LG V30 - pierwsze wrażenia. Walka o tytuł najlepszego smartfona będzie w tym roku wyjątkowo wyrównana

Może i LG V30 przybył na smartfonową imprezę spóźniony, ale po dobie z nim spędzonej wiem, że ma szansę zostać królem parkietu.

Wyświetlacz LG V30 jest dobry, ale ma jedną wadę

Zaczynam od wyświetlacza, bo ten wzbudza chyba najwięcej obaw. Jak być może wiecie, pierwsza partia smartfonów, które trafiły do recenzentów i klientów w USA, miała wadliwe ekrany.

No właśnie — pierwsza partia. Jak zapewnia LG, do czasu europejskiej premiery firmie udało się uporać z problemami. Co ciekawe, część z nich miała podłoże software'owe; przez błąd w oprogramowaniu, ekran nie dezaktywował pikseli podczas wyświetlania czerni, przez co zamiast czarnych plansz pojawiała się szarość. Tego problemu już nie ma.

Jakość wyświetlanego obrazu jest naprawdę dobra. Jasność jest wysoka, a kolory żywe - wyraźnie bardziej nasycone niż na iPhonie X, co mi akurat odpowiada. W oprogramowaniu można zresztą znaleźć zaawansowane ustawienia, pozwalające dostosować temperaturę i nasycenie barw do własnych upodobań.

Odpowiadają mi ponadto proporcje ekranu (18:9), dzięki którym w pionie mieści się więcej treści niż w przypadku paneli 16:9.

Wady? Niebieska poświata pojawiająca się pod kątem

Wiele paneli OLED ma problem z niebieskim odcieniem pojawiającym się pod kątem, ale w przypadku LG V30 wyjątkowo daje się on we znaki. Wystarczy lekkie odchylenie i wszystkie biele zmieniają się w chłodny błękit.

Szkoda, że LG nie dopracowało tego aspektu. Gdyby nie ten defekt, naprawdę ciężko byłoby się do czegoś przyczepić.

Wygląd bardzo mi się podoba

Zacznę od tylnej części obudowy, bo ta jest najbardziej charakterystyczna. Pokryta została szkłem, ale w testowanej przeze mnie srebrnej wersji znajduje się metaliczne, połyskujące tworzywo. Tył sprawia przez to wrażenie wykonanego z wypolerowanego na połysk metalu.

Podwójny aparat wystaje z obudowy minimalnie i jest zgrabnie wkomponowany w całą konstrukcję. Czytnik linii papilarnych jest wyraźnie od niego odseparowany, więc znany z Galaxy S8 problem brudzenia obiektywu nie występuje.

Skoro już jesteśmy przy Galaxy S8, nie mogę nie wspomnieć o tym, że przód LG V30 jest do niego bardzo podobny. Wąskie ramki otaczające ekran z zaokrąglonymi ramkami są bardzo ładne, ale wolałbym, by LG znalazło sposób, by się odróżnić od konkurenta. Zaburzona symetria (ramka nad ekranem jest trochę większa niż pod nim) to za mało; na pierwszy rzut oka naprawdę ciężko jest te telefony odróżnić.

Oczywiście największa zaleta wąskich ramek i opływowych kształtów jest nie do przecenienia — LG V30, mimo 6-calowego ekranu, świetnie leży w dłoni.

LG V30 urzekł mnie swoim… silniczkiem wibracyjnym

Silniczek wibracyjny to coś, do czego długo nie przywiązywałem wagi. Zmieniło się to dopiero, gdy pierwszy raz wziąłem do ręki iPhone'a 7, w którym tandetne wibracje zostały zastąpione przyjemnymi "kopnięciami".

LG V30 wykorzystuje konkurencyjną technologię HD TouchSense, w której można się zakochać od pierwszego zawibrowania.

Oprogramowanie wykorzystuje możliwości tej technologii

Jak działa HD TouchSense? Oto kilka przykładów:

  • podczas klikania wirtualnych przycisków ma się wrażenie, że są one wciskane fizycznie;
  • gdy na ekranie pojawiają się wirtualne suwaki czy pokrętła (np. podczas ustawiania budzika) czuć jakby pracę fizycznych trybików pod taflą szkła;
  • aplikacja aparatu po ustawieniu ostrości na jakimś obiekcie daje o tym znać przyjemnym kopnięciem.

Wiele telefonów wibruje w tego typu sytuacjach, ale — wierzcie mi — są wibracje i wibracje. Normalnie wyłączam wibracje dotykowe, bo irytują mnie tandetne drgania telefonu i towarzyszące im bzyczenie podczas korzystania z wirtualnej klawiatury. Z V30 jest inaczej.

Tak, to są smaczki. Smaczki, na które wiele osób może nawet świadomie nie zwrócić uwagi, ale ich suma tworzy doświadczenie, które ciężko opisać słowami. Dzięki wysokiej jakości wibracyjnym informacjom zwrotnym, wykonywanie prostych czynności staje się nagle w jakiś sposób naturalne i przyjemne.

No i ten aparat

LG V30 ma z tyłu dwa sensory; jeden ze standardowym obiektywem, a drugi z szerokokątnym.

Jeśli chodzi o podwójne aparaty, to moje ulubione połączenie. A jeśli dodać do tego wysoką jakość samych zdjęć, robi się z tego fotograficzny ideał.

Smartfon pokazuje pazur podczas nagrywania wideo

Nie zdjęcia, lecz wideo mają być największym atutem V30. I są.

Funkcji i ustawień w trybie nagrywania wideo jest mnóstwo. Pomyślano nawet o takich detalach jak punktowe zoomowanie; przybliżyć można nie tylko środek, ale i dowolny fragment kadru.

Mnie najbardziej do gustu przypadły predefiniowane efekty kinowe. LG podkreśla, że nie są to standardowe filtry w prosty sposób zmieniające kolorystykę obrazu, tylko zaawansowane algorytmy dogłębnie ingerujące w jego strukturę. Zwał jak zwał — najważniejsze, że efekty naprawdę robią wrażenie.

Podczas polskiej premiery miałem okazję nagrać kilka odegranych przez aktorów scen i pobawić się filtrami efektami kinowymi imitującymi różne style filmowe. Efekt jest daleki od kinowego (celowo nie użyłem gimbala, musiałem się poruszać między kilkunastoma innymi dziennikarzami, a i ruchu aktorów nie znałem na pamięć), ale przyznacie chyba, że sam obraz jest bardzo przyjemny.

Powyższy film znajdziecie też na YouTubie.

LG odrobiło pracę domową

Za najbardziej udany telefon w historii LG uważałem dotychczas model G2, ale V30 jest na dobrej drodze, by zepchnąć go na drugie miejsce. Od razu czuć, że to przemyślany i dopracowany w najmniejszych detalach sprzęt o imponujących możliwościach. Nie brakuje mu również urody.

Jedno jest pewne — Galaxy Note8 i iPhone X mają mocnego konkurenta, a walka o tytuł najlepszego telefonu tego roku będzie wyjątkowo wyrównana.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Plextor EX1 - test zewnętrznego dysku SSD Brainwavz Omega - niezłe słuchawki do smartfonów za 50 zł [TEST] Bose SoundLink Micro - jak sprawdza się niewielki głośniczek Bluetooth za... 500 zł [TEST] Samsung Galaxy Note8 - wielki telefon w dobrym i złym tego słowa znaczeniu [TEST] Xiaomi Mi MIX 2 - wideorecenzja OnePlus 5 to dobry wybór nie tylko dzięki atrakcyjnej cenie [TEST] Asus ZenFone 4 - pierwsze wrażenia i przykładowe zdjęcia z podwójnego aparatu myPhone Hammer Axe M LTE - recenzja i test wytrzymałości Honor 9 - test tańszego brata Huaweia P10 Alcatel Idol 5 i 5S, czyli użytkownicy nie żyją tylko flagowcami [pierwsze wrażenia] Samsung DeX, czyli smartfon jako komputer. To rozwiązanie lepsze niż myślałem, ale gorsze niż powinno Woodstockowy weekend z Galaxy Xcover 4 [minitest] HTC U11 - flagowiec, z którego można wycisnąć wiele [TEST] Z Edge Sense w HTC U11 chce się korzystać! Jest jednak jedno "ale" SoundMagic E10C - dobre i niedrogie słuchawki dokanałowe [Test] Huawei P10 - test i recenzja Sony Xperia XZ Premium - test i recenzja Huawei P9 Lite (2017) to nie jest zły telefon, ale... [Test] HTC U11 - lustrzana obudowa i Edge Sense na naszym wideo HTC U11 w naszych rękach. Jest piękny i skrajnie niepraktyczny Samsung Galaxy Tab S3 - test flagowego tabletu z Androidem LG G6 - test i recenzja Samsung Galaxy S8+ - przedostatni przystanek w drodze do doskonałości? [Test] AirPods - test prawdziwie bezprzewodowych słuchawek Apple'a

Popularne w tym tygodniu:

Brainwavz Omega - niezłe słuchawki do smartfonów za 50 zł [TEST] Plextor EX1 - test zewnętrznego dysku SSD LG V30 - pierwsze wrażenia. Walka o tytuł najlepszego smartfona będzie w tym roku wyjątkowo wyrównana Doogee MIX - minitest niedrogiego "bezramkowca"