Co prawda rok się dopiero zaczął, ale dzięki licznym plotkom, przeciekom i oficjalnym komunikatom wiemy już, czego się spodziewać po tegorocznych telefonach.
Trend pierwszy to większe ekrany w mniejszych obudowach
Pod koniec ubiegłego roku na rynek trafił Xiaomi Mi MIX - "koncepcyjny smartfon" z 6,4-calowym ekranem zamkniętym w obudowie niewiele większej od 5,5-calowego iPhone'a 7 Plus.
Podobną drogą ma pójść wielu producentów. Z przecieków wynika, że Galaxy S8, LG G6 i iPhone X będą miały bardzo wąskie ramki, co pozwoli na wpakowanie dużych wyświetlaczy do obudów o relatywnie kompaktowych wymiarach.
Z punktu widzenia polskiego konsumenta ważniejszy będzie jednak inny trend.
2017 będzie rokiem wirtualnych asystentów
Początki tego trendu widać doskonale po ruchach technologicznych gigantów wykonanych w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy.
Google stworzył Assistanta, który jest jedną z głównych funkcji Pixela.
Huawei zawarł porozumienie z Amazonem; Mate 9 jest pierwszym smartfonem z preinstalowaną asystentką Alexa.
Honor (submarka Huaweia) zaprezentował smartfona Honor Magic z oprogramowaniem Magic Live opartym o uczenie maszynowe.
HTC stworzył wirtualnego asystenta Sense Companion, który trafił na pokład smartfonów z linii HTC U.
Tegoroczne smartfony będą uczyć się zwyczajów użytkownika, wykonywać polecenia głosowe, analizować wysyłane i odbierane wiadomości oraz automatyzować jak najwięcej czynności. Jest tylko jeden problem.
Polacy nie wykorzystają pełnego potencjału nowych rozwiązań
Chodzi oczywiście o bariery językowe. Pierwszego smartfona z asystentką Siri Apple wprowadził na rynek jesienią 2011 roku, a ta do dziś nie rozumie języka polskiego i nie jest zintegrowana z polskimi sieciami danych, które pozwoliłyby jej zarezerwować stolik w restauracji, kupić bilety do kina czy sprawdzić rozkład autobusów. Dotyczy to także młodszej Cortany Microsoftu czy Alexy Amazonu.
Bardzo wątpliwe, aby którekolwiek z nowych narzędzi od razu władało polszczyzną. W najbliższej przyszłości liczyć można tylko na Google Assistanta, wszak Google ma już gotowe algorytmy przetwarzające i rozumiejące polską mowę. W przypadku reszty asystentów skorzystamy co najwyżej z prostych funkcji np. polecających najczęściej używane aplikacje.
Zapłacimy więcej za mniej
Niestety często jest tak, że polskie ceny smartfonów nie tylko nie są niższe niż na zachodzie, ale i są wręcz wyższe. Wynika to m.in. z niewielkiej popularności topowych smartfonów w naszym kraju. Producent musi uruchomić kanały dystrybucji i wsparcia technicznego dla mniejszej niż w bogatszych krajach liczby potencjalnych konsumentów, a to odbija się na cenach.
Wiele wskazuje na to, że wirtualni asystenci będą sztandarowymi funkcjami najważniejszych tegorocznych flagowców. Płacąc wysokie kwoty otrzymamy produkty, które w Polsce będą miały o wiele mniejsze możliwości niż te same urządzenia dostępne chociażby w USA.
Od 2024 roku pełni funkcję szefa działu Mobile w serwisie benchmark.pl. W latach 2012–2023 związany był z Komórkomanią, gdzie od 2015 roku sprawował rolę redaktora prowadzącego.
Swoją wiedzę i pasję do technologii rozwijał również prowadząc oficjalne blogi dla takich globalnych marek jak Nokia, Microsoft i LG. Studiował na kierunku reklama i promocja na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Poza technologią, jego zainteresowania obejmują kino, gry wideo, fizykę kwantową i astronomię.