noPhone to zdecydowanie najbezpieczniejsze "urządzenie" na świecie. Nie jest mu straszny żaden malware, korzystającego z niego użytownika nie można podsłuchwiać, a w razie kradzieży w ręce złodzieja nie wpadną żadne wrażliwe dane. Jak to możliwe?
Cóż, sprawa jest bardzo prosta. noPhone nie ma modułu Wi-Fi, Bluetooth czy odbiornika GPS, a do tego nie wspiera nawet podstawowych standardów łączności komórkowej. Po prostu w żaden sposób przy jego użyciu nie można komunikować się ze światem. Zresztą, nawet gdyby było to możliwe, moduły na wiele by się nie zdały - noPhone nie ma nawet ekranu i baterii.
Część fanów Samsunga i LG oburzyła się na brak wymiennego ogniwa, ale z drugiej strony zaletą noPhone'a jest fakt, że nie trzeba go wcale ładować. Do tego, jego konkstrukcja jest nie tylko wodoszczelna, ale w pełni odporna na wodę, uderzenia i wstrząsy. Można być więc pewnym, że sprzęt będzie zawsze działał jak należy.
Będą przy działaniu warto dodać, że noPhone ma całkiem sporo zastosowań. Osobom nie mającym telefonu ma pomóc m.in. w "zwalczeniu odczuwania w dotyku własnej skóry przy zaciskaniu ręki" czy "wypełnienu dziwnej pustki w kieszeni spodni". Jego zastosowania doskonale prezentuje 3-sekundowy materiał wideo, który przygotował twórca:
noPhone - jak sami widziecie - ma wiele zalet, ale niestety nie ma róży bez kolców. Wadą projektu jest to, że póki co nie wiadomo nic o planach związanych z wprowadzeniem go w życie. Nie wspominając nawet o danych dotyczących ceny czy dostępności na polskim rynku. Szkoda...