Wear OS uratowany. Test Mobvoi TicWatch Pro 3 GPS z dwoma ekranami

Nie mam wątpliwości, że Mobvoi TicWatch Pro 3 to najlepszy zegarek z Wear OS-em.

Nie da się ukryć, że bazujący na Androidzie system Wear OS Google'a jest — jak na oprogramowanie tworzone z myślą o zegarkach — wyjątkowo zasobożerny. Zdecydowana większość pracujących pod jego kontrolą smartwatchów cierpi na dwie wady: wolne działanie i krótki czas pracy na jednym ładowaniu.

Co kilkanaście miesięcy Qualcomm wypuszcza nowy procesor z linii Snapdragon Wear obiecując, że tym razem obie wspomniane wady zostały wyeliminowane. I dotychczas na obietnicach się kończyło.

Raz naiwnie uwierzyłem w te deklaracje i kupiłem topowego fossila ze Snapdragonem Wear 2100. Była to jedna z najgorszych decyzji zakupowych w moim życiu. Wydajność? Zegarek na najprostsze polecenia reagował często z wielosekundowym opóźnieniem. Ba, kilka razy zawiesił się nawet podczas wyświetlania godziny, przez co raz prawie spóźniłem się na pociąg. Bateria? Wychodząc z domu o 5 rano, o 22 wracałem z całkowicie rozładowanym zegarkiem.

Osobiście na Wear OS-ie postawiłem krzyżyk już dawno, ale ostatnio pojawiło się światełko w tunelu.

Snapdragon Wear 4100 w TicWatchu Pro 3 zmienia wszystko

TicWatch Pro 3 to pierwszy (i w chwili pisania tego tekstu jedyny) zegarek uzbrojony w najnowszy układ Qualcomma. A ten wnosi piekielnie istotne usprawnienia.

Proces litograficzny został zmniejszony z 28 do 12 nm, a archaiczne rdzenie Cortex-A7 wymieniono na stosowane także w smartfonach Cortex-A53. Efekt to gigantyczny skok jakościowy.

Wear OS pływa na TicWatchu Pro 3 z uzależniającą lekkością. Nic się nie zawiesza, nic się nie przycina. Zegarek Mobvoi działa tak, jak powinien działać smartwatch z górnej półki.

Dopiero TicWatch Pro 3 zachęcił mnie do regularnego korzystania z Asystenta Google

Snapdragon Wear 4100 wyeliminował największą wadę Wear OS-u, ale zalety zostały. A największą jest w mojej ocenie wbudowany Asystent Google, który — tak, podobnie jak na telefonach — obsługuje język polski.

Dotychczas byłem umiarkowanym fanem Asystenta. Z jednej strony doceniam jego możliwości, a z drugiej jeśli mam wyjąć z kieszeni telefon, odblokować go i wybudzić wirtualnego pomocnika, równie dobrze mogę już wykonać konkretną akcję ręcznie, co często jest szybsze.

Z kolei na dotychczas używanych przeze mnie zegarkach Asystent działał źle. A to uruchamiał się kilka sekund. A to nie dosłyszał połowy komendy. A to po prawidłowo rozpoznanej komendzie i tak wyświetlił błąd połączenia.

TicWatch Pro 3 to zupełnie nowa jakość korzystania z Asystenta. Wystarczy przesunąć palec po ekranie w lewo, przytrzymać górny klawisz lub opcjonalnie użyć komendy "OK Google" i wirtualny pomagier jest natychmiast gotowy do działania. W taki sposób można dodawać wydarzenia do kalendarza, wysyłać wiadomości, sprawdzać pogodę na konkretny dzień, sterować oświetleniem czy robić wiele, wiele innych rzeczy.

W przypadku zegarka — którego nie trzeba wyciągać z kieszeni i go wybudzać — ma to sens i naprawdę ułatwia życie.

Zobacz również: John Deere - kosiarka samojezdna. Marzenie każdego mężczyzny

Istnieje też możliwość głosowego odpowiadania na wiadomości. Z rozpoznawaniem polskiej mowy zegarek radzi sobie wyśmienicie.

Kolejny duży atut TicWatcha 3 Pro to podwójny wyświetlacz

Firma Mobvoi z dwuwarstwowych ekranów uczyniła swój znak rozpoznawczy. TicWatch 3 Pro ma:

  • przezroczysty ekran FSTN z LED-owym podświetleniem;
  • ekran AMOLED ukryty pod ekranem monochromatycznym.

Górny ekran — podobny do tych stosowanych w klasycznych zegarkach cyfrowych — jest monochromatyczny i transfleksyjny. Zalety? Może być nieustannie włączony przy minimalnym zużyciu energii i wysokiej czytelności w ostrym świetle.

To chyba najlepsze rozwiązanie, jakie kiedykolwiek zastosowano w smartwatchu. Wybudzanie ekranu ruchem nadgarstka w celu sprawdzenia godziny może zdaje egzamin w reklamach, ale nie w codziennym życiu. Realnie wystarczy trzymać w ręku cięższą torbę lub położyć się w niefortunnej pozycji, by zegarek nie wykrył gestu. Z kolei tryb Always-on w przypadku nieustannie włączonych ekranów OLED mocno zużywa akumulator oraz wydziela jasne światło, co może irytować w ciemniejszym otoczeniu.

Monochromatyczny ekran TicWatcha 3 Pro nieustannie wyświetla godzinę z sekundnikiem, datę, liczbę pokonanych kroków oraz poziom naładowania baterii, a to wszystko przy marginalnym zużyciu energii. W tej generacji Mobvoi zaimplementowało także podświetlenie LED-owe, dzięki czemu zewnętrzny panel jest czytelny w absolutnie każdych warunkach oświetleniowych.

Układu i wyglądu monochromatycznego zegara nie można edytować, ale dodatkowe informacje pojawiają się podczas treningu. Mowa o czasie ćwiczeń, spalonych kaloriach, pulsie czy pokonanej wysokości.

Wyświetlacz główny także zdaje egzamin

Drugi panel ma 1,4-calową matrycę AMOLED o rozdzielczości 454 x 454. Zagęszczenie blisko 460 punktów na cal przekłada się na więcej niż satysfakcjonującą ostrość.

Mobvoi zaimplementowało praktyczną funkcję, która chwilowo ustawia maksymalną jasność po dwukrotnym kliknięciu górnego przycisku. Ułatwia to np. odczytanie powiadomienia w ostrym słońcu.

Górny ekran jest przezroczysty, więc po wygaszeniu prawie w ogóle nie wpływa na jakość obrazu wyświetlanego na ekranie głównym. Prawie, bo małym efektem ubocznym jest delikatne zamglenie obrazu, ale widać je dopiero w bezpośrednim porównaniu z innymi zegarkami.

Dla mnie to niska cena za zalety płynące z dwuwarstwowości panelu. I tak nie obrabiam zdjęć na zegarku, więc bardziej nasycone kolory nie są mi do szczęścia potrzebne. Za to energooszczędny i czytelny ekran zewnętrzny jest nie do przecenienia.

Bateria TicWatcha 3 Pro nie zawodzi

Przy dość intensywnym wykorzystywaniu inteligentnych funkcji, stałym monitorowaniu tętna i automatycznym wykrywaniu snu, spokojnie wyciągałem 2, a nawet 2,5 doby pracy na jednym ładowaniu. Bez ciągłego gadania z Asystentem realne jest dobicie do 3 dni.

Jak na tak zaawansowany sprzęt z dostępem do sklepu z aplikacjami, asystenta głosowego i płatności mobilnych to bardzo przyzwoity wynik. Jeśli mogę wyjechać z TichWatchem Pro 3 na weekend i nie myśleć o ładowarce, jestem usatysfakcjonowany.

W awaryjnych sytuacjach można aktywować tryb niskiego zużycia energii, który wyłącza ekran główny i większość inteligentnych funkcji, za wyjątkiem tych fitnes (krokomierz, pulsometr i monitorowanie snu). W tym trybie wystarczy kilkanaście procent baterii, by przetrwać tydzień. To także ogromny atut, bo w razie czego zostaję nie z gustownym przyciskiem do papieru, lecz zaawansowanym zegarkiem.

Szkoda tylko, że zabrakło ładowania indukcyjnego

Mobvoi dokłada do zestawu przewód ładujący z magnetycznym złączem, którzy powstał stricte z myślą o TicWatchu Pro 3. Kabelek jest kompaktowy i praktyczny, ale wyjazd na dłuższy urlop wiąże się z koniecznością zabierania dodatkowego akcesorium.

Żałuję, że producent nie postawił na jakieś uniwersalne rozwiązanie. Np. ładowanie bezprzewodowe.

Wear OS został wzbogacony o garść autorskich rozwiązań Mobvoi

Pierwsze rozwiązanie to autorski launcher z dwukolumnową listą aplikacji. Nie ma do niego żadnych zastrzeżeń; ikony są na tyle duże, że kliknąć jest je łatwo, a podwójny układ sprawia, że listy nie trzeba przewijać pół dnia, by dotrzeć do ostatniej apki.

Drugi dodatek to garść tarcz zegara. Tych w Sklepie Play i tak można jednak znaleźć tysiące, więc nie warto się nad tym aspektem specjalnie rozwodzić, bo każdy ma inne wymagania odnośnie funkcji i wyglądu.

Najważniejsze są funkcje autorskie funkcje fitnes

Mobvoi dokłada garść aplikacji i widżetów do monitorowania treningów, oddechu, stresu, snu, tętna, saturacji krwi, hałasu oraz zdrowia. Są one wizualnie wyraźnie inspirowane aplikacjami z Apple Watcha i iPhone'a, ale — w przeciwieństwie do reszty interfejsu Wear OS-u — nie zostały spolszczone.

Obecność na TicWatch Pro 3 dodatkowych aplikacji jest o tyle istotna, że Wear OS natywnie nie potrafi stale monitorować tętna czy snu, za to apki Mobvoi takie funkcje mają.

Zaletą preinstalowanych apek jest to, że zostały zintegrowane z wyświetlaczem zewnętrznym. Dzięki temu można śledzić postępy podczas treningów bez konieczności aktywowania energożernego AMOLED-a.

Jeśli chodzi o podstawowe monitorowanie aktywności, preinstalowane apki zdają egzamin. W moim przypadku jedynie moment zaśnięcia często jest wykrywany 20–30 minut za wcześnie, ale ostateczne wyniki nie są drastycznie przestrzelone.

Warto także wspomnieć o wbudowanym GPS-ie, dzięki czemu zabieranie na treningi telefonu nie jest konieczne. Ba — niedawno do oferty producenta dołączył TicWatch Pro 3 w wersji LTE, która jest w pełni autonomiczna.

Zbierane przez aplikacje Mobvoi dane można zsynchronizować z usługami Runkeeper, Strava oraz Google Fit. Przynajmniej w teorii, bo akurat u mnie integracja z Google Fit nie działa, choć szybki research pokazuje, że nie jest to problem powszechny, więc najpewniej miałem pecha.

Do pełni szczęścia brakuje mi bardziej wyszukanego systemu nawigacji

Podobnie jak w przypadku innych zegarków z Wear OS-em, po interfejsie można się poruszać za pomocą ekranu dotykowego, dwóch przycisków (z których jeden jest konfigurowalny), komend głosowych oraz ruchów nadgarstka.

Mnie brakuje cyfrowej koronki lub obracanego pierścienia. Przewijanie dłuższych list powiadomień za pomocą mikroskopijnego ekranu dotykowego nie jest wygodne.

Wear OS sam w sobie także nie jest systemem idealnym

Platforma nigdy nie odniosła zbyt spektakularnego sukcesu, w efekcie czego programiści — a nawet sam Google — traktują ją po macoszemu.

Kilka miesięcy temu ze Sklepu Play wyleciała przykładowo zegarkowa aplikacja Messenger, przez co powiadomienia z tegoż komunikatora wyświetlają się bez zdjęć. Ba — akurat w przypadku Messengera TicWatch Pro 3 wyświetla jedynie ostatnią wiadomość.

Podobno część problemów z powiadomieniami rozwiązuje Android 11, który zarządza nimi w inny sposób, ale nie miałem jeszcze okazji sprawdzić tego samemu (aktualizacja: tak, Android 11 naprawił powiadomienia z Messengera).

Mobvoi TicWatch Pro 3 wygląda OK, choć mogło być lepiej

Smartwatch jest mocno inspirowany zegarkami mechanicznymi. Bez wątpienia może się podobać, choć osobiście nie lubię aż tak dużego naśladownictwa.

Przykładowo na bezelu umieszczono oznaczenia sekundnika. Nie jest on obracany, a i smartwatch nie ma fizycznych wskazówek, więc nie pełni on żadnej funkcji. Ma po prostu udawać zwykły zegarek.

Ale to i tak nic przy silikonowym pasku, na którym umieszczono fałszywe przeszycie, przez co całość ma imitować skórę.

Nie mam nic przeciwko okrągłym ekranom i gumowym paskom (ten w TicWatchu Pro 3 jest bardzo wygodny, a i tak można go wymienić dzięki uniwersalnemu mocowaniu), ale takie przesadne naśladownictwo trochę wieje kiczem. Zupełnie niepotrzebnie.

Jeśli chodzi o jakość wykonania, Mobvoi idzie na zdrowe kompromisy. Metalowa koperta zapewnia elegancki wygląd, poczucie premium i zwiększoną wytrzymałość, a plastikowy spód — którego i tak nie widać — pozytywnie wpływa na lekkość zegarka.

Cała konstrukcja jest także wodoszczelna, co poświadczono certyfikatem IP68.

Przyczepić mogę się silniczka wibracyjnego. Prawdopodobnie w wyniku niefortunnego ulokowania jest on wyjątkowo delikatny, w efekcie czego bardziej go słychać niż czuć.

Czy warto kupić Mobvoi TicWatch Pro 3 GPS?

W chwili pisania tego tekstu zegarek nie jest dostępny w polskich sklepach. Można go jednak znaleźć w internetowym sklepie Mobvoi, który jak najbardziej oferuje wysyłkę do naszego kraju.

Cena? 299,99 euro, czyli ok. 1350 zł. Nie jest to kwota niska, ale też nieodbiegająca od topowych zegarków konkurencji. Ba - Samsung Galaxy Watch 3 czy Apple Watch Series 6 startują ze znacznie wyższego poziomu 1899 zł.

Dla mnie TicWatch Pro 3 jest bezapelacyjnie najlepszym zegarkiem z Wear OS-em, a ten — po wyeliminowaniu wad związanych z wydajnością czy czasem pracy na jednym ładowaniu — naprawdę daje się lubić.

Zegarek Mobvoi pozwala nie tylko na monitorowanie aktywności fizycznej, zarządzenie powiadomieniami i instalowanie aplikacji, ale i dokonywanie płatności mobilnych, prowadzenie rozmów głosowych, dyktowanie wiadomości po polsku czy korzystanie z Map oraz Asystenta Google. W naszym kraju jest to połączenie nieoferowane przez inne systemy niż Wear OS.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Moto Z - test i recenzja modułowego smartfona Lenovo Recenzja iPhone 3GS – szybko, czyli normalnie, cz.1 Sony Ericsson Xperia X10 - test cz.2 HTC One V - pierwsze wrażenia myPhone 8890 Sense - test Zdecyduj, który fotograficzny smartfon jest najlepszy: wielki test porównawczy! Cellna recenzja: HTC TOUCH DUAL I CRUISE HTC One m8 - test aparatu Tegra Note 7 - świetny tablet dla graczy i nie tylko [test] Samsung Galaxy A5 - wydajność i benchmarki LG Q60: pierwsze wrażenia i zdjęcia z potrójnego aparatu Cellna recenzja: Smash Kart Racing

Popularne w tym tygodniu:

Test najtańszego smartfonu z aparatem 108 Mpix. realme 8 Pro spełnia swoje obietnice