Telefon w operze mile widziany

Telefon w operze mile widziany
29.03.2009 15:00
mozart
mozart
 Sabina
Sabina

Brak wyłączenia dzwonka komórki w teatrze czy w kinie jest uważany za szczyt chamstwa i buractwa. A co dopiero w operze! Nie wszystkie jednak opery okazują się być tak restrykcyjne względem poczciwych komórek.

Na przedstawienie „Così fan tutte ossia la scuola degli amanti" (Tak czynią wszystkie, czyli szkoła kochanków) odbywające się w Symphony Space na Manhattanie zapraszani są widzowie wraz z ich telefonami.

Grupa Underworld Production odpowiedzialna za kreację przedstawienia zdecydowała się na połączenie XVIII wiecznej opery z technologią XX wieku. Mozart pewnie przewraca się w grobie, ale w dobie dominacji komórek, niewiele ma do powiedzenia.

Brak wyłączenia dzwonka komórki w teatrze czy w kinie jest uważany za szczyt chamstwa i buractwa. A co dopiero w operze! Nie wszystkie jednak opery okazują się być tak restrykcyjne względem poczciwych komórek.

Na przedstawienie „Così fan tutte ossia la scuola degli amanti" (Tak czynią wszystkie, czyli szkoła kochanków) odbywające się w Symphony Space na Manhattanie zapraszani są widzowie wraz z ich telefonami.

Grupa Underworld Production odpowiedzialna za kreację przedstawienia zdecydowała się na połączenie XVIII wiecznej opery z technologią XX wieku. Mozart pewnie przewraca się w grobie, ale w dobie dominacji komórek, niewiele ma do powiedzenia.

Otóż w ramach spektaklu, którego fabuła opiera się (upraszczając) o zdobywanie kobiet i gierki miłosne, widzowie będą mogli telefonicznie zagłosować na to który bohater z którą bohaterką powinien się związać i tym samym zadecydować o zakończeniu. W drugiej części spektaklu, po podsumowaniu głosów, artyści operowi wyśpiewają zakończenie zgodnie z sugestią widzów. A jeśli przy okazji nieco zmienią libretto? Cóż, okaże się wtedy, że da Ponte (librecista) nie przewidział zmiany gustów w XXI wieku.

Zabawnie będzie, jeśli widzowie złączą ze sobą Guglielmo i Ferrando - z opery Mozarta powstanie wtedy sztuka gejowska. Tak czy siak, głosowanie w Operze na preferowane zakończenie zalatuje mi nieco programami typu „Gwiazdy chodzą po wodzie"

Źródło: nytimes.com

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)