„Taksówkarze wkrótce ruszą na wojnę”. Jak jeździ się z Uber?

„Taksówkarze wkrótce ruszą na wojnę”. Jak jeździ się z Uber?
24.08.2014 12:37
Angry Driver with dollar bills
Angry Driver with dollar bills
Źródło zdjęć: © shutterstock.com
Jan Blinstrub
Jan Blinstrub

Uber od 2009 roku dostarcza powodów do zmartwień taksówkarzom z różnych państw. Od kilku dni także pasażerowie przebywający w Warszawie mogą korzystać z amerykańskiej platformy. Czy stołeczni licencjonowani kierowcy powinni się obawiać?

Z jednej strony to zaprawiona w bojach grupa, która wielokrotnie udowadniała, że umie skutecznie bronić swoich interesów (RIP przewóz osób), z drugiej tym razem ma kontra sobie firmę, która wymusiła już na kilku rządach korzystną dla siebie zmianę przepisów. Zanim jednak dojdzie do zwarcia, za Uberem muszą opowiedzieć się klienci.

Uber – jak to działa?

Żeby skorzystać z Uber trzeba pobrać aplikację z Google Play, App Store lub Windows Store oraz założyć konto. Przy rejestracji niezbędne jest podanie danych karty kredytowej. Nie masz karty? Z Uber nie pojedziesz.

412086351299937190

Aplikacja ma prosty interfejs. Miejsce, do którego ma przyjechać kierowca wprowadza się w wyszukiwarce lub zaznacza pinezką na mapie. Aplikacja od razu informuje, jaki jest przybliżony czas oczekiwania na samochód. Wystarczy kliknąć zamów przejazd, by po chwili pojawił się profil kierowcy, który zdecydował się na kurs. Są w nim: jego imię, zdjęcie, model samochodu i numer rejestracyjny, ocena oraz telefon kontaktowy. Od chwili przyjęcia zamówienia przez kierowcę, można w czasie rzeczywistym śledzić jego położenie.

Uber – ile to kosztuje?

Jazda z Uberem jest tania. Kilometr przejazdu kosztuje 1,40 zł. Dodatkowo trzeba zapłacić 5 zł za rozpoczęcie kursu i – o czym nie każdy pamięta – 0,25 zł za każdą minutę jazdy. Stawki te obowiązują całą dobę, w piątkowy wieczór można więc sporo zaoszczędzić.

W zeszłym tygodniu zrobiłem z Uber kilka kursów. Oszczędności są odczuwalne. Za kurs taksówką z Saskiej Kępy w okolice Placu Wilsona na Żoliborzu płaciłem zależnie od godziny od 25 do ponad 30 zł. Z Uber robiłem tę trasę dwa razy i oba kursy kosztowały niecałe 21 zł. Również nocny przejazd z 11 Listopada na Argentyńską za 16 zł trzeba nazwać korzystnym. Jednak ceny to nie wszystko.

Kim są kierowcy? „Zawsze chciałem być taksówkarzem”

412086351300199334

Możesz zostać kierowcą Uber pod warunkiem, że jesteś niekarany, masz wystarczająco długo prawo jazy, a twoje auto ma 9 lat lub mniej. Będziesz mógł jeździć kiedy chcesz i ile chcesz, a Uber od każdego kursu pobierze 20% prowizji.

Rozmawiałem z kilkoma kierowcami i nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że przygodę z Uber traktują równie eksperymentalnie, jak pierwsi pasażerowie. Jeden z nich powiedział, że zawsze chciał zostać taksówkarzem i gdy zobaczył Uber uznał, że wreszcie może spróbować. Prowadził Opla Corsę, samochód niezbyt prestiżowy, ale w miarę nowy, czysty i ze sprawną klimatyzacją, co nie jest standardem w zwykłych taksówkach.

O ile na wieczorne kursy nie musiałem długo czekać, o tyle nocny przejazd z Pragi na Saską Kępę rozpoczął się po ok. 20 minutach. Czekałem więc dłużej, niż na zwykłą taksówkę. Czas oczekiwania na kurs sprawdzam o różnych porach – widać ewidentnie, że liczba współpracujących z Uber kierowców nie jest jeszcze wielka. Zdarzało się, że przez kilkadziesiąt minut żaden pojazd nie był dostępny.

Łatwa do zakwestionowania jest także znajomość miasta kierowców. Choć w każdym wypadku byli to bardzo sympatyczni ludzie, zwykle musiałem przerywać ciekawą rozmowę (zwykle o wadach i zaletach Uber), by udzielić kilku wskazówek dotyczących trasy przejazdu. Nie tak to powinno wyglądać.

Czy to jest legalnie?

Nie trzeba być doktorem prawa, żeby – zwłaszcza na tle niedawnej batalii z przewozami osób – dostrzec, że kierowcy współpracujący z Uber nie działają całkowicie legalnie. Firma oczywiście umywa od wszystkiego ręce podkreślając, że jest tylko pośrednikiem. Tego samego zdania jest też ratusz. W rozmowie z Gazetą Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy powiedział:

Michał Olszewski:

Usługę transportową w takich przypadkach świadczy kierowca. W przypadku kontroli to on, a nie pośrednik (czyli firma Uber - red. ), ponosi odpowiedzialność. Jeśli jego usługa nie jest świadczona na podstawie licencji wymaganej zgodnie z Ustawą o transporcie drogowym, to jest nakładana kara administracyjna w wysokości do 24 tys. zł

W tym momencie tak ratusz, jak i korporacje taksówkowe przyglądają się Uber. Działać zaczną zapewne dopiero wtedy, gdy usługa stanie się bardziej popularna. O ile jednak kontrolowanie oznakowanych samochodów przewozów osób nie było problemem, o tyle wyłuskanie prywatnych aut jeżdżących z Uber może być wyzwaniem.

Uber zmieni rynek czy skończy jak Ebay?

Jeśli korzystacie z aplikacji takich jak iTaxi, to co oferuje Uber z pewnością nie będzie dla was przełomowe. Podobne usługi oferują zresztą także niektóre korporacje taksówkowe.

Tak wygląda aplikacja iTaxi
Tak wygląda aplikacja iTaxi

Za Uber przemawia niewątpliwie niska i stała w ciągu doby cena, nie najgorszy standard samochodów, bezpieczeństwo (ocena kierowców i pasażerów, możliwość reklamacji, gdy kierowca dobrał nieoptymalną trasę) i bezproblemowy system płatności – opłata zostanie automatycznie pobrana z karty kredytowej po zakończeniu kursu.

Do wad trzeba zaliczyć na razie niewielką liczbę kierowców i – w wielu wypadkach – ich znajomość topografii Warszawy. Nie bez znaczenia jest też brak licencji. Każdy, kto próbował przebić się przez stolicę w godzinach szczytu wie, że możliwość korzystania z buspasów jest trudna do przecenienia. Największą wadą może okazać się jednak rzecz, którą wymieniłem wśród zalet, czyli system płatności.

Do aplikacji trzeba podpiąć kartę kredytową a Polacy dość niechętnie z nich korzystają. Uber przekonuje, że zbadał sprawę i penetracja kart kredytowych w stolicy jest wystarczająco duża, ale większość dziennikarzy i blogerów, która była na konferencji miała wątpliwości. Nie chodzi przecież o liczbę kart, tylko wolę korzystania z nich. Z drugiej strony usługa skierowana jest do odbiorców, którzy – przynajmniej w teorii – używanie kart kredytowych do e i m-płatności mają oswojone, chociażby ze względu na sklepy z aplikacjami. Sami kierowcy podkreślali też, że nie narzekają na brak kursów i jeśli tak dalej pójdzie "taksówkarze wkrótce ruszą na wojnę".

O popularności Uber zdecydują sprawność w pozyskiwaniu kierowców i użytkowników oraz elastyczność w dostosowaniu oferty do polskiego rynku. Usługa nie startuje w próżni i ma mocną konkurencję o większym zasięgu i z większą bazą klientów. Nie przywiązywałbym wielkiej wagi do marki – o Uber wie pewnie grupa zainteresowanych usługami mobilnymi osób oraz ci, którzy poznali go za granicą. Ludzie odpowiedzialni za rozwój projektu w Polsce powinni być tego świadomi, bo inaczej Uber może skończyć jak Ebay, który nie dał sobie rady z lokalnym odpowiednikiem.

Usługę warto jednak przetestować. Zróbcie to, jeśli będziecie w Warszawie. Sporo zaoszczędzicie, zwłaszcza w weekendowe wieczory. Oczywiście pod warunkiem, że w okolicy będzie jakieś auto.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)