Pięć grzechów Samsunga Galaxy S

Pięć grzechów Samsunga Galaxy S
10.04.2011 17:05
galaxy
galaxy
Krzysztof Laber
Krzysztof Laber

Samsung Galaxy S to telefon będący oczkiem w głowie koreańskiego giganta, który kusi ekranem Super AMOLED, smukłą linią, wydajnym procesorem i przede wszystkim rozsądną ceną. Moim zdaniem ma jednak na swoim sumieniu kilka grzechów. Chcecie je poznać?

Obudowa

Na pierwszy rzut oka wszystko jest w porządku. Co prawda całość zrobiona jest z plastiku, jednak elementy spasowane są idealnie. Próżno szukać tutaj luzów, nic też nie zazgrzyta nawet przy ściśnięciu telefonu w dłoni. Cóż więc jest nie tak?

samsung-galaxy-s
samsung-galaxy-s

Grzech pierwszy - głośnik

Jak nie trudno się domyślić, inspiracją przy tworzeniu smartfonów z linii Galaxy S był dla inżynierów Samsunga telefon firmy Apple. Szkoda więc, że czerpiąc z rozwiązań Apple Samsung nie umieścił  głośnika telefonu na dolnej krawędzi obudowy, zamiast tego mamy szczelinę głośnika na tylnej powierzchni komórki. W konsekwencji telefon leżący na miękkiej powierzchni staje się praktycznie niesłyszalny.

Na nic zdało się lekkie wymodelowanie szczeliny głośnika, rozwiązanie jest z gruntu niepraktyczne. Na szczęście dość szybko wchodzi w krew nawyk odkładania telefonu tylną powierzchnią do góry, więc grzech ten można zaliczyć do grzechów lekkich.

samsung-galaxy-S
samsung-galaxy-S

Grzech drugi - aparat

Kolejny grzech jaki ciąży na Samsungu Galaxy S jest o wiele cięższy, dotyczy on również konstrukcji obudowy. Dokładnie rzecz ujmując, dotyczy wizjera aparatu. Jak wiadomo, przednia powierzchnia komórki pokryta jest taflą wzmocnionego szkła, tak zwanego Gorilla Glass. Szkło to cechuje zwiększona odporność na zarysowania i inne mechaniczne uszkodzenia i trzeba przyznać, że naprawdę trudno je porysować. Tym bardziej szkoda, że Samsung pokrył wizjer aparatu zwykłym szkłem, a nie jego wzmocnionym odpowiednikiem.

Galaxy-S-kamera
Galaxy-S-kamera

Może i nie było by o czym mówić, gdyby wizjer był chroniony jakimś metalowym elementem, dajmy na to pierścieniem, jaki zwykła montować w swoich telefonach HTC. Zamiast tego, aparat w Galaxy S został umiejscowiony bezpośrednio w poziomie obudowy. Innymi słowy, telefon leżąc wyświetlaczem do góry, przy każdym, nawet minimalnym ruchu, rysuje szkło pokrywające aparat.

Co dwa grzechy, to nie jeden

Oczywiście można zastosować pokrowiec, noszenie w nim telefonu ochroni szybkę pokrywającą aparat. Jest tylko jedno ale, zarówno wizjer aparatu, jak też szczelina głośnika zostały umiejscowione na jednym poziomie, chroniąc szybkę, zasłaniamy głośnik.

Android

Android jest świetnym systemem dla telefonów komórkowych. Posiada wszystko co posiadać powinien: multitasking, coraz lepszą obsługę dotyku, coraz większą bazę coraz lepszych aplikacji. Tylko kto, poza właścicielami Nexusów, widział prawdziwego „gołego” Androida? Firmy tak bardzo chcą uprzyjemnić nam korzystanie z produkowanych przez siebie telefonów  okraszając zainstalowanego w nich Androida najróżniejszymi dodatkami i wodotryskami, że zapomniały o rzeczy podstawowej - funkcjonalności.

Grzech trzeci - TouchWiz

Samsung na tym tle nie wypada wcale najgorzej. Autorska nakładka koreańskiego giganta - TouchWiz 3.0, nie obciąża aż tak bardzo telefonu, jak choćby Sense UI autorstwa HTC. Co nie zmienia faktu, że Android w Galaxy S poddany zabiegom „upiększania” traci nieco na szybkości. Na usprawiedliwienie wypada dodać, że każdy nowy update systemu za którym stoi Samsung, wprowadza mało zauważalne, ale bardzo poprawiające funkcjonalność systemu poprawki.

Grzech czwarty - aktualizacje

O ile na delikatny spadek szybkości za który odpowiedzialny jest interfejs TouchWiz 3.0 można przymknąć oko. O tyle na stale pojawiające się kłopoty z aktualizacjami telefonów Samsunga spuścić zasłony milczenia nie można. Koreański gigant, jak żaden inny producent (no, może poza Motorolą) opóźnia aktualizacje systemu w swoich produktach. Zapewne stoi za tym chęć maksymalnej optymalizacji systemu, ale zmiany jakie wprowadzają kolejne wydania Androida są na tyle istotne, że kilku miesięczny poślizg w stosunku do telefonów konkurencji wywołuje irytację.

Grzech piąty - aplikacje

Zapewne kilka osób miało okazję porównać jakość aplikacji przeznaczonych dla systemu iOS, z tymi jakie można znaleźć w Android Markecie. To porównanie bynajmniej nie wypada na korzyść sklepu Google'a. W Android Markecie poza doskonale przygotowanymi pozycjami, jak choćby gra PES 2011, multikomunikator IMO, czy odtwarzacz DoubleTwist, można znaleźć prawdziwe potworki.

411937302329688998

Nierzadko aplikacje tam umieszczane są w fazie beta, zdarzają się też alfy. Niektóre programy w ogóle nie działają, a inne z kolei biją po oczach brzydotą czy nieodpracowanym interfejsem. Względy estetyczne jednak nie są tu najważniejsze. Jak wielkie zdziwienie wywołała u mnie sytuacja, gdy po aktualizacji aplikacji do pobierania dzwonków, podczas odtwarzania muzyki na dowolnym odtwarzaczu co pewien czas w słuchawkach pojawiała się cisza.

błędy aplikacji
błędy aplikacji

Nie było łatwo znaleźć przyczynę wyżej opisanych zjawisk, zwłaszcza że program je wywołujący przed aktualizacją działał prawidłowo. Warto się zastanowić, czy Google nie popełnił grzechu zachłanności, tak bardzo starając się dogonić AppStore, że niemal całkowicie zrezygnował z kontroli nad umieszczanymi w swoim sklepie programami. Za te grzechy pokutują teraz wszyscy  posiadacze Androidów.

Piekło nie dla Samsunga

Galaxy S ma swoje wady, nikt jednak nie jest idealny. Samsungowi udało się stworzyć telefon, który uczynił z koreańskiego producenta jednego z najbardziej liczących się producentów smartfonów na świecie. Telefon, który zarówno ceną, jak i wydajnością, elegancją wykonania pokonuje wszystkich konkurentów w swojej klasie. Telefon, który poza opisanymi powyżej wadami jest bliski ideałowi.

Ale to nie koniec tej opowieści, ma ona swoją dalszą część. Już za rogiem czai się następca Galaxy S, Samsung Galaxy S II. Co prawda telefon nie dotarł jeszcze do naszej redakcji, ale Internet zasypały informacje prasowe na jego temat. Jak można zauważyć na prezentujących go zdjęciach, Samsung przeniósł szczelinę głośnika na dolną krawędź telefonu, co praktycznie uniemożliwia jej przypadkowe zasłonięcie. Oprawa aparatu chroni wizjer kamery metalowym pierścieniem, pojawiła się też lampa błyskowa.

Galaxy S II
Galaxy S II

Jak zgodnie twierdzą osoby mające przyjemność testować nowy interfejs telefonu TouchWiz 4.0, nowa odsłona nakładki Samsunga na system Android działa bardzo szybko, lekko i przyjemnie. Nowe funkcje, jak cztery dodatkowe huby, mają tylko zwiększyć radość z użytkowania telefonu.

Samsung - zgodnie z najnowszym trendem - umieścił w komórce dwurdzeniowy procesor, jednak jak donoszą media, jego taktowanie nie będzie wynosiło 1 GHz ,jak wstępnie twierdzono, a 1,2 GHz. Dodatkowo wszelkie testy dowodzą, że wydajność zarówno procesora, jak i układów graficznych w sprzęcie Samsunga jest wyższa niż w urządzeniach konkurencji, niejako wbrew liczbom.

Google też się zmienia

Głosy krytyki, jakie z każdej strony spadają na Google'a w związku z fragmentacją Androida, zapewne wywołają jakiś skutek. Już teraz daje się słyszeć, że dostęp do kodu źródłowego systemu będą mieli tylko zarejestrowani i zrzeszeni deweloperzy. Nie tak dawno słyszeliśmy też o planach Google'a, zgodnie z którymi firma miała ograniczyć wypuszczanie nowych wersji systemu, skupiając się na poprawie funkcjonalności już obecnych wydań. Plany te raczej spełzły na niczym - od czasu ich ogłoszenia światło dzienne ujrzały dwie kolejne edycje Androida.

Google-Good
Google-Good

Cieszy natomiast fakt, że Google zaczął przeglądać wirtualne półki swojego Marketu. Usunięcie kilku procent zaśmiecających je pozycji nikomu chyba nie uczyni krzywdy, a podniesie poprzeczkę dla nowych produktów.

Nie czyń zła

Czy więc Samsung Galaxy S II będzie telefonem idealnym? Zapewne nie, po pierwszej fali zachwytów pojawią się drobne grzeszki, z których Samsung będzie się musiał spowiadać. Ale godne pochwały jest jedno: Samsung sumiennie odprawił pokutę. Gdy w jego ślady pójdzie Google, świat stanie się lepszy. A wszystko to w myśl zasady będącej mottem giganta z Mountain View: ”don’t be evil”

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)