Samsung Galaxy S21 Ultra to nowy król mobilnej fotografii [Test]

Samsung Galaxy S21 Ultra spędził ze mną niemal miesiąc, przez co zdążyłem sobie wyrobić na jego temat solidną opinię. Jest dobrze.

Jeśli zdjęcia nie wyświetlają się prawidłowo, kliknij tutaj.

Do oferty trafiły jednocześnie modele Galaxy S21, S21+ i S21 Ultra. Póki co zajęliśmy się testami tego najlepszego, a zarazem najdroższego. Jego cena startuje z poziomu 5749 zł. To kwota zaporowa, ale pod wieloma względami uzasadniona.

Aparat Samsunga Galaxy S21 Ultra jest kapitalny

Umówmy się — jeśli ktoś zdecyduje się wydać blisko 6000 zł na telefon, zrobi to dla aparatu. A Galaxy S21 Ultra naprawdę pod tym względem bryluje.

Zachwyca przede wszystkim zoom

Nowy flagowiec uzbrojony jest w:

  • aparat główny 108 Mpix z przysłoną f/1,8 i optyczną stabilizacją obrazu;
  • aparat 12 Mpix z obiektywem ultraszerokokątnym f/2,2;
  • aparat 10 Mpix z teleobiektywem f/2,4 o 3-krotnym przybliżeniu optycznym i optyczną stabilizacją obrazu;
  • aparat 10 Mpix z peryskopowym teleobiektywem f/4,9 o 10-krotnym przybliżeniu optycznym i optyczną stabilizacją obrazu.

Samsung Galaxy S21 Ultra potrafi przejść od 0,6-krotnego oddalenia, przez 3- i 10-krotne przybliżenie optyczne, aż po 100-krotne przybliżenie cyfrowe. Lepiej jednak spojrzeć na obraz, który mówi więcej niż 1000 słów.

Obie powyższe fotki zrobiłem z tego samego miejsca. Na jednej ciężko dostrzec, że w kadrze znajdują się jacyś ludzie, a na drugiej można rozpoznać rodzaj noszonego przez nich obuwia. Opad szczęki.

Przebrnijmy przez kilka zdjęć zrobionych z różnym poziomem przybliżenia.

0,6x:

1x:

3x:

10x:

20x:

30x:

50x:

100x:

Zoom 100x to zazwyczaj sztuka dla sztuki, ale oprogramowanie co robi co może, by poprawić jakość zdjęć, np. wygładzając elementy o jednolitej fakturze.

Zobacz również: Samsung Galaxy S8 - test

Wysoką skuteczność algorytmów AI Samsunga Galaxy S21 Ultra widać podczas fotografowania Księżyca, gdzie oprogramowanie wygładza uwiecznione plamy. W efekcie nawet z maksymalnym przybliżeniem fotka ma akceptowalną jakość.

Zdjęcie z zoomem 100x

W zdecydowanej większości przypadków zdjęcia pozostają jednak używalne mniej więcej do 20-krotnego przybliżenia, co i tak jest jednak świetnym wynikiem jak na telefon.

Przyjemnym efektem ubocznym fizycznie długiej ogniskowej jest naturalne rozmycie tła, przez co peryskopowy teleobiektyw świetnie nadaje się do robienia portretów. Poniżej przykładowe zdjęcia zrobione z tego samego miejsca.

Oddalenie 0,6x i przybliżenie 10x

Trzeba się jednak liczyć z tym, że przybliżenie w zakresie od 3,1x do 9,9x realizowane jest cyfrowo z pierwszego teleobiektywu. To duża luka, która prowadzi do dość absurdalnej sytuacji, gdy zdjęcie z zoomem 9,9x ma mniejszą szczegółowość niż takie z zoomem 10x.

W mniejszych zakresach przybliżenia lepiej sprawdzają się zatem teleobiektywy ubiegłorocznych modeli S20 Ultra i Note 20 Ultra. W ogólnym rozrachunku S21 Ultra jest jednak dużo bardziej elastyczny i wszechstronny.

Samsung Galaxy S21 Ultra zasługuje także na pochwałę na to, jak wygodnie się z zoomu korzysta

Przede wszystkim wrażenie robi funkcja Zoom Lock, która odpowiada za stabilizowanie obrazu podczas zoomowania. Normalnie im większe przybliżenie, tym bardziej kadr pływa wskutek drżenia rąk, ale tutaj z pomocą przychodzi oprogramowanie, które automatycznie utrzymuje fotografowany obiekt w środku kadru.

Samsung Galaxy S21 Ultra otrzymał także Tryb reżyserski, który ułatwia przełączanie się między obiektywami podczas filmowania. Smartfon wyświetla obraz z czterech aparatów jednocześnie i potrafi jeszcze w tym samym czasie nagrać wideo przednią i tylną kamerą.

Świetna sprawa, gdy jeszcze przed zmianą obiektywu ma się pełną kontrolę nad tym, który obiekt znajdzie się w kadrze po wykonaniu zoomu.

Sama jakość zdjęć również stoi na bardzo wysokim poziomie

Pod tym względem Samsung nie zawodzi od wielu lat, ale Galaxy S21 Ultra mimo wszystko przynosi zauważalną poprawę.

Widzę dużą różnicę w rozpiętości tonalnej zdjęć. HDR w nowym modelu skutecznie niweluje przepalenia, a przy tym wyciąga imponującą ilość szczegółów z cieni. W tym aspekcie ubiegłoroczne modele pozostają w tyle.

Lepiej wypadają także zdjęcia nocne. Odczułem, że oprogramowanie Galaxy S21 Ultra zostało zoptymalizowane pod kątem większej liczby scenariuszy. S20 w jednych warunkach oświetleniowych radził sobie lepiej, w innych gorzej, a S21 zdaje egzamin praktycznie zawsze.

Nie ma znaczenia, czy mowa o ciemnej piwnicy, czy mocno oświetlonym budynku, zdjęcia i tak wyglądają bardzo dobrze. Warto odnotować, że tryb nocny współpracuje ze wszystkimi obiektywami, zwiększając nie tylko jasność, ale i rozpiętość tonalną oraz szczegółowość.

Na uwagę zasługuje także zbliżona kolorystyka i temperatura barwowa ze wszystkich aparatów. Raz po raz teleobiektyw 3x skręci z balansem bieli w inną stronę, ale w większości przypadków ma się wrażenie, jakby wszystkie fotki były robione tym samym aparatem.

Smartfon wsparty jest laserowym autofokusem, więc znany z poprzednika problem z ostrzeniem został wyeliminowany. S21 Ultra radzi sobie z tym szybko i skutecznie bez względu na warunki oświetleniowe.

Samsung Galaxy S21 Ultra zaskakuje nawet w aspektach, po których nie spodziewałem się zmian

Od lat w smartfonach Samsunga dostępny jest tryb portretowy. Zrobiłem kilka portretówek w ramach testów, później zacząłem je przeglądać i, kurczę, są naprawdę dobre.

S21 Ultra ponadprzeciętnie dobrze radzi sobie z odseparowywaniem pierwszego planu od drugiego. Robi to tak precyzyjnie, że odcięcie następuje na poziomie pojedynczych włosów. Finalny efekt jest bardzo wiarygodny.

Oprogramowanie pozwala nie tylko na płynną regulację stopnia rozmycia, ale i nałożenie różnych efektów. Włącznie z usunięciem koloru z tła.

Co ciekawe, tryb portretowy spisuje się nie tylko podczas fotografowania ludzi. Telefon na poniższym zdjęciu jest pięknie odseparowany od tła, a zazwyczaj smartfony nie najlepiej radzą sobie ze szklanymi obiektami.

Zdjęcie zrobione w trybie portretowym

Widać więc, że Samsung naprawdę przyłożył się do AI i dopieścił wszystkie algorytmy odpowiedzialne za przetwarzanie zdjęć.

Samsung rozszerzył nawet możliwości obiektywu ultraszerokokątnego

Dotychczas obiektyw ultraszerokokątny służył do, cóż, rejestrowania szerszych kadrów. Teraz został uzbrojony w autofokus, co otworzyło nowe możliwości.

Po pierwsze — dodatkowy aparat potrafi ostrzyć z niewielkiej odległości, co otwiera drogę do fotografii makro.

Zdjęcie w trybie makro z obiektywu ultraszerokokątnego

Obiektyw ultraszerokokątny został także wykorzystany do "naprawiania" zdjęć z aparatu głównego. Ten ma bardzo dużą matrycę, co przekłada się na bardzo płytką głębię ostrości podczas fotografowania z bliska.

Zdjęcie z aparatu głównego

Czasem taki efekt artystyczny jest pożądany, ale zdarza się, że fotografującemu zależy na tym, by ostry pozostał cały kadr. Wówczas wystarczy kliknąć ikonę w rogu, a smartfonie dotnie kadr z drugiego aparatu.

Zdjęcie z aparatu z obiektywem ultraszerokokątnym

Efekt uboczny dużej matrycy — który nie w każdych okolicznościach jest chciany — w sprytny sposób został wyeliminowany.

Z filmami Samsung Galaxy S21 Ultra radzi sobie bardzo dobrze, ale nie najlepiej

Na pochwałę na pewno zasługuje elastyczność zapewniana przez 4 obiektywy. Podczas filmowania można płynnie oddalać i przybliżać obraz nawet 20-krotnie, a to wszystko w rozdzielczości 4K i z zachowaniem wysokiej szczegółowości i zbliżonej kolorystyki ze wszystkich aparatów.

Wrażenie robi także oprogramowanie, które robi co może, by ułatwić nagrywanie. Od niwelowania drgań rąk, aż po wspomaganie śledzenia obiektów w ruchu podczas zoomowania. Kręcenie filmów tym smartfonem to prawdziwa przyjemność.

Sama jakość wideo jest bardzo dobra, ale nie jest to nieskazitelny poziom iPhone'ów. Przy czym — moim zdaniem — wideograficzne funkcje związane choćby z zoomem z rekompensują to z nawiązką.

Samsung Galaxy S21 Ultra potrafi także nagrywać filmy 8K, ale jest to sztuka dla sztuki. Kompromisy widać już w momencie zmiany rozdzielczości; kadr jest drastycznie zawężany, liczba klatek na sekundę spada z 60 do 24, a wszystkie obiektywy oprócz głównego zostają zablokowane.

Po zmianie rozdzielczości na 8K znika część opcji

Podczas nagrywania 8K — o ile nie używa się statywu — obraz staje się poszarpany, galaretowaty i mało stabilny.

Moim zdaniem o 8K lepiej zapomnieć i ograniczyć się do korzystania z bardzo dobrego i bezkompromisowego 4K.

Samsung Galaxy S21 Ultra to najlepszy fotograficzny smartfon na rynku

A na pewno najbardziej wyważony.

Od pewnego czasu wielu producentów skupia się na konkretnych fotograficznych aspektach. Przykładowo telefony huaweia lubię za zoom i zdjęcia robione w ciemności, ale już fotki dzienne ustępują konkurencji.

iPhone jest liderem wygody obsługi, jakości rejestrowanego wideo i robi bardzo dobre zdjęcia aparatem głównym, ale obiektywy dodatkowe traktowane są przez Apple'a mocno po macoszemu.

Smartfony Xiaomi mają świetne oprogramowanie i dają mi mnóstwo frajdy podczas robienia zdjęć, ale sama ich jakość pozostawia sporo do życzenia.

Pixele Google'a mają znakomite algorytmy AI, ale pod względem sprzętowym kuleją.

Samsung Galaxy S21 Ultra jest natomiast dopieszczony w absolutnie każdym możliwym aspekcie. Nie w każdym wypada najlepiej, ale wydaje mi się, że w każdym w najgorszym razie zamyka podium. Klasa.

Samsung Galaxy S21 Ultra: wzornictwo jest mocno poprawione i… trochę popsute

Najbardziej charakterystycznym elementem całej konstrukcji jest wysepka z aparatami, która została płynnie zlana z metalową ramą. Rozwiązanie — wyjąwszy aspekty czysto kosmetyczne — ma przynajmniej dwie zalety i jedną wadę.

Testy wytrzymałościowe wcześniejszych samsungów wykazały, że wąska tafla szkła między wysepką z aparatami a krawędzią obudowy jest najbardziej podatna na stłuczenia. W Galaxy S21 Ultra problem ten nie istnieje, bo szkła w najbardziej newralgicznym punkcie po prostu nie ma.

Jako że wysepka nie jest już pokryta jednolitą warstwą szkła, obiektywy można było delikatnie schować pod metalowym wybrzuszeniem. Dzięki temu po odłożeniu telefonu na płaskiej powierzchni soczewki nie mają z nią bezpośredniego kontaktu.

Te dwa usprawnienia wygenerowały jednak inną wadę. Umieszczony w rogu obudowy moduł aparatu jest teraz metalowy, a przez to bardziej podatny na zarysowania. Podczas testów przypadkiem zahaczyłem smartfonem o betonową powierzchnię. Efekt? Trwały odprysk, który na czarnej obudowie jest dość mocno widoczny.

W mojej ocenie rysy to mniejsze zło niż stłuczenia. Zwłaszcza że łatwiej się przed nimi zabezpieczyć, stosując choćby ekstremalnie cienkie etui. Mimo wszystko jest to jednak wada, którą warto mieć na uwadze.

Będąc przy jakości wykonania, warto również wspomnieć o wibracjach. Zastosowany silniczek jest dobrej jakości i generuje przyjemne, ale wyczuwalne "kopnięcia". Nie jest to jednak najwyższy poziom; widywałem zauważalnie lepsze silniczki np. w topowych smartfonach Xiaomi.

Rozsądniejszy zdaje się też być zakup srebrnego Samsunga Galaxy S21 Ultra, mimo że czarny podoba mi się bardziej

Normalnie nie przepadam za czarnymi telefonami, ale długie eksperymenty z barwnikami i materiałami, którymi chwali się Samsung, przyniosły imponujący efekt. Czarny S21 Ultra wygląda obłędnie, a matowe wykończenie niemal całkowicie zapobiega zbieraniu szpecących odcisków palców.

Z drugiej jednak strony w przypadku srebrnego wariantu ewentualne odpryski i zarysowania powinny być zdecydowanie mniej widoczne. Dlatego wybór tej wersji wydaje mi się rozsądniejszy.

Jeśli chodzi o aspekt wizualny, w całej konstrukcji niespecjalnie podoba mi się jedynie niesymetryczny przód. Górna ramka jest węższa od dolnej, a obie są szersze od bocznych. Krawędzie ekranu są delikatnie zagięte, przez co krzywizna obudowy nie pokrywa się z krzywizną wyświetlacza.

To detale, ale gdy mowa o smartfonie za blisko 6000 zł, dbałość o detale jest czymś, czego można od producenta oczekiwać.

Samsung Galaxy S21 Ultra teraz już chyba nikomu nie pozwoli narzekać na jakość wyświetlacza

Samsung od lat stosuje panele ocierające się o doskonałość. Część użytkowników ubiegłorocznego S20 Ultra narzekała jednak na to, że po ustawieniu wyższej częstotliwości odświeżania znikała możliwość ustawienia najwyżej rozdzielczości. Trzeba było wybierać między 120 Hz a 1440p.

To już przeszłość. W nowym flagowcu animacje zachwycają płynnością nawet po ustawieniu rozdzielczości 2K, więc wyświetlacz Galaxy S21 Ultra zadowoli nawet najbardziej wymagających użytkowników.

Warto też odnotować, że Galaxy S21 Ultra jest pierwszym smartfonem, w którym Samsung zastosował matrycę AMOLED nowego typu. Ta cechuje się podwyższoną jasnością przy jednoczesnym zmniejszonym zapotrzebowaniu na energię.

Dodatkowo S21 Ultra działa bez problemu ze wszystkimi wydanymi dotychczas rysikami S Pen. Stylus jest jednak sprzedawany osobno i trzeba go nosić w specjalnym etui, a nie we wnętrzu telefonu, więc w mojej ocenie marna to alternatywa dla Galaxy Note'ów.

Samsung poprawił też ekranowy czytnik linii papilarnych

Nowy skaner jest większy i odczuwalnie szybszy. Trzeba się postarać, by oderwać palec od ekranu przed jego zeskanowaniem.

Powierzchnia skanowania wciąż nie jest na tyle duża, by telefon dało się wygodnie odblokować bezwzrokowo, ale czuć poprawę. S21 Ultra jest zdecydowanie bardziej łaskawy dla nierówno ułożonego palca niż wcześniejsze samsungi.

Do pełni szczęścia zabrakło mi jedynie lepszych głośników stereo

Nie, żeby S21 Ultra grał źle. Co to, to nie. Dźwięk jest głośny, czysty i ma wyczuwalną głębię. Wyraźne odseparowane są także ścieżki stereo, co doceniam podczas grania w gry, gdy wyraźnie słyszę, z której strony dobiegają strzały.

Brakuje mi jednak charakterystycznej mięsistości brzmienia, za którą cenię iPhone'y. Smartfon z prawdopodobnie najlepszym ekranem na rynku zasługuje na najlepsze głośniki na rynku, a te zastosowane przez Samsunga są "tylko" bardzo dobre.

Górny głośnik sprawdza się za to wyśmienicie w trakcie rozmów, podobnie jak wbudowany mikrofon. Jakość rozmów to światowa czołówka.

Zestaw modułów łączności jest imponujący

Oprócz tego, co można uznać za standardowe wyposażenie, Samsung uzbroił Galaxy S21 Ultra w:

  • modem 5G z obsługą fal milimetrowych;
  • moduł Wi-Fi w najnowszym standardzie 6E;
  • czip UWB do precyzyjnego orientowania telefonu w przestrzeni;
  • czip eSIM.

Wyjąwszy Wi-Fi 6E, które wymaga po prostu odpowiedniego routera, oraz eSIM, które jest już dostępne u w niektórych ofertach wybranych operatorów, nawet namiastki potencjału tych technologii nie da się jeszcze w Polsce wykorzystać. To jednak dobrze. Tak drogi telefon na pewno wiele osób weźmie nawet w 3-letnim abonamencie, a S21 Ultra jest gotowy na wszystkie rozwiązania, które mogą się w tym czasie ustandaryzować.

Producent zadbał nie tylko o liczbę modułów, ale i ich jakość. Zasięg komórkowy i Wi-Fi jest dobry nawet w miejscach, w których wiele testowanych przeze mnie telefonów wymięka.

Exynos 2100 z Samsunga Galaxy S21 Ultra to duży krok naprzód

Znany z poprzednika Exynos 990 zasłynął jako procesor o niskiej (jak na flagową jednostkę) wydajności oraz wysokiej energożerności i podatności na przegrzewanie się. W Exynosie 2100 wszystkie wady zostały albo zauważalnie zniwelowane, albo całkowicie usunięte.

Analizę wydajnościową-termiczną Exynosa 2100 przeprowadziłem już w osobnym tekście, do którego odsuwam zainteresowanych szczegółami. Tu przypomnę tylko wnioski: Galaxy S21 Ultra jest dużo wydajniejszy, mniej podatny na throttling i osiąga niższe temperatury.

Galaxy Note 20 Ultra i Galaxy S21 Ultra

To wszystko pokrywa się z moimi obserwacjami. Nowy flagowiec jest przepotężny, a przy tym kultura pracy także stoi na wysokim poziomie.

Testy syntetyczne wykazują, że wydajnościowo Exynos 2100 wciąż ustępuje Snapdragonowi 888 znanemu z amerykańskiej wersji smartfonu, ale dystans jest dużo mniejszy niż przed rokiem.

Wbudowana pamięć jest dostępna w najszybszym dostępnym standardzie UFS 3.1. Dla części osób minusem może być jednak to, że nie da się jej rozszerzyć kartami pamięci.

Bardzo dobrze spisuje się także bateria Samsunga Galaxy S21 Ultra

Samsung zastosował nie tylko bardziej energooszczędny procesor 5 nm, ale i ekran wykonany z nowego materiału organicznego, który także ma zużywać mniej energii. I to czuć.

Sporo mówi pierwszy z poniższych zrzutów ekranu po blisko dobie dość intensywnej pracy z 5,5 godziny na ekranie. Ponad 2 godziny grania w chmurze z padem połączonym po kablu i czerpiącym energię z telefonu, ponad godzina YouTube'a, odcinek serialu na Netflixie, pół godziny przeglądania internetu i trochę muzyki, a energii wciąż zostało na jakieś 4 godziny w trybie czuwania.

Innym razem w ciągu doby ekran był włączony przez ponad 4 godziny, a na liczniku została ponad połowa baterii.

Jak na flagowca z ekranem 120 Hz to naprawdę solidne wyniki. A przy średnio intensywnym wykorzystywaniu spokojnie da się wyciągnąć 2 pełne dni pracy.

Samsung Galaxy S21 Ultra zaliczył za to regres w kwestii ładowania

Samsung podąża ścieżką wyznaczoną przez Apple'a: zasilacza w zestawie brak niestety. Dodatkowo względem poprzednika maksymalna obsługiwana moc ładowania spadła z 45 do 25 W.

Do połowy akumulator można napełnić w niecałe 30 minut, a do pełna w ok. 75 minut. To wyniki przyzwoite, ale do osiągów chińskich flagowców daleko.

Warto także odnotować, że w pudełku znalazł się przewód USB-C — USB-C, a jeszcze do Galaxy S10 Samsung dokładał zasilacz USB-A. Jeśli więc ktoś po 2 latach przesiądzie się na telefon tej samej marki — co jest przecież standardowym scenariuszem — będzie musiał albo używać starego kabla, albo kupić nową ładowarkę. Słabo, gdy mowa o telefonie za prawie 6000 zł.

Nie zabrakło za to ani ładowania bezprzewodowego, ani bezprzewodowego zwrotnego. Cieszy to tym bardziej, że Samsung jest konsekwentny, bo to ostatnie obsługują praktycznie wszystkie jego zegarki i słuchawki z ostatnich 2 lat. Jeśli ktoś zatem wchłonie w ekosystem Samsunga, telefon posłuży mu jako ładowarka do akcesoriów, co jest zbawieniem.

Samsung Galaxy S21 Ultra jest taki, jaki być powinien

Wyraźnie widać, że Samsung postawił sobie za cel stworzenie najlepszego fotograficznego smartfonu na rynku i cel ten — w mojej ocenie — udało się zrealizować.

Dla każdego "dobry aparat" znaczy co innego. Można cenić jakość zdjęć i filmów, funkcjonalność, wszechstronność czy prostotę obsługi. Galaxy 21 Ultra ma odhaczone wszystkie pola, a niewiele jest smartfonów, o których można to powiedzieć.

A przy tym aparat nie został dopieszczony kosztem czegoś, bo ten smartfon w zasadzie pod żadnym aspektem nie zawodzi. Wyświetlacz, jakość wykonania, oprogramowanie, wydajność, głośniki stereo, zaplecze technologiczne czy bateria — wszystko jest albo kapitalne, albo przynajmniej bardzo dobre.

A w całym i tak przydługawym tekście nie wspomniałem nawet na takich bajerach w nakładce One UI 3.1 jak obsługa dźwięku stereofonicznego Dolby Head Tracking (wymaga słuchawek Galaxy Buds Pro) czy pecetowym trybie DeX, który działa teraz bezprzewodowo nawet w połączeniu z komputerami.

Minusem Galaxy S21 Ultra jest tylko cena wynosząca 6000 zł. To dużo w czasach, w których za 3000–4000 zł można kupić bardzo dobrego flagowca, wliczając w to podstawowy wariant S21.

Samsung Galaxy S21: różnice między wariantami
  Galaxy S21 Galaxy S21+ Galaxy S21 Ultra
Wielkość ekranu:

płaski 6,2 cala

płaski 6,7 cala

zakrzywiony 6,8 cala

Rozdzielczość ekranu: 2400 x 1080 (421 ppi) 2400 x 1080 (394 ppi) 3200 x 1440 (515 ppi)
Częstotliwość odświeżania ekranu: 48–120 Hz 48–120 Hz 10–120 Hz
Aparat główny:

12 Mpix z pikselami 1,8 mikrometra i autofokusem Dual Pixel

12 Mpix z pikselami 1,8 mikrometra i autofokusem Dual Pixel

108 Mpix z pikselami 0,8 mikrometra, technologią łączenia pikseli i laserowym autofokusem

Aparat z zoomem: 64 Mpix z 3-krotnym bezstratnym zoomem cyfrowym 64 Mpix z 3-krotnym bezstratnym zoomem cyfrowym 10 Mpix z 3-krotnym przybliżeniem opytycznym + 10 Mpix z 10-krotnym przybliżeniem optycznym
Aparat przedni: 10 Mpix 10 Mpix 40 Mpix
Super slow motion: 0,5 s w 960 kl/s 0,5 s w 960 kl/s 1 s w 480 kl/s
Bateria: 4000 mAh 4800 mAh 5000 mAh
Pamięć na dane: 128 lub 256 GB 128 lub 256 GB 128, 256 lub 512 GB
Pamięć operacyjna: 8 GB RAM 8 GB RAM 12 lub 16 GB RAM
Obudowa: tworzywo sztuczne + aluminium szkło + aluminium szkło + alumnium
Kolory: fioletowy, szary, biały i różowy fioletowy, czarny i srebrny czarny i srebrny
Wymiary:  151,7 x 71,2 x 7,9 mm 161,5 x 75,6 x 7,8 mm 165,1 x 75,6 x 8,9 mm
Waga:  169 g 200 g 227 g
Wi-Fi: 6 6 6E
UWB: nie tak tak
Kompatybilność z rysikiem S Pen nie nie tak

Jeśli jednak ktoś może sobie pozwolić na dopłatę kilku tysięcy jedynie za dopięcie wszystkiego na ostatni guzik, będzie więcej niż zadowolony.

Ogólna ocena9z 10

Plusy:

  • Znakomita jakość zdjęć w każdych warunkach oświetleniowych
  • Kapitalny zoom
  • Bardzo dobra jakość wideo
  • Oprogramowanie fotograficzne jest potężne, a przy tym proste w obsłudze
  • Świetny wyświetlacz 120 Hz
  • Bardzo szybki czytnik linii papilarnych w ekranie
  • Solidne głośniki stereo
  • Charakterystyczne i miłe dla oka (kwestia subiektywna) wzornictwo
  • Bogate zaplecze technologiczne
  • Wydajność i płynność działania
  • Bardzo dobra bateria z ładowaniem bezprzewodowym i zwrotnym
  • Obsługa wielu nowych standardów (5G, WiFi 6E, eSIM, UWB czy Dolby Head Tracking)

Minusy:

  • Zaporowa cena
  • Brak ładowarki w zestawie
  • Brak slotu na kartę pamięci
  • Asymetryczny przód
  • Metalowa wysepka z aparatami jest podatna na zarysowania

Zobacz także:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

HTC One vs Sony Xperia Z - porównanie wyglądu i wykonania LG Optimus 2X - pierwsze wrażenia Meizu MX5 w naszych rękach [Pierwsze wrażenia] Meizu m2 note - test i recenzja Cellne recenzje: SONY ERICSSON G700 Motorola Milestone XT720 – pierwsze wrażenia Sony Xperia Z3 Compact: bateria Samsung B2710 Solid - test Cellna recenzja: Nitro Street Racing 2 BlackBerry Hub, czyli centrum powiadomień w BlackBerry 10 Apple iPhone 4 pół roku po premierze - test [cz. 2] Samsung Galaxy S10: test i recenzja

Popularne w tym tygodniu:

Trzeba było tak od razu! OnePlus Nord 2 jest świetny Dla kogo jest OnePlus Nord CE? Na pewno nie dla fanów OnePlusa TEST Motorola Defy: Odporna, zgrabna, wygodna