Twój iPhone ma słaby zasięg lub baterię na wyczerpaniu? Apple nie chce, by ktokolwiek to zobaczył

Twój iPhone ma słaby zasięg lub baterię na wyczerpaniu? Apple nie chce, by ktokolwiek to zobaczył
11.08.2014 09:51
Wykorzystane zdjęcia: iPhone oraz Censored
Wykorzystane zdjęcia: iPhone oraz Censored
Źródło zdjęć: © Shutterstock

Już wkrótce sieć zostanie zalana przez prezentujące system iOS zrzuty ekranu, z których można będzie wywnioskować, że iPhone'y oraz iPady rewelacyjnie radzą sobie z baterią i zasięgiem. To niekoniecznie będzie się jednak pokrywało z rzeczywistością.

Nowa wersja aplikacji QuickTime dla systemu OS X Yosemite - na razie dostępnego wyłącznie w wersji beta - oferuje możliwość przechwytywania i nagrywania w czasie rzeczywistym zawartości ekranu urządzenia z iOS-em na pokładzie. Funkcja fajna i z pewnością docenią ją osoby przygotowujące recenzje gier i aplikacji oraz poradniki. Okazuje się jednak, że aplikacja nie pozwala nagrać całej zawartości ekranu.

Daniel Celeste z AppAdvice zauważył, że podczas korzystania ze wspomnianej funkcji na przygotowanych przez niego zrzutach ekranu automatycznie podmieniana jest zawartość paska stanu. Możemy z niego się z niego dowiedzieć, że iPhone podczas przygotowywania materiału miał 100% baterii oraz maksymalny zasięg sieci komórkowej i Wi-Fi, chociaż - według autora - wcale tak nie było. Godzina automatycznie podmieniana jest z kolei na 9:41, ale to ma już tylko i wyłącznie charakter symboliczny; pierwszy iPhone ujrzał światło dzienne o 9:41 i od tego czasu większość materiałów związanych z iProduktami wskazuje tę właśnie godzinę.

iOS - pasek stanu
Źródło zdjęć: © appadvice.com
iOS - pasek stanu

Dlaczego Apple zdecydował się na taki krok? Każdego dnia internet zalewany jest przez niezliczone ilości zrzuty ekranu, z których znaczna część uwidacznia problemy z zasięgiem lub rozładowaną baterią. To - w lekkim, bo w lekkim stopniu - ale jednak wpływa negatywnie na wizerunek marki i ujawnia brutalną prawdę, że iUrządzenia nie są doskonałe. Gigant wszelkimi dostępnymi środkami stara się temu zaradzić.

Tutaj oczywiście sprawa jest dość błaha. Problem jednak w tym, że takich błahych spraw jest więcej. Za przykład może tutaj posłużyć chociażby obowiązujący w Apple Store'ach zakaz używania przez pracowników pejoratywnie nacechowanego słownictwa. Nie dowiemy się zatem, że w naszym iPhonie "wystąpił problem", lecz "doszło do nieoczekiwanej sytuacji". W jednej z aktualizacji systemu iOS 7 dla starszych urządzeń usunięto natomiast kilka klatek animacji, dzięki czemu pracują one "szybciej". Suma takich zagrań sprawia, że Apple jest w oczach konsumentów firmą doskonałą, ale ja mimo wszystko nie jestem w stanie zaufać producentowi, który swój wizerunek buduje na iluzji. Co następne, zakaz upubliczniania zdjęć porysowanych iPhone'ów?

Źródło: AppAdvice via Cult of Mac.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)