Akcesorium nazywa się Prynt Case i jest po prostu mobilną drukarką, w której umieszczamy smartfona. Aktualny prototyp zaprezentowany przez twórców serwisowi Tech Crunch pozwala wydrukować tylko jedno zdjęcie i zajmuje mu to ok. 50 sekund. Finalna wersja ma jednak mieścić 10-30 sztuk papieru fotograficznego i wypluwać z siebie fotki w mniej niż 30 sekund.
Prynt's New Photo Printing Case
Telefon będzie fizycznie połączony z Prynt Case'em, więc parowanie obu urządzeń i korzystanie z sieci Wi-Fi lub łączności Bluetooth nie będzie koniecznie. Początkowo akcesorium będzie kompatybilne jedynie ze smartfonami z ekranami o przekątnej 4+ cala, ale w przyszłości pojawić ma się także wariant dla phabletów (również dla iPhone'a 6 Plus).
Poświęcona temu gadżetowi kampania ma wystartować na Kickstarterze na początku przyszłego roku, a pierwsze egzemplarze - jeśli zbiórka pieniędzy zakończy się sukcesem - zostaną wysłane donatorom, którzy na konto projektu przeleją przynajmniej 99 dolarów.
Jak Wam się podoba taka idea? Ja już od dawna nie czuję potrzeby wywoływania zdjęć, więc dla mnie takie akcesorium byłoby totalnie zbędne. Zwłaszcza że nie po to mam w kieszeni mierzące kilka milimetrów grubości i mieszczące w sobie tysiące zdjęć urządzenie, by podłączać do niego toporną drukarkę. Równie sensowne byłoby kupienie awionetki i przerobienie jej na samochód.
Źródło: Prynt via Tech Crunch