Nawet Apple mógłby się uczyć od Xiaomi. Mi 11: wrażenia po kilku dniach i zdjęcia z aparatu

Strona głównaNawet Apple mógłby się uczyć od Xiaomi. Mi 11: wrażenia po kilku dniach i zdjęcia z aparatu
27.02.2021 08:16
Nawet Apple mógłby się uczyć od Xiaomi. Mi 11: wrażenia po kilku dniach i zdjęcia z aparatu

Detale, detale i detale. Właśnie na tym skupiło się Xiaomi projektując Mi 11.

Xiaomi Mi 11 został wyceniony na 3499 zł i jest już dostępny w przedsprzedaży. Ja korzystam z niego już piąty dzień.

Xiaomi Mi 11 to chyba najprzyjemniejszy w użytkowaniu smartfon z jakim miałem do czynienia

Jeśli zapytasz użytkownika iPhone'a, dlaczego lubi smartfony akurat tej marki, z dużym prawdopodobieństwem usłyszysz, że po prostu dobrze się ich używa. Gdy jednak poprosisz o sprecyzowanie, twój rozmówca może mieć problem.

Telefony Apple'a zachwycają dbałością o detale, z których każdy pojedynczy ma niewielkie znaczenie, ale ich suma mocno poprawia wrażenia z użytkowania. Dla większości producentów smartfonów z Androidem jest to wciąż poziom niedościgniony.

Xiaomi Mi 11 jest natomiast pod tym względem - w mojej ocenie - poziom wyżej niż iPhone'y.

O przywiązaniu do szczegółów niech świadczą, chociażby animacje ikon minimalizowanych aplikacji, które - w niektórych przypadkach - pełnią przy okazji funkcję widżetów.

A to dopiero początek. Podczas korzystania czytnika linii papilarnych silnik wibracyjny generuje z wysoką częstotliwością przyjemne kopnięcia o różnej sile. Ciężko opisać to słowami, ale ma się wrażenie, jakby palec zatapiał się w ekranie Mi 11. To jest nie tylko przyjemne i efektowne, ale i daje czytelną informację zwrotną na temat tego, czy i kiedy odcisk palca został rozpoznany.

W ogóle jakość użytego silnika haptycznego to absolutne mistrzostwo świata, a za sposób, w jaki został zaprogramowany, pracownikom Xiaomi należy się Nobel. Potrafi generować imponujący arsenał stuknięć o różnej sile, długości i częstotliwości, które towarzyszą praktycznie każdej prostej czynności.

Gdy piszę na klawiaturze, mam wrażenie, że wirtualne klawisze uginają się pod palcami. Gdy docieram do końca przewijanej listy, czuję jakby ta, stawiała opór. Gdy usuwam powiadomienie z panelu notyfikacji, mógłby przyciąć, że fizycznie opuszcza wyświetlacz. Gdy korzystam z wirtualnych suwaków i pokręteł, dosłownie czuję pracę trybików i zębatek.

Dodatkowo wszystkie wrażenia haptyczne Xiaomi Mi 11 sprzężone są z dopieszczonymi, ultrapłynnymi animacjami, wyświetlanymi w 120 kl/s. Coś pięknego.

Dobrym przykładem dbałości o detale jest animacja, która wyświetla się w ustawieniach pamięci.

To niesamowite, na ilu płaszczyznach ten jeden aspekt jest dopracowany. Animacja wody daje jasną informację na temat zajętej pamięci, a przy tym cieszy oko. A to wszystko w menu ustawień, gdzie większość producentów zadowala się prostymi wykresami.

Taki idealny balans między warstwą wizualną a funkcjonalną widać na każdym kroku. Jeszcze 2 lata temu nie uwierzyłbym, że Xiaomi - chiński producent, którego produkty miały do niedawna łatkę "jak na tę cenę, to nawet spoko" - zaskoczy mnie taką dbałością o szczegóły.

Przyczepić mogę się jednak do wyglądu Xiaomi Mi 11

Wygląd to oczywiście kwestia mocno subiektywna, ale chyba wszyscy zgodzimy się, że jeśli prostota jest szczytem wyrafinowania, to Xiaomi Mi 11 jest najmniej wyrafinowanym smartfonem pod słońcem. Dotyczy to przede wszystkim tylnego panelu.

Z tafli matowego szkła (skądinąd ładnie odbijającego światło), wystaje kwadratowa wysepka pokryta szkłem połyskującym. Z niej wystaje czarna eliptyczna wysepka, z której wystają dwa obiektywy.

412617534736645712

Smartfon ma trzy soczewki. Każda jest innej wielkości. Każda w innym stopniu wystaje ponad obudowę. Dwie są otoczone czarnym obramowaniem, a trzecia nie. Jedna ma srebrną otoczkę, a dwa pozostałe nie. Może i wygląda to oryginalnie, ale mnie - zwolennika minimalizmu - takie przekombinowanie odrzuca.

Xiaomi Mi 11 i Samsung Galaxy S21
Xiaomi Mi 11 i Samsung Galaxy S21

Dodatkowo jajowate kształty w mojej ocenie odbierają temu smartfonowi powagi. Xiaomi Mi 11 bardziej wygląda jak gadżet dla 15-latka niż poważne narzędzie pracy (którym de facto jest).

Przód? Xiaomi chwali się poczwórnie zakrzywionym ekranem, ale więcej tu marketingu niż faktycznych walorów. Boczne krawędzie zaokrąglone są dość mocno, górna bardzo subtelnie, dolna prawie wcale.

412617534736973392

W codziennym użytkowaniu efektu poczwórnego zakrzywienia praktycznie w ogóle nie widać, w efekcie Mi 11 niewiele różni się od dziesiątek innych smartfonów.

Xiaomi Mi 11 urzekł mnie swoim fotograficznym oprogramowaniem

Kilka miesięcy temu złapałem zajawkę na punkcie tzw. efektu Hitchcocka. Oto owoc jednej z moich zabaw:

Osiągnięcie takiego efektu na smartfonie jest skomplikowanym procesem. Należy włączyć nagrywanie na smartfonie i bardzo ostrożnie odsuwać go od filmowanego obiektu, aby ten pozostawał w środku kadru. Później trzeba umiejętnie nałożyć na nagrany materiał zoom, aby obraz był jednocześnie fizycznie oddalany i cyfrowo przybliżany.

Wystarczy, że podczas nagrywania ręka delikatnie się omsknie i całe nagranie nadaje się do kosza, więc musiałem zrobić kilkanaście powtórzeń. Na koniec konieczne było jeszcze wystabilizowanie nagrania kolejną aplikacją, których łącznie musiałem użyć trzy. Zrobienie tego krótkiego GIF-a zajęło mi dobrą godzinę.

A tu nagranie z Xiaomi Mi 11:

Zrobienie tego wideo zajęło mi dokładnie 8 sekund. Aplikacja aparatu Mi 11 ma funkcję Magiczny zoom, która wymaga jedynie naciśnięcia jednego klawisza i odsunięcia się od filmowanego obiektu, a oprogramowanie robi resztę. Wystarczyłoby to tylko przyspieszyć i zapętlić, by uzyskać jeszcze lepszy efekt.

A wideograficznych bajerów jest cała masa. Zresztą nie tylko wideo, bo pisałem już choćby o świetnym obiektywie telemakro. Dokładniej funkcjom aparatu przyjrzymy się w osobnym materiale, ale póki co mogę napisać, że korzystanie z nich daje masę frajdy.

Sama jakość zdjęć robionych Xiaomi Mi 11 również jest solidna

Może nie najlepsza na rynku, ale satysfakcjonująca. Mi 11 robi przyjemne dla oka fotki o żywych kolorach, wysokiej szczegółowości i dużej rozpiętości tonalnej. Świetnie radzi sobie również w trudniejszych warunkach oświetleniowych, choć wówczas miewa problemy z poprawnym dobraniem balansu bieli.

  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
[1/40]

[b][url=https://mega.nz/folder/IcpBmajL#OusXCR29fMVO9q4eB-5-NQ]Zobacz zdjęcia w pełnej rozdzielczości[/url][/b]

Obiektyw ultraszerokokątny ustępuje głównemu pod względem ilości przechwytywanego światła czy zakresu dynamicznego. Czasem nie bardzo pomaga mu nawet tryb nocny (który w dużej ciemności aktywowany jest automatycznie).

412617534737890896
412617534737890896
412617534737956432
412617534737956432
412617534738021968
412617534738021968
412617534738087504
412617534738087504
412617534738153040
412617534738153040
412617534738218576
412617534738218576

Najbardziej brakuje mi teleobiektywu. Mi 11 ma co prawda aparat o rozdzielczości aż 108 Mpix, ale nie potrafi jej efektywnie wykorzystać. Potencjalnie jest to wina nie najlepszej optyki i niedoszlifowanego oprogramowania.

Galaxy S21 też nie ma pełnoprawnego teleobiektywu i generuje zoom cyfrowy z użyciem matrycy 64 Mpix. Ta - mimo niższej rozdzielczości - zapewnia więcej szczegółów niż 108-megapikselowy aparat Mi 11.

Oto zdjęcie bez przybliżenia zrobione xiaomi:

412617534738480720

A tu zoom 10x w wykonaniu xiaomi i samsunga:

412617534738611792

Mi 11 całkowicie rozmył fakturę ściany. Jak na telefon bez teleobiektywu nie ma dramatu, ale od telefonu za 3499 zł można już oczekiwać porządnego przybliżenia optycznego.

Xiaomi Mi 11: co poza tym?

Jeszcze garść spostrzeżeń.

Brandowane przez markę Harman Kardon głośniki stereo grają głośno i klarownie, ale nieco brakuje im głębi i mięsistości. Nie mam bezpośredniego porównania, ale jestem pewien, że ubiegłoroczny Mi 10 Pro grał o wiele lepiej.

412617534738873936

Xiaomi Mi 11 działa szybko i płynnie, ale podczas bardziej intensywnej pracy lubi się nagrzać.

Zastosowany wyświetlacz to pod względem jakości obrazu absolutna czołówka. Ekranowy czytnik linii papilarnych jest szybki i skuteczny.

Na napisanie czegoś więcej o baterii jest jeszcze za wcześnie, ale - póki co - Xiaomi Mi 11 ni grzeje, ni ziębi. Wyciągam dobę średniointensywnego wykorzystywania z zapasem. Plus za 55-watową ładowarkę GaN w zestawie.

Póki co Xiaomi Mi 11 robi bardzo dobre wrażenie. 3499 zł to wysoka cena, ale na tle konkurencji i tak nie jest najgorzej. To po prostu pełnoprawny flagowiec we flagowej cenie.

Xiaomi Mi 11
Xiaomi Mi 11
ProducentXiaomi
Model procesoraSnapdragon 888
SegmentSmartfon flagowy
System operacyjnyAndroid 11
Przekątna ekranu6.81″
Rozdzielczość ekranu3200 x 1440
Maksymalna pamięć operacyjna12 GB RAM
Maksymalna pamięć wewnętrzna256 GB
Rozdzielczość matrycy108 Mpix
Pojemność akumulatora4600 mAh

Zobacz także:

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (11)