Sharp sięga po stare, sprawdzone (?) rozwiązania. Takiego smartfona dawno nie było

Sharp sięga po stare, sprawdzone (?) rozwiązania. Takiego smartfona dawno nie było
29.07.2016 09:49
Sharp sięga po stare, sprawdzone (?) rozwiązania. Takiego smartfona dawno nie było

Sharp Basio2 SHV36 to smartfon, który ma kilka nietypowych rozwiązań. A właściwie typowych, ale dla komórek z poprzedniej epoki.

Po pierwsze - wincyj przyciskuf

Dawniej komórki stały przyciskami, bez których nie dało się zrobić nic. Z czasem fizyczne klawisze zostały wyparte przez duże, dotykowe ekrany, ale nawet po debiucie pierwszego iPhone'a konkurencja niechętnie rezygnowała z przycisków. Dość wspomnieć o pierwszym smartfonie z Androidem - Erze G1 - który miał nie tylko fizyczną klawiaturę QWERTY, ale i zestaw guzików pod ekranem; włącznie z zieloną i czerwoną słuchawką.

412162990864073638

Sharp Basio2 to taki przyciskowy powrót do przeszłości. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz widziałem telefon ze słuchawką pod wyświetlaczem.

412162990864204710

Klawisz po lewej stronie odpowiada za uruchamianie dialera i listy kontaktów. Przycisk z kopertą za uruchamianie klienta e-mail. Urządzenie ewidentnie skrojone jest pod garstkę osób, które wciąż myślą, że smartfon służy do dzwonienia i wysyłania wiadomości, a nie do łapania pokemonów.

Po drugie - troska o aparat

Dziś odsłonięte, wystające obiektywy aparatów, które narażone są na uszkodzenia mechaniczne to standard. Dawniej producenci przywiązywali nieco większą wagę do tego elementu wyposażenia telefonów. Z utęsknieniem wspominam swojego Sony Ericssona K750i z zaślepką chroniącą obiektyw przed zarysowaniami i zabrudzeniami.

Sharp Basio2 również ma taką zaślepkę. Ok, nie wygląda to zbyt urodziwie, ale przynajmniej można odłożyć smartfona na chropowatą powierzchnię nie martwiąc się o aparat.

412162990864532390

Jeśli chodzi o wyposażenie, jest to typowy mid-range. Specyfikacja jest porównywalna z opisywanym ostatnio przez Łukasza Sharpem 507SH.

Basio2 - jak nietrudno się domyślić - dostępny jest tylko w Japonii. Choć jest urządzeniem dość osobliwym, raczej nie ma co z tego powodu płakać.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)