Rynek telefonów jest dziurawy. Nie każdy znajdzie coś dla siebie

Strona głównaRynek telefonów jest dziurawy. Nie każdy znajdzie coś dla siebie
19.09.2015 01:52
Ręce trzymające smartfony
Ręce trzymające smartfony
Źródło zdjęć: © Shutterstock
Łukasz Skałba
Łukasz Skałba

Telefony są coraz nowocześniejsze, coraz większe i coraz bardziej skomplikowane. Współczesny rynek komórkowy jest jednak nudny i ze wszystkich stron wieje w nim mainstreamem. Jeśli tylko ktoś ma konkretne wymagania i chce kupić telefon taki, jakiego naprawdę potrzebuje, to może mieć z tym spore problemy.

Są na rynku firmy, które kreują nowe potrzeby i wmawiają klientom, że ich produkty są tym, czego od dawna szukają. Tak oczywiście nie jest, ale przeciętny, nieobeznany z technologiami człowiek chłonie marketingową papkę ze wszystkich stron, przez 7 dni w tygodniu. W rezultacie średni rozmiar ekranu urósł do niebotycznych rozmiarów, a zagęszczenia pikseli na cal osiągają absurdalne wartości, z których nie wynosimy żadnych korzyści. Tak samo z megapikselami w aparatach fotograficznych.

Potrzebujemy tego wszystkiego? Nie, ale producent potrzebuje nas... a właściwie naszych pieniędzy

Niedawno byłem na spotkaniu rodzinnym. Wujek powiedział, że znudził mu się trochę iPhone 5s i zastanawia się nad wymianą na inny telefon z ekranem o podobnej wielkości. Problem w tym, że miałby on być równi szybki i elegancki, co produkt Apple. Okej, w sumie jest kilka flagowych smartfonów z Androidem w wersji mini. Xperia Z5 Compact czy HTC One Mini 2 to tylko dwa popularne przykłady. W każdym razie te "miniaturki" popularnych high-endów mają prawie zawsze ekrany mieszczące się w przedziale 4,5-5 cali... Nie o to chodziło.

Smartfon wielkości boiska
Źródło zdjęć: © Shutterstock
Smartfon wielkości boiska

Wujek szuka telefonu z 3-, maksymalnie 4-calowym ekranem. Gdy wklepiemy takie zapytanie w porównywarkę cen, co prawda wyskoczy nam całkiem sporo wyników, ale nie takich, jak byśmy chcieli. Szukamy czegoś droższego, a nie Xperii E, Galaxy Ace, telefonów All View, MyPhone czy co gorsza Manta. Wujek jest dziwakiem? Chyba jednak nie, bo nie pierwszy raz spotykam się z osobami, które pytają mnie o właśnie takie smartfony. Dla nich nie ma to być urządzenie do konsumpcji multimediów, tylko niezawodny dodatek do głównego urządzenia na którym pracują na co dzień, na przykład do laptopa. Chcą w razie potrzeby szybko coś sprawdzić w sieci, albo zrobić ładne zdjęcie na wakacjach. Oczekują eleganckiego telefonu premium, który zmieści się nie tylko do kieszeni marynarki.

Dlaczego więc producenci nie produkują telefonów z wyższej półki, mających wyświetlacz o przekątnej chociażby 4 cale? Nie cieszyłyby się powodzeniem? Nie wierzę w to. Skąd fantastyczne wyniki sprzedaży iPhone'ów, które miały ekrany 4-calowe podczas gdy telefony "mini" konkurencji miały co najmniej 4,3 cale, a pełnoprawne flagowce powyżej 5? Pół żartem, pół serio, może właśnie mały rozmiar iPhone'ów przyczynił się częściowo do tak wielkiej ich popularności? A może producenci nie potrafią zmieścić tak zaawansowanej, wydajnej, a więc i wbrew pozorom prądożernej technologii w znacznie mniejszej obudowie...? Jak jest naprawdę, nie wiem. Pewne jest natomiast to, że takie osoby, prawdopodobnie już nigdy nie znajdą swojego wymarzonego telefonu.

Żyjemy w czasach, w których kupujemy to, co chcą sprzedać producenci, a nie to, co naprawdę chcemy kupić

Przejdźmy do drugiego scenariusza. Mój drugi wujek poszukiwał tradycyjnego, nie dotykowego telefonu. Miał być porządnie wykonany, elegancki, niezawodny, mieć przemyślane menu, dwa sloty na kartę SIM, oraz umożliwiać dzwonienie i pisanie SMS-ów - niestety okazały się to wymagania zbyt wygórowane.

Pajacyk z telefonem
Źródło zdjęć: © Shutterstock
Pajacyk z telefonem

Zacznijmy od nieszczęsnego dual SIM. Zyski z posiadania telefonu dual SIM są niezaprzeczalne. Chociażby posiadanie dwóch numerów - jeden dla rodziny i przyjaciół, a drugi służbowy. Albo inny przykład: z jednej karty chciałbym wykonywać połączenia i SMS-ować, a z drugiej ciągnąć Internet. W trakcie wakacji zakupiłem sobie no limit za 45 zł (100 GB na pełnej prędkości). Równocześnie chciałem nadal korzystać ze starego numeru u innego operatora. Skończyło się na tym, że przez cały miesiąc przekładałem kartę, gdy chciałem pobrać jakiś film, czy pooglądać YouTube. Absurd.

Nigdy nie zrozumiem, dlaczego flagowce nie mają w podstawowej wersji dwóch slotów na kartę SIM. Można by to osiągnąć naprawdę minimalnym kosztem!

Wiele razy przecierałem oczy ze zdumienia, gdy czytałem na forach i w komentarzach wpisy o tym, że dual SIM kojarzy się ludziom z najtańszymi, ledwo działającymi budżetowcami. Chociaż trochę w tym racji jest, bo zdecydowana większość dwu-slotowych urządzeń, to rzeczywiście chińszczyzna z niższej półki. Ale krytykowanie tego, że jakiś flagowiec zadebiutował również w wersji dual, uzasadniając to tym, że to rozwiązanie znane z chińskiego badziewia, jest dla mnie szokujące, a spotkałem się z tym nie raz. Na moją logikę dual SIM powinien być zarezerwowany dla najdroższych i najbardziej "luksusowych" telefonów. Rynek pokazał jednak, że jest dokładnie na odwrót...

Ale wracając do tematu, mowa o tradycyjnych telefonach, które do drogich nie należą. Okazuje się jednak, że znalezienie czegoś porządnego z dwoma slotami, graniczy z cudem. Po długim czasie poszukiwań w końcu się udało. Niestety, całkiem drogi model, nie miał w ogóle zainstalowanego słownika. Zwrot do sklepu - poszukiwania zaczynamy od nowa. Drugi miał totalnie skopane i nieprzemyślane oprogramowanie z którego nie dało się normalnie korzystać.

Trzecia próba to natomiast prawdziwa perełka. Zazwyczaj, gdy chcemy wyszukać jakiś kontakt, to wpisujemy pierwszą literę nazwiska, ewentualnie imienia. Książka adresowa w trzecim telefonie działała jednak zupełnie inaczej. Gdy wpisało się literę N w celu znalezienia imienia Natalia, na pierwszym miejscu wyskakiwało ANna z pogrubioną drugą literą tego słowa, czyli szukanego przez nas N. Nie była to stała zasada, a wyszukiwarka kontaktów za każdym razem działała trochę inaczej.

Istna magia! Wujek kupił jednak smartfona...

Dlaczego by nie stworzyć porządnego i przemyślanego feature phone'a albo mocnego 4-calowca zamiast milionowego mid-range'owego smartfona ze stajni Samsunga? Dlaczego współczesny rynek nie potrafi zaspokoić potrzeb konsumentów, nawet jeśli stanowią oni mniejszość? Chyba bardziej opłacalne jest tworzenie nowych. A szkoda...

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)