Na pudełku słuchawek Noontec jest napisane: "Designed in Italy, Made in China". Włoscy mistrzowie wzornictwa moim zdaniem dostali jednak bardzo precyzyjne wytyczne: "To są Beatsy. Zróbcie słuchawki, które wyglądają bardzo podobnie, ale nie na tyle, żeby nas później po sądach ciągali". Dobrze wywiązali się z zadania. Zoro HD nie można odmówić atrakcyjnego wyglądu, ale są po prostu klonem słuchawek Solo amerykańskiego producenta. Jakość wykonania jest nie najgorsza, choć widać, że Noontec trochę oszczędzał na materiałach. Niewątpliwym plusem jest odpinany kabel, który można wymienić, gdy się zepsuje.
Wtórne wzornictwo i niedoskonałości w wykonaniu z nawiązką rekompensuje jakość dźwięku. Tak, Zoro, które są kopią Solo, grają zdecydowanie lepiej od oryginału. Mają głęboki, soczysty bas, nieźle eksponują środek, a góra przyjemnie dźwięczy w uszach. Oczywiście kilka godzin słuchania muzyki to zbyt mało, by w pełni ocenić brzmienie słuchawek. Potrzebne są: czas, wiele źródeł dźwięku i muzyka zapisana w dobrej jakości. Do testów Zoro HD zabieram się jednak z przyjemnością. Mam nadzieję, że na koniec mnie nie rozczarują, bo to chyba pierwszy raz, gdy produkt tak bezczelnie wzorowany na innym już na starcie wzbudził moją sympatię.