Po 6 latach zmieniłem operatora. Wybrałem mniej opłacalną ofertę i niczego nie żałuję

Po 6 latach zmieniłem operatora. Wybrałem mniej opłacalną ofertę i niczego nie żałuję09.10.2020 11:56
Po 6 latach zmieniłem operatora. Wybrałem mniej opłacalną ofertę i niczego nie żałuję

Szkoda tylko, że na przeniesienie numeru zdecydowałem się tak późno.

Od 2014 roku byłem abonentem nju mobile. Główny powód? Atrakcyjne stawki. Za 39 zł miesięcznie miałem nielimitowane rozmowy i SMS-y oraz aż 60 GB internetu. Na tle rynkowych standardów była to oferta ponadprzeciętnie korzystna. Niestety niskie stawki okupione były jednak brakami w innych aspektach.

Przede wszystkim monitorowanie stanu konta i zarządzenie nim nigdy nie było tak wygodne, jakbym sobie tego życzył. Aplikacja na Androida działa topornie (ocena 2,4/5 w Google Play mówi sama za siebie), a twórcy pozostają głusi na skargi użytkowników (ostatnia aktualizacja miała miejsce ponad 1,5 roku przed publikacją tego tekstu). W dodatku wciąż nie pojawiła się wersja na iOS, a z iPhone'ami spędziłem 2 z ostatnich 6 lat.

Ponadto - co w ostatnim czasie zaczęło doskwierać mi najbardziej - nju mobile ma ofertę już mocno skostniałą technologicznie. eSIM? Zapomnij. 5G? Wolne żarty. Niskie ceny to wszystko, co ta sieć ma do zaoferowania, a od jakiegoś czasu zależy mi na czymś więcej.

Na każdym kroku czułem, że prawdziwą ceną za duży pakiet internetu jest bycie traktowanym jak klient drugiej kategorii, więc ostatecznie zdecydowałem się na przesiadkę.

Z nju mobile przeszedłem do Orange Flex

Z nową ofertą polubiłem się od samego początku, widząc, jak bajecznie proste okazało się przeniesienie numeru. Wystarczyło pobrać aplikację, wybrać ofertę, przepisać kod z SMS-a oraz włączyć i wyłączyć tryb samolotowy. To tyle. Po dosłownie 2 minutach byłem już w Orange Flex.

Kolejnym krokiem było odpalenie eSIM-a. Używam Samsunga Galaxy Note 20 Ultra, który wirtualne karty SIM obsługuje, więc szkoda byłoby z nowego standardu nie skorzystać. Również to prostsze być nie mogło. Wystarczyło zeskanować wyświetlony przez aplikację kod QR i już mogłem zapomnieć o karcie.

No dobra, nie muszę o niej zapominać i to jest najlepsze. Fizyczna karta pozwala mi korzystać równolegle z tego samego numeru telefonu na innym urządzeniu. Jako że z oczywistych względów nieustannie żongluję testowymi smartfonami, jest to dla mnie atut nie do przecenienia.

Odświeżające w Orange Flex jest dla mnie to, że dosłownie wszystko mogę załatwić z poziomu aplikacji

Świeży przykład z ostatnich dni. Po wygranym meczu Polski z Finlandią Orange rozdawał darmową paczkę 5 GB internetu. Aby ją aktywować, użytkownicy ofert abonamentowych i na kartę musieli wysłać SMS-a. Klienci korzystający z Orange Flex mogli jako jedyni załatwić wszystko przez apkę.

Z poziomu aplikacji mogę też szczegółowo monitorować zużycie pakietu danych, zarządzać płatnościami (obsługiwany jest m.in. BLIK), zmieniać taryfy, włączać i wyłączać poszczególne usługi czy zyskać dostęp z przysługujących mi rabatów do sklepów partnerów. I - czego o nju mobile powiedzieć nie mogłem - apka Orange Flex działa wzorowo.

412217193368650662

Jest to ważne o tyle, że Orange Flex jest ofertą - nomen omen - elastyczną. W zależności od zapotrzebowania w danym miesiącu, mogę wygodnie lawirować między dostępnymi pakietami.

Orange Flex pod względem cenowym nie jest jednak najbardziej opłacalną ofertą na rynku

Aktualnie mam 30 GB internetu (plus brak limitu na wybrane apki społecznościowe) za 30 zł. Wcześniej za raptem 9 zł więcej miałem paczkę dwukrotnie większą.

Smartfon wykorzystuję bardzo intensywnie, więc zdarza mi się przekraczać 40 czy nawet 50 GB miesięcznie. Liczę się zatem z tym, że w niektórych miesiącach będę musiał sięgać po droższą taryfę za 50 zł lub Video Passa, więc w ogólnym rozrachunku za przesiadkę mogę dopłacić.

Ale nawet jeśli tak się stanie, Orange Flex rekompensuje to wygodą (świetna aplikacja) oraz możliwościami (eSIM i dwie karty z tym samym numerem).

Nie bez znaczenia jest też to, że w najdroższym pakiecie za 80 zł można korzystać z sieci 5G. Ta na razie nie jest dostępna w moim mieście, ale jeśli się pojawi lub mnie najdzie ochota odpalenia jej w innej miejscowości, przynajmniej wiem, że mam taką możliwość. W nju mobile nie miałem i pewnie jeszcze długo bym nie miał.

Dlaczego Orange Flex, a nie Play NEXT?

Gdy o zmianie sieci wspomniałem na Twitterze, pojawiły się pytania, dlaczego nie wybrałem konkurencyjnej oferty Play Next, która przez pierwszych 6 miesięcy daje dostęp do 50 GB internetu za 22,50 zł (później 45 zł).

Powody są dwa. Play Next jest ofertą:

  • mniej nowoczesną (brak eSIM czy 5G);
  • mniej elastyczną (tylko jedna stawka do wyboru).

Mam jednak nadzieję, że obie sieci nie przestaną walczyć o portfele klientów. Dzięki ostrej rywalizacji, oferta Orange Flex jest dziś dużo bardziej atrakcyjna niż jeszcze w ubiegłym roku.

Zobacz także:

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (69)