Po dniu użytkowania iPhone X robi bardzo dobre wrażenie

Po dniu użytkowania iPhone X robi bardzo dobre wrażenie (WP)

iPhone X - wrażenia po pierwszym dniu

Nie wytrzymałem i kupiłem. Na razie nie żałuję, bo po pierwszym dniu iPhone X robi bardzo dobre wrażenie. To iPhone, na jakiego czekałem.

Ależ on ładny

iPhone'a X widziałem na setkach zdjęć i filmów, więc wiedziałem, czego się spodziewać, ale na żywo robi jeszcze większe wrażenie. Głównie przez to, że ramka ma jednolitą szerokość niemal na całej powierzchni, co faktycznie tworzy złudzenie bezramkowości. Złudzenie, bo wciąż ekran zajmuje niespełna 83 proc. przedniego panelu.

Efekt psuje oczywiście wycięcie w górnej krawędzi ekranu. Preferowałbym, żeby go nie było, ale z dwojga złego wolę chyba to, niż równy pasek na całej górze oraz wskaźnik naładowania baterii i zegar zajmujące miejsce pod aparatem i głośnikiem.

Czy wycięcie przeszkadza w codziennym użytkowaniu? Na razie momentami odciąga moją uwagę od treści, ale mam nadzieję, że po kilku dniach przywyknę. Na razie plus jest taki, że wyświetlacz o niestandardowym kształcie wygląda bardzo futurystycznie.

W srebrnym (tak nazywa ten kolor Apple, choć dla mnie jest to bardziej kremowa biel) wariancie podoba mi się metaliczne obramowanie ze stali nierdzewnej. Jest bardzo połyskujące, a dzięki temu, że jest zaokrąglone, w efektowny sposób załamuje światło.

Jeśli chodzi o tył, przyczepić mogę się tylko (i aż) mocno wystającego aparatu. Taka wizualna skaza psuje trochę wizerunek "telefonu przyszłości".

Zobacz również: Nokia: moja miłość

Gdy ekran jest wygaszony, cały przód wygląda niemal idealnie symetrycznie. Ma to jednak też swoją wadę — często podnoszę iPhone'a X "do góry nogami".

Sam wyświetlacz jest bardzo dobry

Apple w końcu przerzucił się z technologii LCD na preferowaną przeze mnie matrycę OLED. Największy plus z tego wynikający to idealna głębia czerni.

Kolory są nieco ostrzejsze niż w przypadku wcześniejszych iPhone'ów, ale widać, że Apple tak skalibrował barwy, by zachować ich naturalność. Jakość obrazu jest świetna, ale szkoda, że firma nie poszła w ślady chociażby Samsunga i nie pozwala na zabawę kolorami, bo z chęcią bym je trochę mocniej nasycił.

Na razie nie wszystkie aplikacje wykorzystują nowe proporcje ekranu

Wypełnienie prawie całego przodu wyświetlacza wymusiło zmianę proporcji. Zamiast standardowych 16:9 jest to teraz nietypowe 19,5:9. Jeśli apka jest do iPhone'a X przystosowana, wyświetla zauważalnie więcej treści w pionie.

Facebook wyświetla więcej treści na iPhonie X niż na iPhonie 7

Niestety specyfika systemu iOS wymaga na programistach wprowadzenia zmian w każdej pojedynczej aplikacji, a wielu z nich — póki co — się na to nie zdecydowało. Efekt? Czarne pasy na górze i na dole. Jedną z niekompatybilnych aplikacji, nad czym ubolewam, jest Opera, czyli moja ulubiona przeglądarka.

Dostosowane apki promowane są w App Storze w specjalnej sekcji poświęconej iPhone'owi X, więc można mieć nadzieję, że twórcy najpopularniejszych programów szybko wezmą się za wprowadzenie zmian. W przypadku niszowych aplikacji może to jednak zająć lata.

iPhone X jest kompaktowy, ale sprawia wrażenie dość grubego i ciężkiego

Po wzięciu iPhone'a X do ręki wrażenie robi jego relatywnie niewielki rozmiar. Długość i szerokość jest bardzo podobna do używanego przeze mnie dotychczas iPhone'a 7, który ma znacznie mniejszy ekran. To jednak przewidziałem.

To, czego się do końca nie spodziewałem, to spora grubość. Wprawdzie na papierze to tylko 0,6 mm więcej niż w iPhonie 7, ale tyle wystarczy, by odczuć różnicę. Koniec końców mówimy o prawie 10-procentowym skoku w górę. Nie to, żebym specjalnie narzekał, bo cieszy mnie, że dzięki temu bateria jest dużo pojemniejsza niż w "siódemce", ale jeśli ktoś zdążył się przyzwyczaić do smukłości używanego wcześniej telefonu i jest ona dla niego ważna, może się zdziwić.

W kontekście wymiarów zaskakująca jest też dość wysoka waga (174 g), ale ta też niekoniecznie musi być odbierana jako minus. Za czasów modeli 5 czy 5s iPhone'y były masywne. Wielu osobom się to podobało, przez co kolejne odchudzone modele były przez niektórych krytykowane. Ja do wagi nie przywiązuję zbyt dużej… wagi. I do lekkich i do ciężkich telefonów jestem w stanie przywyknąć.

Nowy iPhone świetnie leży w dłoni

Zastosowane przez Apple'a materiały nie są przesadnie śliskie. Wręcz przeciwnie — w kontakcie ze skórą stawiają na tyle duży opór, że smartfon pewnie spoczywa w dłoni.

Szkło jest też mocno połyskujące i — co za tym idzie — dość łatwo zbiera zabrudzenia, ale na jasnej wersji odcisków palców nie rzucają się w oczy.

Face ID to na razie miłe zaskoczenie

Nie ukrywam, że usunięcie czytnika linii papilarnych na rzecz skanera twarzy wzbudzało moje największe obawy. Zwłaszcza po doniesieniach, jakoby wariował on w mocnym słońcu.

Korzystać z iPhone'a X przy takim oświetleniu na razie nie było mi dane, ale w niemal wszystkich warunkach, w których miałem okazję go testować, Face ID działa szybko i bezproblemowo. Nawet okulary przeciwsłoneczne nie stanowią dla niego wyzwania.

W moim przypadku skaner poległ jedynie… po przebudzeniu. Chwyciłem telefon, żeby odczytać wiadomości, ale moja twarz nie została rozpoznana, więc zostałem poproszony o wpisanie PIN-u. Z ciekawości zablokowałem telefon i próbowałem go odblokować drugi raz — znowu bez skutku. Dopiero za trzecim razem się udało.

Spytałem na Twitterze, czy ktoś spotkał się z podobną sytuacją. Dwie osoby także miały problem po przebudzeniu. Ciężko wystawić ocenę po pierwszym dniu, ale wygląda na to, że Face ID z jakiegoś powodu miewa problemy z rozpoznawaniem zaspanych twarzy.

Wrażenie robi kąt widzenia skanera

Skaner wzorowo rozpoznaje twarz pod różnymi, nawet mocnymi kątami. Gdy iPhone X leży przede mną na biurku i chcę szybko coś sprawdzić bez podnoszenia go, wystarczy, że tylko delikatnie się wychylę; nie bardziej niż byłoby to konieczne, aby odczytanie czegoś na ekranie w ogóle było możliwe.

Podobnie jest w innych sytuacjach, gdy w pośpiechu wyciągam telefon z kieszeni pod dziwnym kątem. Albo gdy ukradkiem zerkam na telefon delikatnie wysunięty z kieszeni. Sama odległość iPhone'a od twarzy też nie ma wielkiego znaczenia; nawet pełna długość wyciągniętej ręki to nie problem.

Jednocześnie odblokowywanie iPhone'a X nie jest na tyle proste, by dało się to zrobić bez czyjejś woli

Podczas skanowania trzeba mieć nie tylko otwarte oczy, ale i patrzeć w kierunku iPhone'a przez około sekundę. Przeprowadziłem szybką symulację mającą na celu sprawić, czy da się go odblokować bez woli właściciela. Jest to bardzo, bardzo trudne.

Wystarczy kręcić głową lub/i oczyma. Dopóki nie zatrzyma się wzroku na telefonie na dłuższą chwilę, ten nie zareaguje. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że złodziej wyciąga komuś iPhone'a z kieszeni i przed ucieczką udaje mu się go jeszcze odblokować.

Oczywiście biorę poprawkę na to, że po kilku-kilkunastu dniach jakieś poważniejsze wady mogą wypłynąć. Przede wszystkim pod znakiem zapytania stoi silne nasłonecznienie (może wpływać ono na kontrast kropek podczerwonych wyświetlanymi na twarzy przez iPhone'a). Na razie jestem miło zaskoczony, choć — nie ukrywam - wolałbym, żeby skaner linii papilarnych wciąż był obecny, choćby jako alternatywa.

Nowe gesty — wbrew temu co sądziłem — wymagają przyzwyczajenia

Usunięcie z iPhone'a X przycisku Home spod ekranu wymusiło zastosowanie nowych gestów. Podstawowy to przeciągnięcie palca od dolnej krawędzi w górę, co skutkuje powrotem do pulpitu głównego.

Na filmach wygląda to mega intuicyjnie i byłem przekonany, że przestawię się od razu. A jednak póki co ciągle odruchowo naciskam dolną krawędź ekranu zamiast wykonać gest.

Niemniej bez wątpienia szybsze i wygodniejsze jest teraz przełączanie się między otwartymi aplikacjami. Wystarczy przeciągnąć palec po dolnym pasku na boki.

Nie podoba mi się za to aktywacja trybu obsługi jedną ręką. Dawniej, aby "zsunąć" ekran na dół należało dwukrotnie musnąć przycisk Home (bez wciskania). Teraz trzeba przeciągnąć palec pod dolnej krawędzi w dół, co sprawia mi trudności.

Gesty ekranowe łatwo jest jednak zmodyfikować, więc liczę na to, że wszelkie niedoróbki zostaną usunięte w kolejnych aktualizacjach.

iPhone X to iPhone, na jakiego czekałem

Przez nieco ponad rok używałem iPhone'a 7 i bardzo polubiłem system iOS. iPhone X ma w zasadzie wszystko, czego mi brakowało:

  • duży ekran w kompaktowej obudowie;
  • matrycę OLED;
  • podwójny aparat.

Ceny są niestety zabójcze, ale pocieszam się tym, że iPhone X powinien wytrzymać ze mną nieco dłużej niż inne telefony.

To by było na tyle, jeśli chodzi o pierwsze wrażenia. W kolejnych dniach dokładniej przyjrzę się innym aspektom iPhone'a X.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Artykuły:

Taką wizję przyszłości to ja rozumiem! „Zabawna” przemoc czyli happy slapping Zestawienie cen internetu w ofertach pre-paid Telefon (zza) do grobu Internet mobilny w Polsce i na świecie. Czy Polacy mają się czego wstydzić? Kuba „zakomórkowana”. Przynajmniej w teorii Galaxy S8 ma przycisk, który nie jest przyciskiem. Samsung zrobił to dobrze Zaprojektuj przyszłość z LG Jak ja uwielbiam mieć trzy obiektywy w smartfonie W razie potrzeby... otworzyć kopertę Dlaczego smartfony na zdjęciach z przecieków wyglądają źle? Przegląd phabletów i tabletofonów - na jaki się zdecydować?

Popularne w tym tygodniu:

Xiaomi Mi Mix Alpha: telefon rodem z sci-fi pojawił się w Warszawie Tryb astrofotograficzny w Pixelu 4 jest ciekawszy niż myślisz