Rok 2035: wpis z dziennika [wizja przyszłości]

Przyszłość?
Przyszłość?
Źródło zdjęć: © Shutterstock
Miron Nurski

03.07.2015 11:04, aktual.: 03.07.2015 19:51

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Wtorek, 3 lipca, rok 2035.

*Obudziłem się o 6:28 po 6 godzinach i 17 minutach snu. Nieprzypadkowo, bo elektronika, którą nafaszerowana jest pościel, w komunikacji z innymi urządzeniami wyliczyła, że przy moim obecnym trybie życia taka długość snu będzie optymalna dla mojego zdrowia i samopoczucia. I faktycznie, czuję się świetnie. Zwłaszcza że wybudziła mnie muzyka, na którą akurat w tej chwili miałem ochotę. Skuteczność tych algorytmów nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać.

Zerknąłem na okno i co zobaczyłem? Skąpane w peruwiańskim słońcu Machu Picchu. Dziwne, zbudowane z przeźroczystego wyświetlacza okno powinno się już nauczyć, że przed pracą wolę popatrzeć na spienione Morze Karaibskie. Będę musiał to zjechać w recenzji.*

Okno przyszłości
Okno przyszłości© Shutterstock

Przymknąłem jeszcze na chwilę oczy i poprosiłem Cortanę o streszczenie mi tego, co wydarzyło się, gdy spałem. Odsłuchałem informacje pogodowe, nieprzeczytane wiadomości i dowiedziałem się, że po sobotnich strajkach mniejszości heteroseksualnej rząd Natalii Siwiec podał się do do dymisji, a Krzysztof Ibisz dołączył do Arki Noego. Nuda. Poprosiłem zatem o sporządzenie skrojonego pod moje zapotrzebowanie kaloryczne śniadania.

Przyszłość według Microsoftu
Przyszłość według Microsoftu

Wychodząc z sypialni poczułem przyjemny chłód. Dobrze, że klimatyzator wiedział, o której wstaję i zdążył dostosować temperaturę. Gdy wszedłem do kuchni, omlet z jogurtem i owocami czekał już na mnie na stole. Wstyd się przyznać, ale nigdy nawet nie miałem okazji zobaczyć, jak ten robot przygotowuje żarcie, bo zawsze przychodzę na gotowe. Robot wiedział też, co mam dziś do zrobienia, więc nawet odmierzył porcję kofeiny, która dostarczy mi optymalnej porcji i energii na najbliższych kilka godzin.

Przyszłość według Microsoftu
Przyszłość według Microsoftu

Podczas śniadania wyświetliłem na blacie komentarze pod wczorajszymi tekstami. Ktoś pyta, dlaczego nazywamy się "Komórkomania" i czym jest "komórka". Już miałem odpowiedzieć, ale w zasadzie to sam nie do końca pamiętam... Ok, śniadanie zjedzone, robot wziął się za zmywanie, więc stwierdziłem, że dokończę czytać w łazience.

Lustro przyszłości
Lustro przyszłości© Shutterstock

*Po kąpieli zerknąłem na pokrytą w całości gigantycznym ekranem ścianę, żeby prześledzić napływające powiadomienia i informacje ze świata oraz - przede wszystkim - sprawdzić godzinę. 7:16. Pora poprosić Cortanę, żeby podstawiła pod dom autonomiczny samochód i podwiozła Kacpra do szkoły. Kacper. Wciąż zastanawiam się, czy wybraliśmy z żoną dobre imię. Ostatnio skarżył się, że z tego powodu Ahmed, Dżesika i Lucjusz ciągle się z niego naśmiewają.

Cóż, dobrze chociaż, że urodziły się w czasach, gdy bariery językowe nie istnieją.*

Przyszłość według Microsoftu
Przyszłość według Microsoftu

O 8 poszedłem do salonu i zabrałem się za pracę. Napisałem sentymentalny artykuł o tym, jak wyglądał Internet jeszcze kilkanaście lat temu. Co młodsi czytelnicy nie mogli potem uwierzyć, że kiedyś trzeba było szukać wszystkiego ręcznie, a potrzebne w danym momencie artykuły, wiadomości i filmy nie wyświetlały się po prostu na ekranie, który akurat jest pod ręką.

Przyszłość według Microsoftu
Przyszłość według Microsoftu

*Gdy odszedłem od wyświetlacza, zgasł, a aktywował się ten na ogródku, przy którym usiadłem, co pozwoliło mi kontynuować pracę. W tym momencie przypomniałem sobie, że swego czasu nawet taki banał był niewykonalny, a dziś mogę pracować niemalże na którymkolwiek ze 113 małych, dużych, zwijanych, wygiętych czy przeźroczystych ekranów w moim domu.

Po pracy napisał do mnie stary kumpel ze studiów. Tych piątych, które musiałem zrobić, żeby nie wypaść z rynku pracy. A może siódmych? Nieważne. Gdy odpisałem, stwierdził, że nie będziemy ze sobą pisać jak jakieś prymitywy, tylko kazał mi odpalić HoloLens. I pomyśleć, że jeszcze jakiś czas temu musiałbym założyć na głowę wielki hełm...*

Przyszłość według Microsoftu
Przyszłość według Microsoftu

Umówiliśmy się w jakiejś knajpie na mieście. Wyciągnąłem z kieszeni telefon, by zawołać samochód, ale przypomniał mi, że jest dziś na przeglądzie i zaproponował, że przyśle taksówkę. W zasadzie było mi wszystko jedno, bo przecież ujrzę spersonalizowane informacje bez względu na to, do jakiego samochodu wsiądę.

Przyszłość według Microsoftu
Przyszłość według Microsoftu

*Wejście do lokalu pod względem wizualnym nie zmieniło się od kilku dekad niemalże wcale. Dobrze jednak wiedziałem, że ukryta w drzwiach kamera w połączeniu z zestawem sensorów zidentyfikowała mnie i wykluczyła potrawy, za którymi nie przepadam, a po uwzględnieniu pochłoniętych wcześniej kalorii zaproponowała 5 z 758 dostępnych w menu dań, na które mogę mieć ochotę. Przy tak spersonalizowanej ofercie ciężko się zdecydować na cokolwiek, więc czasem tęsknię za czasami, gdy mogłem po prostu tu wejść i zamówić kebaba.

Umówiłem się ze znajomym, że rachunek zapłacimy po połowie, więc wybraliśmy stosowną opcję w zegarku, a nasze konta zostały obciążone w chwili, gdy mijaliśmy drzwi wyjściowe.*

Przyszłość według Microsoftu
Przyszłość według Microsoftu

*Aby urozmaicić sobie drogę powrotną, założyłem w taksówce okulary VR i odpaliłem lot nad Wielkim Kanionem. Chwilę przez dojazdem do domu przeniosłem się także do wirtualnego sklepu, aby zamówić jedzenie na jutro i nowe buty. Na szczęście nie muszę robić zakupów zbyt często, bo większość rzeczy mogę sobie po prostu wydrukować.

Po powrocie do domu drzwi otworzyły się oczywiście same, a wszechobecne sensory w oparciu o wykonane dziś czynności przeanalizowały moją mimikę i puls, aby zaproponować najlepszy dla mnie film. Trzeba przyznać, że trafiły idealnie.

O 23:27, zgodnie z zaleceniami wirtualnego asystenta, udałem się do sypialni. Po wejściu na jednej ze ścian ujrzałem niebieską planszę z białymi napisami. Cholera, naprawdę będę musiał zjechać w recenzji to okno.*

Materiał powstał we współpracy z firmą

Obraz
Źródło artykułu:WP Komórkomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)