Konkurencja na rynku high-endów jest ogromna i Sony, chociaż produkuje coraz lepsze urządzenia, ciągle pozostaje delikatnie w tyle w tym segmencie. Jest jednak kategoria, w której japoński producent zawsze czuł się świetnie - średnia półka.
Xperia L
Michał Brzeziński
Udostępnij
Wygląd i wykonanie
Xperia L
Jak pisałem w pierwszych wrażeniach, szczególnie spodobał mi się wygląd przycisku power. Wyraźnie wystaje nad obudowę, łatwo go znaleźć bez patrzenia, a jego skok jest dobrze wyczuwalny. Szkoda, że nie mogę tego samego powiedzieć o przyciskach głośności, które trudno wyczuć. Spust aparatu opiszę w części o aparacie.
Xperia L
Tylny panel zrobiony jest z gumowanego tworzywa, na którym widoczne są tysiące małych, jasnych kropek.
Xperia L
Telefon jest wytrzymały i solidnie wykonany. Kilka upadków nie zrobiło na nim wrażenia, chociaż na tylnej część obudowy pojawiła się drobna rysa.
Oczywiście nie można zapomnieć o wielokolorowej diodzie powiadomień, która umieszczona jest w srebrnym pasku na dole telefonu. Światło jest dobrze widoczne, a osobny kolor dla odpowiednich powiadomień bardzo ułatwia organizację pracy.
Wyświetlacz
Xperia L
Odwzorowanie kolorów stoi na wysokim poziomie. To ogromna zaleta tego telefonu. Widać, że Sony się postarało. Kąty widzenia są sporo gorsze niż w topowych smartfonach, a przechylanie telefonu sprawia, że obraz ciemnieje i blednie. Niestety, Reality Display znacznie ustępuje konkurencyjnym IPS-om w tej kwestii.
W pierwszych wrażeniach narzekałem na łatwo brudzący się ekran. Zdania nie zmieniłem - ciągle uważam to za główną wadę Xperii L. Odbija się to na estetyce, wpływa też na widoczność w słońcu. Myślałem jednak, że będzie dużo gorzej - po ustawieniu maksymalnej jasności ekranu mogłem komfortowo korzystać z telefonu.
Oprogramowanie i aplikacje
Nie zabrakło podstawowego dodatku, czyli przełączników na pasku powiadomień. Belka została wzbogacona o procentowy wskaźnik naładowania baterii. Rozwiązanie przydatne, ale razem z ikonką baterii zajmujące sporo miejsca.
Największe wrażenie robią motywy. Towarzyszą serii Xperia już od dawna, ale z czasem dają coraz więcej możliwości. Zmiana motywu, oprócz zmiany tapety, ma wpływ na kolory w całym systemie: dialerze, pasku powiadomień, ustawieniach, a nawet widżetach. Takie dostosowanie interfejsu to świetny dodatek i dobry pomysł na odświeżenie telefonu po kilku miesiącach użytkowania.
motywy
Ekran blokady zapewnia szybki dostęp do aparatu i muzyki. W drugim przypadku pojawiają się podstawowe kontrolki, nie włącza się sama aplikacja. Odblokowywaniu ekranu towarzyszy ładna animacja, chociaż na początku trudno się domyślić, jak to zrobić.
Ekran blokady
Jedna okropna rzecz: dlaczego za każdym razem trzeba potwierdzać włączanie transmisji danych, a po wyłączeniu pojawia się powiadomienie o tym?
Aplikacje
Album - zastępuje galerię czystego Androida, i robi to wspaniale. Po pierwsze wygląda bardzo dobrze. W głównym widoku są dwie zakładki: zdjęcia (ze wszystkimi fotkami w kolejności chronologicznej) i moje albumy, czyli zdjęcia pogrupowane. Zakładka zdjęcia (z ustawieniami domyślnymi) prezentuje się super, można też zmieniać wielkość wyświetlanych zdjęć za pomocą pinch-to-zoom. Animacja przejścia jest piękna, a to tylko dodatek do fajnej funkcji.
Kolejna opcja, SenseMe slideshow, tworzy film z wybranych fotek. Byłem zaskoczony tym, że w praktyce sprawdza się to naprawdę nieźle. Naturalnie pozostały podstawowe funkcje z domyślnej galerii, takie jak edytowanie zdjęcia i szybkie udostępnianie.
SenseMe
Filmy - Sony postanowiło wrzucić filmy do osobnej aplikacji. Jej układ jest dziwny - ani ładny, ani wygodny i zrobiony jakby na siłę. Na szczęście za często nie oglądam filmów na smartfonie.
Sony Select- bardzo nieprzydatne skupisko aplikacji, które z jakiegoś powodu poleca Sony. Wszystkie i tak prowadzą do Google Play, a sam program nie oferuje niczego ciekawego.
Tworzenie i przywracanie kopii zapasowej - nazwa mówi sama za siebie, ale funkcjonalność przerosła moje oczekiwania: backup danych aplikacji systemowych, plików multimedialnych, a nawet pobranych aplikacji z danymi. Trzeba jednak pamiętać o karcie microSD, bo backup zajmuje sporo miejsca.
TrackID - odpowiednik Shazama, rozpoznawanie muzyki. Niestety, działa po prostu słabo. Zleciłem mu proste zadanie, ale nie rozpoznał nawet muzyki Daft Punk - bardzo niska skuteczność.
TrackID
PlayNow - kolejne skupisko aplikacji, tym razem sponsorowane przez "T-Mobile, Orange i Playmobile". Kluczowy jest sposób zakupu: program automatycznie wysyła SMS, którym płacimy za aplikację. Dla mnie zupełnie zbędne, ale może komuś będzie odpowiadać.
PlayNow
Smart Connect - fajny program do zarządzania tym, co ma się stać, gdy do urządzenia podłączymy słuchawki, zestaw słuchawkowy lub ładowarkę. Można zdefiniować zachowanie w zależności od godziny, a wykonywane akcje to zmienianie ustawień urządzenia, włączanie aplikacji, strony internetowej itd.
Smart Connect
Xperia Link - pozwala "łączyć się z Internetem z tabletu lub komputera przez sieć, z której korzysta telefon", czyli tethering. Nie wiem tylko, dlaczego wymagane jest zainstalowanie aplikacji na urządzeniu docelowym...
Pomoc techniczna - odnośnik do mobilnej wersji strony Sony z informacjami o Xperii L.
Centrum aktualizacji - pozwala na sprawdzenie, czy dostępne są nowe aplikacje, aktualizacje aplikacji i aktualizacje całego systemu. Nie wiem, czy chodzi tylko o aplikacje systemowe, bo nie miałem okazji przeprowadzić jakiejkolwiek aktualizacji.
Reader by Sony - czytnik książek, który na telefon trafił chyba przypadkiem - nawet nie obsługuje języka polskiego. Można z niego korzystać, ale i tak przydatność tego typu aplikacji na telefonie jest mocno ograniczona. Tym bardziej że więcej możliwości dają popularne czytniki z Google Play.
Office Suite - niepełna wersja popularnego pakietu biurowego na Androida.
Uwagi - aplikacja do notatek pisanych bądź rysowanych. Działa nieźle, ale nie ma zbyt wielu funkcji.
Radio FM - chyba nie muszę tłumaczyć.
Wydajność
Dwurdzeniowy Snapdragon MSM8230 oparty na rdzeniach Krait z taktowaniem 1 GHz sprawdza się w codziennym użytkowaniu. Przechodzenie pomiędzy pulpitami, włączanie aplikacji i korzystanie z multitaskingu odbywa się bezproblemowo. Nie można narzekać na szybkość działania i chociaż płynność nie zawsze szła z nią w parze, zupełnie mi to nie przeszkadzało. Jak na urządzenie ze średniej półki jest świetnie.
Grafika Adreno 305 radzi sobie z prawie wszystkimi grami. Dla porównania, Carmageddon lekko się przycina na moim Galaxy Nexusie, ale na Xperii L chodził bardzo płynnie. Wysokim progiem okazał się The Dark Knight Rises, który, chociaż grywalny, czasami nie chodził tak płynnie, jak powinien. Jednocześnie nie ma mowy o tym, żeby telefon stawał się zbyt gorący.
Poniżej wyniki benchmarków:
Quadrant i AnTuTu
Muzyka, aparat i łącznośćMuzyka
Standardowo w Xperii L znajduje się autorski odtwarzacz od Sony - WALKMAN. Jego design bardziej przypomina aplikację z Windows Phone'a niż Androida, co niekoniecznie jest wadą. Ale jego obsługi trzeba się nauczyć. Przycisk Wstecz zamiast cofać do poprzedniego ekranu, powoduje wyjście z aplikacji - nieintuicyjne. Ciekawostką jest opcja SenseMe channels, która automatycznie analizuje muzykę dostępną na urządzeniu i dopasowuje do określonego klimatu lub emocji. I ciekawostką zostanie, ponieważ w praktyce radzi sobie słabo.
Walkman
Sporo ustawień to coś, co może przekonać wiele osób. Jak we wszystkich Xperiach jest dostępny ClearAudio+, który poprawia czystość dźwięku. A to dopiero początek. Po wejściu w Ulepszenia dźwięku można ręcznie ustawić equalizer, a także pobawić się innymi opcjami, jak Dźwięk przestrzenny lub Dynamiczny normalizator.
Walkman
Jak wspominałem w pierwszych wrażeniach, jakość głośnika jest niezła. Jednego nie można mu odmówić - sporej mocy, wspieranej przez technologię xLoud. W zestawie testowym nie było słuchawek, więc nie mogę ich ocenić.
Aparat
Xperia L wyposażona jest w aparat z matrycą 8 Mpix. Ze względu na proporcje w tej rozdzielczości (4:3) domyślnie aparat robi zdjęcia 5 Mpix (16:9).
Interfejs jest naprawdę bogaty - nie można zarzucić Japończykom, że oszczędzali na trybach i ustawieniach. Przydatnym elementem są dwa główne przyciski - jeden do nagrywania wideo, drugi do robienia zdjęć. Znacznie skraca to czas przełączania się pomiędzy tymi trybami.
Interfejs aparatu
Pod ręką są opcje związane z fleszem, wartością ekspozycji i trybem HDR. W ustawieniach jest wachlarz możliwości: rozdzielczość, samowyzwalacz, zdjęcie z uśmiechem, szybkie uruchamianie, tryb ostrości, wartość ekspozycji, HDR, balans bieli, ISO, pomiar światła, stabilizator obrazu, geotag, rejestrowanie dotykiem i dźwięk migawki. A to jeszcze nie wszystko.
Oprócz standardowych trybów, czyli zdjęcie/film przednim/tylnym aparatem, są także: rozległa panorama, wybór sceny i efekt wizualny. Do gustu przypadł mi ten ostatni, ponieważ mogłem wybrać naprawdę fajne efekty, np. miniatura, rybie oko czy migawka Harrisa. Taki szeroki wachlarz opcji może być zaletą, ale i wadą - komu przed zrobieniem zdjęcia chce się przekopywać przez tyle ustawień?
Efekty wizualne w aparacie
Xperia L ma fizyczny spust aparatu z podwójnym przeskokiem. Wciśnięcie go do końca wymaga sporej siły. O wiele lepsze efekty daje standardowe dotykanie wyświetlacza.
Jakość zdjęć jest niezła jak na urządzenie ze średniej półki, od którego w tej kwestii zbyt wiele się nie wymaga. Xperia L miło zaskakuje, aparat dobrze łapie focus, sporadycznie pojawia się problem z właściwym odwzorowaniem kolorów. W słabych warunkach oświetleniowych, np. na imprezach, zrobienie nieporuszonego zdjęcia graniczy z cudem. Wspomniany fizyczny spust tego nie ułatwia.
Przykładowe zdjęcie 1
Przykładowe zdjęcie 2
Przykładowe zdjęcie 3
Przykładowe zdjęcie 4
Słowo o przedniej kamerce do wideorozmów - jej jakość jest mierna. Dawno nie widziałem takich szumów. Być może to wina niedopracowanego oprogramowania, ale obecnie wygląda to po prostu źle.
Łączność
Narzekałem także na łapanie sygnału 3G (pytaliście o to w komentarzach). To była moja wina - próbując coś zrobić z nietypowymi rozmowami telefonicznymi, namieszałem w ustawieniach. Po przywróceniu wszystkiego do normy problem z mobilnym Internetem się rozwiązał. Nie oznacza to jednak, że było idealnie.
Trudno to udowodnić, ale odniosłem wrażenie, że zasięg jest odrobinę gorszy niż w Galaxy Nexusie. Kilka razy zdarzyło się nawet, że telefon nie chciał gdzieś zadzwonić i/lub pokazywał brak sygnału. W takiej sytuacji niełatwo znaleźć przyczynę, jednak kłopoty z zasięgiem pojawiały się częściej niż w przypadku innych testowanych telefonów.
Bateria i podsumowanieBateria
To wszystko sprowadza się do standardowej konkluzji - aby korzystać z Xperii L komfortowo, trzeba się liczyć z conocnym ładowaniem.
czas pracy na baterii i ustawienia zasilania
Warto wspomnieć o możliwościach oszczędzania energii, które pozwalają na wydłużenie pracy telefonu, gdy poziom naładowania baterii jest niski:
Podsumowanie
Xperia L
Fajnie żyć w czasach, w których nawet na "średniaku" spowolnienia w działaniu należą do rzadkości. Da się też grać w większość gier. Piksele są coraz mniej widoczne, a aparat to coś więcej niż ratunek ostateczny.
Xperia L nie wyróżnia się niczym szczególnym. No, można bardzo łatwo pobrudzić ekran. Ale oprócz tego sprawdza się dobrze i nawet jestem w stanie wybaczyć drobne problemy z zasięgiem (które, mam nadzieję, zostaną szybko usunięte).
Nie ma w tym smartfonie elementu, na który można by szczególnie narzekać, a to bardzo dobrze rokuje urządzeniu ze średniej półki.