Aplikacja tak naprawdę nie wysyła SMSów, wszystkie wiadomości zapisywane są na serwerach TigerText. Nic nie stoi na przeszkodzie, by ustalić kiedy mają stamtąd zniknąć. Co więcej - możemy mieć pewność, że nie zostaną przekazane w ręce rządnych krwi dziennikarzy Pudelka ;).
"Mimo, że nasza aplikacja wygląda jak standardowy klient SMSowy, treści wysłane przez TigerText nigdy nie są przesyłane do telefonu adresata. Każdy użytkownik może samodzielnie ustalić kiedy wiadomość ma być bezpowrotnie usunięta z naszych serwerów", czytamy w opisie aplikacji.
Niestety, korzystanie z TigerText jest płatne. Darmowe jest przeczytanie zaledwie 100 wiadomości. Opłata za 250 SMSów to równowartość 1,5 USD. Za 2,49 dolara dostajemy w ręce nielimitowane narzędzie do planowania potajemnych schadzek. Produkt dostępny jest w Apple AppStore. Już wkrótce pojawią się wersje TigerText dla telefonów BlackBerry oraz tych opartych o Androida. Skorzystacie?