Manunga postanowiła pobawić się kosztem swojego byłego chłopaka oraz szwagierki krótko po rozstaniu w 2008 roku. Zakupiła komórkę na nazwisko kobiety, a następnie przystąpiła do wysyłania podejrzanych wiadomości - z jednego telefonu na drugi. Trzeba przyznać, że była w tym całkiem niezła - domniemani agresorzy zostali nawet kilkukrotnie zatrzymani przez policję.
Niestety, igraszki z wymiarem sprawiedliwości skończyły się w dość zabawny sposób. Oskarżeni o wysyłanie gróźb doszli prawdy na własną rękę. Ostatecznie oszustwo wyszło na jaw i Manunga została oskarżona o składanie fałszywych zeznań. Nie wiadomo, czy kobieta faktycznie trafi za kratki.
Niektóre media informują, że wyrok został zawieszony na trzy lata, a dodatkowo zasądzono grzywnę w wysokości 50 000 dolarów. Cóż, lepiej byłoby, gdyby oszustka posiedziała chwilę w więzieniu. Może czegoś by się wreszcie nauczyła.