iPhone 13 z mniejszym wcięciem to kwintesencja tego, czego u Apple'a nie lubię

Strona głównaiPhone 13 z mniejszym wcięciem to kwintesencja tego, czego u Apple'a nie lubię
03.03.2021 16:55
iPhone 13 z mniejszym wcięciem to kwintesencja tego, czego u Apple'a nie lubię

Lata mijają, a u Apple'a bez zmian.

Prominentny analityk Ming-Chi Kuo, który już niejednokrotnie udowodnił trafność swoich przewidywań, twierdzi, że tegoroczny iPhone 13 (lub jakkolwiek będzie się zwał) zostanie uzbrojony w wyświetlacz z mniejszym wcięciem na sensory Face ID.

Zdaniem tego samego źródła, Apple porzuci notcha na rzecz otworów najwcześniej w 2022 roku.

To po prostu Apple w pigułce

Wcięcie w ekranie od początku było jedynie kompromisem, ale jeszcze w 2017 roku - gdy iPhone X trafił do sklepów - to rozwiązanie mogło robić wrażenie. Na mnie robiło.

Na temat walorów estetycznych notcha możemy dyskutować, ale nie sposób zaprzeczyć temu, że Apple'owi udało się powiększyć przestrzeń roboczą do poziomu nieosiągalnego wówczas dla konkurencji. Wystarczy spojrzeć jak iPhone X wyglądał u boku debiutującego w tym samym roku Galaxy S8.

iPhone X i Galaxy S8
iPhone X i Galaxy S8

Ekran iPhone'a wypełniał nieporównywalnie większą część panelu.

Problem z Apple'em jest jednak taki, że raz na jakiś czas odskakuje konkurencji, tylko po to, by później przez kilka następnych lat stać w miejscu. Nie wierzycie? Sprawdźmy, jak zmieniał się wygląd flagowców Apple'a i Samsunga przez 4 ostatnie lata.

Postęp według Apple'a i Samsunga
Postęp według Apple'a i Samsunga

Dlatego bawią mnie przecieki na temat iPhone'a 13. Apple najpierw wyprzedził rywali wprowadzając ekran z wcięciem, a gdy ci od dawna stosują rozwiązania mniej inwazyjne, dopiero zaczyna się zastanawiać, jak to nieszczęsne wcięcie zmniejszyć.

Historia lubi się powtarzać

Przykład ekranowego wcięcia doskonale pokazuje sposób działania Apple'a na praktycznie każdym szczeblu.

W 2016 roku pojawił się iPhone 7 Plus z innowacyjnym jak na tamte czasy aparatem z teleobiektywem generującym 2-krotne przybliżenie optyczne. Co działo się potem? No to po kolei:

  • rok później Samsung wpakował podobny aparat do Galaxy Note'a 8;
  • w 2020 roku pojawił się Galaxy S20 Ultra z peryskopowym teleobiektywem generującym 4-krotne przybliżenie optyczne;
  • pół roku później Galaxy Note 20 Ultra dostał teleobiektyw z 5-krotnym przybliżeniem;
  • na początku 2021 do sklepów trafił Galaxy S21 Ultra z teleobiektywem 10x.

Tymczasem Apple w ciągu 4 lat przeskoczył od przybliżenia 2x w iPhonie 7 Plus do przybliżenia 2,5x w iPhonie 12 Pro Max... Ming-Chi Kuo twierdzi, że gigant zacznie stosować peryskopowe obiektywy nie wcześniej niż w 2023 roku.

412218566500156326

Inny przykład? W 2010 roku pojawił się iPhone 4 z ekranem Retina o rekordowym zagęszczeniu 330 pikseli na cal. Steve Jobs twierdził wówczas, że ostrość obrazu wyprzedza konkurencję o kilka lat. I w zasadzie miał rację; Samsung przebił ten wynik dopiero w 2013 roku.

Ale no właśnie - przebił, a Apple właściwie stanął w miejscu. Co prawda droższe modele Plus, Pro czy Max mają ostrzejsze ekrany, ale nawet iPhone 11 z 2019 roku wyświetla 326 ppi. To nawet nieco mniej niż iPhone 4.

Przez taką politykę nie jestem w stanie wytrzymać z iPhone'ami dłużej

Gdy w 2017 roku kupowałem iPhone'a X, byłem zachwycony, bo czułem się, jakbym używał smartfonu z przyszłości. Teraz testując najnowsze iPhone'y czuję się, jakbym używał smartfonów z przeszłości.

Oczywiście rozumiem przyczyny takiego stanu rzeczy. Apple sprzedaje dziesiątki milionów egzemplarzy tego samego smartfonu, co rodzi wiele problemów.

Po pierwsze - z biznesowego i logistycznego punktu widzenia najrozsądniejszy wydaje się wybór rozwiązań najtańszych i najszybszych w produkcji. A łatwiej i taniej jest wyprodukować wyświetlacz z wcięciem niż taki z otworem.

Po drugie - Apple musi przygotowywać swoje smartfony zachowawczo. Gdyby jakaś użyta technologia okazała się niewypałem, położyłoby to linię produktów, na której stoi cała firma.

Po trzecie - Apple jak żadna inna firma ceni sobie rozpoznawalność swoich produktów. iPhone'y muszą przez kilka lat wyglądać tak samo, by każdy był w stanie rozpoznać je z kilometra.

Po czwarte (i najważniejsze) - iPhone jest na takim etapie cyklu wdrażania innowacji, że większość klientów Apple'a stanowią już osoby niezainteresowane nowinkami technicznymi.

Model dyfuzji innowacji E.M. Rogersa
Model dyfuzji innowacji E.M. Rogersa

Taka metoda żabich skoków, polegająca na odskakiwaniu konkurencji raz na jakiś czas, akurat dla mnie jest jednak na dłuższą metę męcząca. Przykro jest wykosztować się na arsenał nowych technologii tylko po to, by później obserwować, jak cała reszta robi coś lepiej, ale taniej.

Zobacz także:

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (5)