Boom na Pokemon GO dobiega końca, ale twórcy nie mają powodów do obawy

Trendy mają do siebie to, że prędzej czy później się kończą. Nie inaczej jest w przypadku gry Pokemon GO, chociaż jej twórcy i tak wciąż zarabiają najwięcej.

Pokemon GO

Pokemon GO

Największy fenomen na rynku aplikacji mobilnych

Pokemon GO okazało się o wiele większym sukcesem niż można było sądzić nawet na chwilę przed premierą. Tytuł ten zapowiedziano w końcu już dość dawno temu i do czasu pojawiania się na pierwszych smartfonach nie wzbudzał aż tak wielu emocji. Skala zainteresowania grą zaskoczyła nawet jej twórców, czego najlepszym potwierdzeniem były problemy z przeciążonymi serwerami.

Tytuł Niantic Labs, który umożliwia graczom stanie się trenerem pokemonów i łapanie wirtualnych stworków spacerując po okolicy, szturmem zdobył rynek mobilny. Gra w błyskawicznym czasie stała się najczęściej pobieraną pozycją mobilną - osiągnięcie progu 50 mln pobrań Pokemon GO zajęło jedynie 19 dni, a początkowo nie była ona dostępna globalnie.

Pokemon GO -

Ogromne powody do zadowolenia mieli również twórcy z firmy Niantic Labs, której dochody zwielokrotniły się po premierze Pokemon GO. Nic co dobre, nie trwa jednak wiecznie. Boom na pokemony w AR powoli się kończy.

Pokemon GO nie jest tytułem idealnym

Pokemon GO to tytuł, który przez pierwszych parę dni grania prezentuje się świetnie. Zachęca do ruszenia się sprzed komputera i odkrywania/łapania coraz to nowych pokemonów. Później jest już niestety gorzej. Cała mechanika oparta jest na tzw. gridzie, czyli żmudnym powtarzaniu konkretnych czynności, w celu zdobycia upragnionego maksymalnego poziomu awatara.

Może i nie byłoby to takie złe, gdyby nie jeden szkopuł. Zwyczajnie brakuje endgame'u - czegoś, co gracze mogliby robić tylko po osiągnięciu maksymalnego poziomu. W tytule Niantic Labs rozgrywka w ogóle się nie zmienia, łapiemy stworki z coraz większym wskaźnikiem CP oraz w kółko odwiedzamy te same poke stopy i siłownie…

Celem nadrzędnym jest oczywiście złapanie wszystkich dostępnych pokemonów, ale jakoś przesadnie nigdy się tym nie przejmowałem. Wyraźnie za to brakowało mi wielu rzeczy, które znane są z tytułów na konsolki Nintendo. Wspomnę tylko o niektórych z nich:

  • brak opcji wymienia się pokemonami, która jest bardzo mocno promowana przez Nintendo (niektóre stwory ewoluują tylko podczas wymiany);
  • brak możliwości realnej walki z innymi graczami — zmagania w siłowniach to zdecydowanie za mało, aby przykuć uwagę graczy na dłużej;
  • brak bardziej rozbudowanego systemu ruchów i walki w turach, a także wpływu na ataki, jakimi dysponują dane pokemony;
  • niezbyt jasne statystyki pokemonów i rozbieżności w rozkładzie siły pokemonów w porównaniu z normalnymi grami na konsolach (Alakazam, którym nie da się walczyć!);
  • dostęp do pokemonów jedynie z pierwszej generacji;
  • brak możliwości przywiązania się do wybranych stworków, ich treningu (EV) - nie ma sensu wzmacniać pokemonów przed 30 poziomem, a do obrony/zdobywania siłowni wykorzystywanych jest tylko kilka z nich.

Zobacz również: Appshaker 2 #12 - Cubed Rally World, TouchRetouch i rozwiązanie konkursu

Niantic Labs prędko nie da za wygraną, ale to i tak nic nie zmieni

Twórcom trzeba oddać to, że dość często wprowadzali aktualizacje dla Pokemon GO — udało im się usprawnić wiele opcji (np. radar), a także dodać kilka nowych funkcji (dostęp do statystyk IV). Niantic Labs zbyt długo zwlekało jednak z dodawaniem naprawdę ważnych nowości, jak Buddy Pokemon. Ta powinna dostępna być już na starcie, dzięki czemu wybór startera miałby jakikolwiek sens — Charmandera zamieniłem na cukierka, gdy tylko udało mi się złapać lepszego…

Pokemon Buddy

Usprawiedliwieniem twórców może być to, że sukces Pokemon GO ich zaskoczył. Nie mieli oni konkretnego planu wprowadzania kolejnych nowości, a nad dodanymi opcjami pracowali na bieżąco. Teraz, gdy boom na tytuł przemija, firma musiałaby przygotować naprawdę dużą aktualizację (dodanie kolejnej generacji pokemonów czy rozbudowanie interakcji między graczami), a na to się w chwili obecnej nie zanosi.

Wyraźny spadek zainteresowania Pokemon GO

Najnowsze dane jasno wskazują, że szał Pokemon GO dobiega końca. Według danych Slice Intelligence w sierpniu liczba graczy, którzy wydawali pieniądze w grze, zmalała aż o 79 proc. To najważniejsza część graczy — to dzięki osobom płacącym realnie pieniądze za wirtualne przedmioty/dodatki, firmy mogą prężnie rozwijać swoje tytuły free-to-play.

Spadek liczby osób dokonujących płatności w grze Pokemon GO

Tych w Pokemon GO będzie coraz mniej, gdyż gra w obecnej formie zwyczajnie się nudzi. Nie pomoże też decyzja o odcięciu tych, którzy mają złamane oprogramowanie w iPhone'ach lub roota w smartfonach z Androidem, co Miron trafnie określił jako "wylewanie dziecka z kąpielą". Czy twórcy mają powody do zmartwień? Na razie — zdecydowanie nie.

To oczywiście nie koniec Pokemon GO

Pokazują to dobitnie również dane zebrane przez Slice Intelligence. Wskazują one, że nawet po tak dużym spadku graczy korzystających z mikropłatności, Pokemon GO wciąż jest najlepiej zarabiającą grą mobilną. Niantic Labs w zestawieniu dla rynku amerykańskiego wypada pod tym względem aż sześć razy lepiej niż twórcy Candy Crush Saga. Robi wrażenie.

Procentowy udział z zysków z mikropłatności w grach wśród najpopularniejszych tytułów na rynku amerykańskim

Wyraźnie pokazuje to skalę popularności, z jaką mamy do czynienia w przypadku Pokemon GO. Nawet gdy z rozgrywki zrezygnuje większość graczy, to ich baza wciąż pozostanie bardzo duża. Jest wielu wytrwałych fanów pokemonów, którym system rozgrywki w wersji GO nie przeszkadza. To dla nich przygotowano dodatki, jak opaska Pokemon Go Plus czy wsparcie dla smartwatchy, i to oni cierpliwe poczekają na rozszerzenie funkcjonalności gry.

Ja do zabawy w Pokemon GO już nie wrócę. A wy? Wciąż bawicie się w łapanie wirtualnych stworków?

Źródło: Slice Inteligence, SensorTower, PhoneArena

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Aplikacje:

iPhone lepszą platformą do gier niż PSP Google Goggles rozwiązuje sudoku! [wideo] Użytkownicy Androidów jako komórkowi gracze [infografika] Tower Defense na silniku Unreal Engine 3 Fring z rozmowami wideo także dla Androida Szybkie sprawdzenie stanu telefonu z Windows Mobile Polskie gry również mają swoje klony [wideo] Procentowy wskaźnik postępu pobierań aplikacji z App Store'a Windows Live Messenger 1.1 z polskim interfejsem Pad z PS3 podpięty do Xperii PLAY [wideo] Android Market zawiera już prawie 100000 aplikacji Dziwne ruchy EA Mobile w kanadyjskim Android Markecie

Popularne w tym tygodniu:

Zanuć, a Google poda tytuł piosenki. Nowa funkcja już w Polsce