Developers, developers, developers, czyli w Microsofcie bez zmian

(Fot. zdnet.com)
(Fot. zdnet.com)
Rafał Dubrawski

26.04.2012 09:40, aktual.: 26.04.2012 11:40

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Niedawno pisałem na łamach Komórkomanii o tym, że starcie iPhone'a 5 z SGS III może zdominować rynek smartfonów w najbliższym roku. Nie można jednak zapominać, że w drugim rzędzie zbroi się od dłuższego już czasu potencjalny konkurent – Microsoft z Windowsem RT. CEO firmy, Steve Ballmer, mimo że na pierwszy rzut oka może sprawiać wrażenie niezrównoważonego, ma konkretny plan. Jaki?

Żeby zrozumieć naturę działań, które obecnie podejmuje gigant z Redmond, wypada przyjrzeć się bliżej dyrektorowi generalnemu firmy. Steve Ballmer to postać oryginalna. Jeżeli ktoś jeszcze nie miał okazji jej poznać, to w pierwszej kolejności powinien wpisać w wyszukiwarce: „Steve Ballmer going crazy”. Wśród wyników znajdzie ten oto fragment słynnego wystąpienia:

Większość po obejrzeniu tego materiału ma już gotową opinię na temat CEO Microsoftu, i nie jest ona raczej pozytywna. Tymczasem dalsze poszukiwania mogą przynieść ciekawe wnioski. Oczywiście nie chodzi tylko o to, że Ballmer studia kończył na Harvardzie, a ze swoją fortuną (16 mld dol.) znajduje się w ścisłej dwudziestce najbogatszych ludzi na świecie. Ważne jest też jego doświadczenie zawodowe. W Microsofcie karierę zaczynał jako pierwszy w historii firmy business manager i zajmował się głównie sprawami związanymi ze sprzedażą. Do dziś bez trudu można znaleźć w sieci wiele reklam, w których energicznie prezentuje kolejne wersje Windowsa.

Doświadczenie to, zdobyte w ciągu dwudziestu lat w działach sprzedaży i marketingu firmy, zaczął wykorzystywać, gdy po Billu Gatesie przejął funkcję dyrektora generalnego. Zaowocowało to zmianami – scentralizowana struktura zarządzana przez jednostkę została zamieniona w kombajn, w którym kolejne działy opracowywały i przygotowywały produkty Microsoftu na poszczególnych etapach produkcji, tak by efektem końcowym były zawsze owoce dokładnego planowania.

Między innymi właśnie dzięki tym zmianom w strukturach możliwe stało się przygotowywanie nieprawdopodobnie szeroko zakrojonych projektów, jak aktualizacji Windows Phone'a, dających kompatybilność aplikacji na różnych wersjach systemu, na urządzenia wszystkich dystrybutorów, czego nie potrafi zrobić Google, borykający się z rosnącą fragmentacją Androida.

(Fot. wired.com)
(Fot. wired.com)

Ballmer pełną kontrolę zyskał dopiero po odejściu z firmy Gatesa, w 2008 roku. Wcześniej dochodziło między nimi do wielu sprzeczek – jego poprzednik na stanowisku CEO, który po rezygnacji zajął się w Microsofcie działem Software, nie do końca chciał się dostosować do nowej strategii firmy. Bill Gates to umysł przede wszystkim techniczny, a Ballmer z natury jest, jak już wspomniałem, sprzedawcą. W przedsiębiorstwie, które stawia silniejsze akcenty na cele marketingowe, software w większym stopniu dostosowany jest do potrzeb klienta, a zwrot Microsoftu w tę stronę jest wyraźny po 2008 roku.

Dlatego też Windows 8 (w wersji dedykowanej urządzeniom mobilnym z architekturą ARM, przechrzczony na Windows RT) opierać się będzie na trzech najbardziej podstawowych dla wielbicieli smartfonów wartościach: ma być prosty w obsłudze, szybki i funkcjonalny. Jeżeli chodzi o pierwszą kwestię, oczywiste jest, że im łatwiejszy kontakt z produktem końcowym, tym większej grupie ludzi można go sprzedać.

Nie ma co się zbytnio nad tym rozwodzić, ale warto się zastanowić, czy nie jest to jeden z powodów, przez które to nie Android jest liderem rynku mobilnych systemów operacyjnych. W końcu nie można zaprzeczyć, że w obsłudze jest ciut trudniejszy niż banalnie prosty iOS. Istotna jest także przejrzysta, nieprzekombinowana szata graficzna, która ułatwia intuicyjną nawigację po kolejnych ekranach systemu.

Jeżeli chodzi o szybkość, to ciekawa jest podjęta przez Microsoft filozofia multitaskingu, którą szczegółowo opisał we wcześniejszym wpisie Paweł. Najważniejsze wydają się zasady hibernacji (w danym momencie de facto może pracować tylko jedna aplikacja) oraz ta zabraniająca zapisywać dane w pamięci telefonu dłużej niż przez 5 sekund po jej zamknięciu. Oznacza to, że większość aplikacji będzie musiała zapisywać dane w trybie rzeczywistym. Przymus tego typu zmusi producentów programów do wykonania za firmę z Redmond lwiej części pracy na polu optymalizacji.

Po trzecie funkcjonalność. Nawet najlepiej zoptymalizowany system nie jest nic warty, jeżeli nie gwarantuje użytkownikowi praktycznych narzędzi lub ciekawych form rozrywki. Tutaj stoi przed Windowsem największe wyzwanie – Apple i Google mają już na starcie o kilkaset tysięcy więcej aplikacji w ofertach swoich sklepów. Widać jednak, że wprowadzenie ósemki (RT) zostało zaplanowane z dużym wyprzedzeniem. Otóż Steve Ballmer nie od dziś daje do zrozumienia, że wie, jaką rolę odgrywają deweloperzy przy rozwijaniu systemu:

Nagranie po raz kolejny sprawia wrażenie groteskowego, ale w fakty są takie, że w poprzednim miesiącu Microsoft zainwestował razem z Nokią 18 mln euro w budowę i rozwój specjalnego kampusu dla programistów tworzących aplikacje pod WP przy uniwersytecie w Aalto (Finlandia). Ma też powstać tam specjalny inkubator dla start-upów zorientowanych na tworzenie innowacyjnych rozwiązań na platformę firmy. Podobne akcje, choć na mniejszą skalę, są prowadzone na całym świecie, również w Polsce.

Bez przerwy organizowane są u nas warsztaty czy konferencje poświęcone nowej platformie (np. ostatnio, 17 kwietnia, Windows 8 Briefing w Warszawie). Kilka dni później wystartowała platforma MetroOne, która ma jednoczyć zarówno twórców aplikacji, czyli programistów i designerów, jak i inwestorów. Specjalne konkursy kierowane są także do uczniów szkół średnich oraz wyższych. Przykładem mogą być programy Microsoft Pathfinder Schools i Microsoft Mentor Schools Partners in Learning, które coraz częściej koncentrują się na aplikacjach mobilnych.

Sprzedaży oczywiście musi towarzyszyć promocja. Ta na razie jest prowadzona perfekcyjnie we współpracy z fińską firmą. Oprócz wielkich kampanii, które towarzyszą serii Nokia Lumia (chyba każdy pamięta projekcję w Londynie), dobrze są rozgrywane także niuanse związane z systematyką nazewnictwa edycji Windowsa 8. Najpierw sugerowano, że będzie jedna wersja na tablety i komputery, co zaowocowało masą pozytywnych publikacji.

Potem zasygnalizowano, że Windows Phone Apollo będzie niezależny, a dopiero na końcu ogłoszono, że powstanie kilka różnych dystrybucji. Wciąż pozostaje nierozstrzygnięta kwestia Windowsa 8 Apollo oraz RT, który może okazać się zarówno jedną i tą samą wersją, jak i dwiema różnymi. W każdym razie: odsłon ósemki będzie wiele, ale Microsoftowi udało się skutecznie zakomunikować, że jego system mobilny będzie stanowił spójny ekosystem razem z komputerami stacjonarnymi.

(Fot. london24.com)
(Fot. london24.com)

Logika podpowiada, że premiera RT na rynku mobilnym powinna być połączona z jakimś mocnym sprzętowo, flagowym modelem. Czy niespodziewanie pojawi się w trzecim kwartale Nokia (smartfon, a może nawet tablet), która parametrami dorówna androidowej konkurencji lub nowym urządzeniom z iOS?

Jeżeli tak, to hegemonia dwóch liderów może zostać przełamana w świetnym stylu. Chyba że strategia jest inna: tani i prosty w obsłudze smartfon, bez bajerów, dla wszystkich. Ku tej tezie skłaniają przesłanki, że Microsoft prawdopodobnie pozwoli operatorom na wprowadzanie dość znacznych zmian do dystrybuowanych przez nich własnych wersji systemu. Nawet jeżeli wybrano ten wariant, zaskakująca byłaby rezygnacja z wypuszczenia topowego modelu high-endowego.

Microsoft pod wodzą Ballmera jest niebezpiecznym konkurentem dla Apple'a czy Samsunga nie tylko dlatego, że jest mocno zorientowany na pozyskiwanie nowych użytkowników czy na elastyczne dostosowywanie się do ich potrzeb. Równie ważne jest to, że CEO firmy niemal fanatycznie wierzy w swoją korporację i jej sukces.

Poświęci on wszystko, by poprawić jej kondycję, nawet swoją reputację, jeżeli kontrowersje podczas prezentacji przykują uwagę i poprawią wyniki. To czyni z niego nieprzewidywalnego, groźnego, w pełni zaangażowanego konkurenta, który w każdej chwili może czymś zaskoczyć. Testem generalnym będą premiery Windowsa 8 oraz jego odpowiednika dla urządzeń z procesorami stworzonymi na bazie architektury ARM.

Artykuł podsumuję tak: mniej niż 30% kupujących podejmuje decyzję na podstawie racjonalnej analizy parametrów i możliwości. Dużo więcej osób kieruje się np. emocjami chwili czy możliwością zabłyśnięcia gadżetem w towarzystwie. Dobry sprzedawca o tym wie.

Autor wpisu:

Rafał Dubrawski – członek zespołu iTraff Technology (polska technologia rozpoznawania obrazu), bloger, dziennikarz obserwujący rozwój technologii mobilnych. Interesują go głównie mobilne systemy operacyjne, szczególnie iOS i Android.

Zapraszam do subskrybowania: Twitter, Facebook.

Źródło artykułu:WP Komórkomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)