Jaki jest LG G3? Pierwsze wrażenia

LG przespało okres, w którym można było najłatwiej wywalczyć duże udziały w rynku mobilnym, ale od kilkunastu miesięcy – z niezłymi wynikami – nadrabia zaległości. Próbuje też pójść nieco inną ścieżką niż konkurencja.

Premiera w międzyczasie

Od lat kluczowe produkty pokazywane są w dwóch okresach: na początku roku i jesienią. Wtedy też walka o portfele klientów jest najbardziej zacięta. LG postanowiło wypełnić lukę i ruszyć ze sprzedażą nowego urządzenia w połowie roku. Z jednej strony to rozsądne rozwiązanie, bo firma skupia na swoim produkcie dużo uwagi, z drugiej — ma mniej czasu na efektywną sprzedaż, ponieważ w trzecim kwartale pojawiają się nowe smartfony z o klasę lepszym hardware'em.

W zeszłym roku LG G2 zostało zaprezentowane nieco później, bo w sierpniu, ale dzięki temu smartfon bazował na świeżutkim Snapdragonie 800. W tym roku premiera była przyspieszona, więc sprzętowo LG G3 odpowiada urządzeniom z pierwszej połowy tego roku. Oczywiście musiały pojawić się pewne różnice.

Hardware: dobrze/za dobrze

LG G3 na żywo prezentuje się świetnie. Miło patrzy się na ekran, który ma tak wąskie ramki. Przyjemnie korzysta się z urządzenia, które mimo wielkiej matrycy można obsługiwać jedną ręką (choć nie twierdzę, że jest to superłatwe). Podoba mi się nawet tył obudowy, który – choć z tworzywa – wygląda, jakby był zrobiony z metalu i jest dostępny w kilku wariantach kolorystycznych. Mam tylko nadzieję, że wprasowana w plastik, metaliczna folia nie będzie się ścierać, bo gdyby tak było, to okaże się, że udawana skóra Samsunga jednak jest lepszym rozwiązaniem.

Pod ekranem LG G3 ma wszystko, co najlepsze: Snapdragona 801 w najszybszej wersji, do 3 GB pamięci RAM, pojemną baterię wspieraną przez najnowsze technologie z opcją ładowania indukcyjnego, 13 Mpix aparat z optyczną stabilizacją i szybkim autofokusem oraz czytnik kart obsługujący pamięci do 128 GB. Producent musiał też dać coś, czego nie oferuje konkurencja, a co będzie wdzięczne do promocji. Jest więc 5,5-calowy ekran o rozdzielczości QHD. Paradoksem jest to, że ten element budzi największe wątpliwości.

Tak, na żywo jest różnica między Full HD a QHD, ale niewielka i szczerze wątpię, by tak duże zagęszczenie pikseli było komukolwiek potrzebne do szczęścia. Tym bardziej że wysoka rozdzielczość ma wady: wpływa na skrócenie czasu pracy baterii i może skutkować obniżeniem wydajności. Producent zapewnia, że G3 będzie pracować na jednym ładowaniu co najmniej tak długo jak G2 dzięki poprawionym systemom zarządzania energią i grafitowej katodzie. Nawet mu wierzę, ale jaki byłby w takim razie czas pracy, gdyby ekran miał rozdzielczość Full HD?

Kolejna rzecz to nagrzewanie się telefonu. Wszystkie tegoroczne flagowce osiągają wysokie temperatury przez podkręcone układy, a podwyższona rozdzielczość w LG G3 może przełożyć się na kilka dodatkowych stopni. Niektóre egzemplarze pokazowe ograniczały jasność ekranu do 80% właśnie z powodu wysokiej temperatury. Ograniczenie niby niewielkie, no i trzeba wziąć pod uwagę przedprodukcyjną wersję oprogramowania oraz to, że telefony były cały czas podłączone do ładowarek, ale jednak budzi to pewne obawy. Może niesłuszne, ale pytanie, po co pakować do telefonu coś, z czego jest niewiele pożytku, a co może powodować problemy?

Zobacz również: LG G Flex 2

Niewątpliwie jednak obraz wyświetlany na G3 ma rewelacyjną ostrość. Nasycenie kolorów jest wyższe niż na ekranie zeszłorocznego flagowca. Poprawione zostały także kąty widoczności, na które narzekała część użytkowników LG G2.

Oprogramowanie

Moim zdaniem największą zaletą nowego flagowca jest nie hardware, tylko oprogramowanie. Po raz pierwszy widziałem, by na prezentacji produktu poświęcono tyle uwagi użyteczności.

Jest ona kluczowym składnikiem satysfakcji z zakupionego urządzenia. Równocześnie jest często pomijana przez klientów przy wyborze telefonu. Ma też tę wadę, że nie sprzedaje się tak dobrze w reklamach jak efekciarskie i zwykle bezsensowne dodatki w interfejsie. Tym bardziej doceniam narrację LG. Kilkanaście minut z urządzeniem nie pozwala oczywiście na rzetelną ocenę jej wiarygodności, ale rzuciłem okiem na niektóre wyeksponowane podczas prezentacji funkcje i rzeczywiście działały jak należy.

Genialne w swej prostocie zmiany wprowadzono w klawiaturze. Szybkimi gestami wybiera się jedno z podpowiadanych słów, a ruchem palca po spacji określa się miejsce edycji. Wielkość klawiatury można zmieniać, a oprogramowanie uczy się podobno sposobu pisania użytkownika, by zminimalizować liczbę błędów podczas wprowadzania znaków. Do nowej klawiatury LG przekonałem się od razu. Wam też się pewnie spodoba, pod warunkiem że nie używacie rozwiązania podobnego do Swype'a, ponieważ gesty na klawiaturze nie będą wtedy dobrze interpretowane.

Poprawnie działa też znana z wcześniejszych modeli funkcja Knock Code. Pozwala ona na wybudzenie i odblokowanie telefonu przez wystukanie kodu na zdefiniowanych wcześniej obszarach ekranu.

Działa nawet opcja robienia zdjęć przednią kamerą przez zaciśnięcie pięści. Na pięć prób w bardzo marnym świetle aparat tylko raz nie rozpoznał gestu. Swoją drogą na początku uznałem tę funkcję za bezsensowną, ale fani selfie szybko mi uświadomili, jak bardzo się mylę.

Nieźle radził sobie też laserowy autofokus. LG chwali się, że ustawia on ostrość w mgnieniu oka — rzeczywiście tak jest, ale pod warunkiem, że światło jest dość dobre. W ciemnościach mgnienie wydłuża się do czasu zauważalnego.

Opcji jest oczywiście więcej, ale Smart Notice (takie koreańskie Google Now), Content Lock czy oprogramowania do zdalnego zarządzania telefonem nie dało się sprawdzić na prezentacji.

Na koniec

LG G3 to ładny smartfon z potężną specyfikacją i — co mnie najbardziej zaskoczyło — przemyślanym oprogramowaniem. Czy pomyślelibyście dwa lata temu, że LG może pójść taką drogą?

Wbrew pozorom stworzenie użytecznego i przejrzystego softu jest nie lada wyzwaniem, w szczególności gdy nie chce się rezygnować z funkcjonalności. Czy LG udało się osiągnąć cel? Odpowiem po testach, ale po chwili zabawy G3 jestem nastawiony pozytywnie.

Na pierwszy rzut oka G3 nie ma poważnych wad, choć pewne obawy budzą konsekwencje zastosowania ekranu QHD oraz odporność folii pokrywającej obudowę. Znów — po testach będziecie wiedzieć, czy są one uzasadnione.

LG już nie goni czołówki producentów smartfonów. Dołączyło do niej i walczy na równych zasadach. Co ważne, wciąż zachowuje rozsądek, wyceniając swoje urządzenia. LG G3 ma być kilkaset złotych tańszy od flagowców konkurencji w dniu premiery (mój strzał: 2300–2400 zł). Może też liczyć na mocne wsparcie operatorów. Do sprzedaży trafi za miesiąc.

Tekst powstał we współpracy z

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Kruger&Matz Soul - test Toshiba Encore - jak sprawuje się 8-calowy komputer? LG G3 w naszych rękach Nokia X - test Z czym biegać, a z czym pływać? Trochę o sportowych gadżetach Samsung Galaxy S5: podsumowanie testów i recenzja Colorovo CityTab Supreme 7,85” Boost GPS – powinni tego zabronić! [test] Jabra Halo2 - recenzja Samsung Galaxy Note 3 po 6 miesiącach Sony Xperia Z2: podsumowanie testów i recenzja Samsung Gear 2 - czy warto decydować się na zakup? Samsung Galaxy S5, Gear 2 i Gear Fit - test pulsometrów Kruger&Matz Soul zapowiada się naprawdę dobrze [pierwsze wrażenia] Samsung Galaxy S5 - jak sprawuje się jego czytnik linii papilarnych? Prestigio MultiPad Visconte 2, czyli kolejny tablet z Windowsem 8.1, który nie nadwyręży twojego budżetu Tegra Note 7 - świetny tablet dla graczy i nie tylko [test] Prestigio MultiPhone PAP7600 DUO - dual SIM-owy olbrzym za mniej niż 1000 zł - test Samsung Galaxy S5 - test wydajności i benchmarki Sony Xperia Z2 vs Xperia Z1: co zmieniło się w interfejsie? Sony Xperia Z2 - wydajność i benchmarki Sony Xperia Z2 - test wyświetalcza Jak działają gry na Sony Xperia Z2? Wideoprezentacja HTC One M8 i porównanie z HTC One m7 HTC One m8: podsumowanie testów i recenzja

Popularne w tym tygodniu:

Xiaomi Mi MIX 2 - wideorecenzja Samsung Galaxy Note8 - wielki telefon w dobrym i złym tego słowa znaczeniu [TEST]