Rovio jest właścicielem największej na rynku gier mobilnych marki. Chodzi oczywiście o serię Angry Birds. Ale piractwo nie zaprząta głowy fińskiego producenta. Mikael Hed, jeden z szefów Rovio, tak oto wypowiedział się na jednej z niedawnych konferencji:
Piractwo nie musi być złą rzeczą - w ostatecznym rozrachunku może przynieść nam więcej zysków w przyszłości. Wzięliśmy przykład z branży muzycznej, która przestaje traktować konsumentów jako użytkowników, a definiuje ich jako fanów. My również tak robimy, staramy się mówić, ilu fanów mamy.
I jak się Wam podoba takie podejście do tematu piractwa? Trudno się z szefem Rovio nie zgodzić. Każdy, kto pobrał grę (nawet nielegalnie), uczynił to, bo chciał zagrać w konkretny produkt, zatem stał się fanem marki. Pytanie tylko, jak dobrze zarabiać na tak specyficznych fanach?
Źródło: PocketGamer