iPhone 14 Pro to najbardziej nieprzemyślany iPhone w historii [TEST]

iPhone 14 Pro to najbardziej nieprzemyślany iPhone w historii [TEST]27.10.2022 22:05
Dynamic Island zajmuje sporo miejsca na ekranie iPhone'a 14 Pro
Dynamic Island zajmuje sporo miejsca na ekranie iPhone'a 14 Pro
Źródło zdjęć: © Licencjodawca

iPhone 14 Pro wnosi wyjątkowo dużo nowości, które na papierze prezentują się znakomicie. Niestety Apple nie poradził sobie z ich rozsądną implementacją.

Za użyczenie iPhone'a 14 Pro do testów dziękujemy sieci Orange.

Apple słynie z tego, że sięga po niektóre technologie lata po konkurencji, ale robi to w sposób wyjątkowo przemyślany i dopracowany z dbałością o szczegóły, o których inni nie myślą.

W opinii wielu osób właśnie to uzasadnia wysokie ceny iPhone'ów. Może mają mniej bajerów niż smartfony innych marek, ale te funkcje, które są, zostały zrobione dobrze. Dlatego w też w poprzednich latach bardzo chwaliłem w recenzjach iPhone'y z serii 11, 12 oraz 13, które uważałem za bardzo udane.

Niestety iPhone 14 Pro burzy legendę geniuszu Apple'a. Niemal wszystkie nowości zostały wprowadzone w sposób wręcz niewiarygodnie nieprzemyślany.

Dynamic Island w iPhonie 14 Pro to dla mnie rozczarowanie roku

Apple po 5 latach zrezygnował z charakterystycznej "płetwy" w ekranie na rzecz podłużnego otworu. A w zasadzie dwóch otworów, ale zostały one wizualnie zlane w jedną całość poprzez wygaszenie pikseli między nimi.

iPhone 14 Pro i Samsung Galaxy S22 Ultra
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Miron Nurski
iPhone 14 Pro i Samsung Galaxy S22 Ultra

Wokół otworu iPhone'a 14 Pro został zbudowany cały ekosystem funkcji, nazwanych Dynamic Island. Czarna przestrzeń dynamicznie zmienia swoją wielkość, wyświetlając kontekstowo przydatne dane, widżety czy skróty do aplikacji.

W teorii - bajka. Podczas prezentacji byłem pod wrażeniem pomysłowości Apple'a. Aktualnie jestem pod wrażeniem jedynie dopracowania animacji (te bardzo cieszą oko!), bo warstwa czysto funkcjonalna leży.

Mój ulubiony przykład to prowadzenie rozmów głosowych. Dynamic Island wyświetla wówczas czas trwania połączenia oraz animację ścieżki dźwiękowej. Niby przydatne, ale na ekranie iPhone'a 14 Pro rozciągnięty otwór zabiera miejsce paskowi stanu. Użytkownik traci więc wgląd na godzinę oraz wskaźniki baterii i sygnału.

Dynamic Island często zasłania bardziej przydatne informacje
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Miron Nurski
Dynamic Island często zasłania bardziej przydatne informacje

Jest to strasznie uciążliwe, bo mnie podczas rozmowy zazwyczaj bardziej od czasu jej trwania interesuje aktualna godzina. Nie mówiąc już o tym, że prawdopodobnie żaden inny smartfon na świecie nie ma problemu z wyświetleniem obu tych rzeczy jednocześnie.

Problem z Dynamic Island jest taki, że sam otwór zajmuje absurdalnie dużo miejsca i jest piekielnie inwazyjny. Pełnoekranowe treści wyglądają na iPhonie 14 Pro fatalnie, bo dziura zasłania znaczny fragment panelu. Według moich obliczeń, 14 razy większy niż w przypadku Samsunga Galaxy S22 Ultra.

Instagram na iPhonie 14 Pro
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Miron Nurski
Instagram na iPhonie 14 Pro

Sprawdziłem też działanie gier. Już podczas pierwszego meczu w Call of Duty zdarzyło mi się kilka sytuacji, gdy otwór w wyświetlaczu całkowicie zasłonił mi przeciwnika. To chore, że kształt wyświetlacza tak bardzo utrudnia rozgrywkę.

Call of Duty na iPhonie 14 Pro i Samsungu Galaxy S22 Ultra
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Miron Nurski
Call of Duty na iPhonie 14 Pro i Samsungu Galaxy S22 Ultra

Owszem, Dynamic Island od strony wizualnej jest dopracowane do perfekcji. I czasem się przydaje, bo np. fajnie mieć pod ręką widżet odtwarzacza muzyki. Podczas dwutygodniowych testów dziura w ekranie iPhone'a 14 Pro zdecydowanie częściej mi przeszkadzała niż pomagała.

Wszystko byłoby OK, gdyby otwór był - wzorem konkurencji - tak z 15 razy mniejszy. To prowadzi mnie do wniosku, że dopóki Face ID nie zostanie zminimalizowane, może upychanie go na siłę nie jest najlepszym pomysłem? Wiele czynności inicjowanych skanem twarzy - np. autoryzowanie płatności w App Storze - i tak wymaga dwukrotnego kliknięcia przycisku zasilania, więc równie dobrze mógłby się w nim znajdować czytnik linii papilarnych i problemu z gigantycznym otworem by nie było.

iPhone 14 Pro dostał Always-On Display. Apple zrobił to po swojemu, ale źle

Always-On Display to funkcja, której historia sięga 2008 roku. Zazwyczaj polega ona na wyświetlaniu garstki przydatnych informacji jak godzina, data, wskaźnik baterii czy powiadomienia, podczas gdy zdecydowana większość ekranu pozostaje wygaszona. Ma to sens, bo na OLED-ach czarne piksele nie pobierają energii.

Apple wprowadził tę funkcję po swojemu. iPhone 14 Pro w trybie Always-On Display po prostu przygasza cały ekran blokady - razem z tapetą - i zmniejsza częstotliwość odświeżania obrazu do 1 kl./s.

Chociaż nie - pół biedy, gdyby wyglądało to w taki sposób. Tak naprawdę iPhone 14 Pro przygasza cały ekran blokady oprócz... paska stanu ze wskaźnikami baterii czy zasięgu.

Always-On Display
Always-On Display
Ekran blokady
Ekran blokady
Źródło zdjęć: © Licencjodawca

I teraz ogarnijcie absurd tego rozwiązania. Na moim biurku leży zablokowany telefon, na którego ekranie aktywne są absolutnie wszystkie piksele, ale żeby sprawdzić poziom baterii i tak muszę go wybudzić. Brawo, Apple. Nie wyobrażam sobie, by dało się to rozwiązać gorzej.

Owszem, na ekranie blokady da się umieszczać widżety, więc można sobie wrzucić widżet ze wskaźnikiem baterii. Ale liczba dostępnych pól jest ograniczona, więc to całkowicie zbędne marnowanie przestrzeni. Po za tym nie potrafię pojąć, dlaczego Apple - słynący z prostoty i ludzkiego podejścia do elektroniki - skazuje użytkownika na kombinowanie w celu doprowadzenia smartfonu do absolutnie podstawowej użyteczności.

Dodajmy do tego fakt, że na ekranach AMOLED kolor, jasność i liczba aktywnych pikseli ma ogromny wpływ na zużycie energii. Dlatego też praktycznie wszyscy inni producenci stosują po prostu czarne tło, które energii nie pochłania wcale. W przypadku iPhone'a 14 Pro zużycie baterii przez Always-On Display uzależnione jest od ustawionej tapety. Apple ponownie zmusza więc użytkownika do myślenia o rzeczach, o których pomyśleć powinien producent.

Z moich testów wynika, że iPhone 14 Pro z aktywnym Always-On Display i jasną tapetą zużywa ok. 2 proc. baterii na godzinę. Gdy Always-On Display jest wyłączone, topnieje ok. 0,5 proc. baterii na godzinę.

iPhone 14 Pro nie wykorzystuje potencjału aparatu 48 Mpix

Apple po raz pierwszy od 2015 roku zdecydował się na zwiększenie rozdzielczości aparatu. Nowy sensor ma rozdzielczość 48 Mpix i wykorzystuje technologię łączenia 4:1.

iPhone 14 Pro
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Miron Nurski
iPhone 14 Pro

Problem w tym, że robienie iPhone'em 14 Pro zdjęć w pełnej rozdzielczości zostało maksymalnie skomplikowane. Trzeba udać się do ustawień systemowych, przejść do zakładki Aparat, włączyć tryb ProRAW i dopiero wybrać rozdzielczość, w jakiej będą robione wszystkie fotki robione w tym formacie: 12 albo 48 Mpix.

To dla mnie kompletnie nielogiczne, bo:

  • to, że chcę zrobić zdjęcie 48 Mpix, nie jest równoznaczne z tym, że potrzebuję też pliku RAW;
  • to, że robię zdjęcia RAW, nie jest równoznaczne z tym, że chcę, by każda fotka miała 48 Mpix.

Szkoda, że Apple tak to skomplikował, bo tryb 48 Mpix przydaje się np. podczas robienia panoram i ich późniejszego kadrowania. Spójrzcie tylko na to zdjęcie:

Zdjęcie zrobione iPhone'em 14 Pro
Źródło zdjęć: © Licencjodawca
Zdjęcie zrobione iPhone'em 14 Pro

... oraz wycinki z 12 oraz 48 Mpix:

48 Mpix
48 Mpix
12 Mpix
12 Mpix
Źródło zdjęć: © Licencjodawca

Smartfony z aparatami 48 Mpix dostępne są na rynku od 2018 roku. Dosłownie wszystkie, które dotychczas testowałem, pozwalają wybrać rozdzielczość przed zrobieniem zdjęcia z poziomu aplikacji aparatu, a nie głęboko zaszytych ustawień systemowych.

Inna zaleta aparatów o tak wysokiej rozdzielczości to możliwość kręcenia filmów 8K, ale - wbrew przeciekom - iPhone 14 Pro takiej funkcji nie ma. Biorąc pod uwagę liczne doniesienia, mogę się tylko domyślać, że Apple zrezygnował z niej na ostatnim etapie, by mieć co dodać w kolejnej generacji.

Jedyną realną korzyścią z zastosowania nowej matrycy jest lepszy zoom cyfrowy, który wypełnia lukę między aparatem głównym i teleobiektywem 3x. Ale jej potencjał był znacznie większy.

Samsung Galaxy S22 Ultra i iPhone 14 Pro
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Miron Nurski
Samsung Galaxy S22 Ultra i iPhone 14 Pro

Wystarczyło, by Apple po prostu zrobił to, co inne firmy rozgryzły lata temu i byłoby dobrze. A tak iPhone 14 Pro dostaje aparat o wysokiej rozdzielczości jako ostatni, nie wnosi absolutnie nic nowego, co uzasadniałoby tak duży poślizg, a dodatkowo niektóre rzeczy ma zaimplementowane gorzej niż cała konkurencja. Gdzie ten Apple, który robi rzeczy późno, ale najlepiej?

Najlepiej wprowadzoną nowością iPhone'a 14 Pro jest stabilizacja wideo

W ubiegłorocznym iPhonie 13 Pro krytykowałem brak solidnej stabilizacji filmów, która od lat jest standardem w świecie smartfonów z Androidem. Najnowszy flagowiec Apple'a nadrabia braki dzięki nowemu Trybowi akcji.

iPhone 14 Pro stabilizuje wideo nagrywanie w biegu nawet nieco lepiej niż Samsung Galaxy S22 Ultra.

A przypomnijmy sobie, jak wyglądało to jeszcze rok temu:

Dodatkowo iPhone 14 Pro w trybie podwyższonej stabilizacji potrafi nagrywać filmy 4K, co jest prawdziwą rzadkością. Zazwyczaj takie funkcje są ograniczone do rozdzielczości 1080p.

Tryb akcji jest więc chyba jedyną nowością wprowadzoną w starym stylu, którego oczekiwałbym po Apple'u, czyli późno, ale solidnie.

iPhone 14 Pro wypada dobrze w aspektach, które się nie zmieniły

Pierwszą połowę recenzji poświęciłem na omówienie najważniejszych nowości, z których większość - w mojej ocenie - została wprowadzona w sposób wyjątkowo nieprzemyślany i niedopracowany.

iPhone 14 Pro to jednak nie tylko nowości, ale i rozwiązania odziedziczone po poprzednikach. A te stoją na bardzo wysokim poziomie.

iPhone 14 Pro ma bardzo dobry aparat

Apple w swoim najnowszym flagowcu zastosował:

  • aparat główny 48 Mpix ze stabilizowaną matrycą, pikselami o wielkości 2,55 mikrometra i przysłoną f/1,78;
  • aparat 12 Mpix z obiektywem ultraszerokokątnym f/2,2 z trybem makro;
  • aparat 12 Mpix z teleobiektywem 3x o jasności f/2,8 i optyczną stabilizacją obrazu;
  • sensor LiDAR do skanowania otoczenia w 3D.

Jak już wspomniałem, liczyłem na lepsze wykorzystanie matrycy o wyższej rozdzielczości, ale ta mimo wszystko robi bardzo dobre zdjęcia w każdych warunkach oświetleniowych.

Źródło zdjęć: © Licencjodawca
[1/62]

Na uwagę zasługuje przede wszystkim niebywała zbieżność kolorystyczna ze wszystkich obiektywów. To poziom, który dla większości rywali wciąż pozostaje nieosiągalny.

Warto mieć jednak na uwadze, że iPhone'y stoją w opozycji do aktualnych fotograficznych trendów. 14 Pro robi mocno kontrastowe fotki, podczas gdy konkurencja stawia raczej na agresywny HDR.

Galaxy S22 Ultra
Galaxy S22 Ultra
iPhone 14 Pro
iPhone 14 Pro
Źródło zdjęć: © Licencjodawca

To, które podejście jest lepsze, zależy wyłącznie od osobistych preferencji. Jeśli komuś apple'owa stylistyka nie odpowiada, w oprogramowaniu iPhone'a 14 Pro zaimplementowano Style, które pozwalają częściowo dopasować zachowanie algorytmów do własnych upodobań.

Do pełni szczęścia zabrakło mi jedynie peryskopowego teleobiektywu, który w wyposażeniu telefonu startującego z poziomu 6199 zł w mojej ocenie jednak powinien się znaleźć. Zakres zoomu w porównaniu z konkurencyjnym Samsungiem Galaxy S22 Ultra wypada marnie.

Galaxy S22 Ultra (zoom 15x)
Galaxy S22 Ultra (zoom 15x)
iPhone 14 Pro (zoom 15x)
iPhone 14 Pro (zoom 15x)
Źródło zdjęć: © Licencjodawca

Mimo tego braku, z fotografowania i - przede wszystkim - filmowania iPhone'em 14 Pro byłem bardzo zadowolony.

Bateria iPhone'a 14 Pro jest przeciętna

iPhone 14 Pro jest smartfonem relatywnie kompaktowym, ale pojemność akumulatora 3200 mAh jest mała nawet jak na urządzenie tych rozmiarów. System iOS jest co prawda dużo łaskawszy dla akumulatora niż Android, ale cudów nie ma.

Podczas testów używałem iPhone'a 14 Pro przede wszystkim do przeglądania sieci, oglądania filmów, słuchania muzyki i fotografowania. Przy takim użytkowaniu dobijałem nie więcej niż do 5-6 godzin na ekranie w ciągu doby. Przekłada się na dzień dość intensywnego użytkowania, ale 48 godzin wyciągnąć jest trudno. Jeśli dla kogoś czas pracy jest ważny, zdecydowanie lepiej rozważyć wersję Max.

iPhone 14 Pro
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Miron Nurski
iPhone 14 Pro

Dotychczas mocną stroną iPhone'ów było ponadprzeciętnie niskie zużycie energii w trybie czuwania. W tej generacji pojawiła się jednak funkcja Always-On Display, która - jak wspomniałem - pochłania baterię zdecydowanie szybciej niż to konieczne.

I tu pojawia się problem. Z jednej strony AOD to sztandarowa nowość, za którą użytkownik tak naprawdę dopłaca. Z drugiej jednak strony najrozsądniej jest tę funkcję wyłączyć.

Radzenia sobie z przeciętną baterią nie ułatwia wolne ładowanie - przy użyciu wystarczająco mocnego zasilacza iPhone 14 Pro ładował się u mnie prawie 2 godziny. Dosłownie tuż przed publikacją tej recenzji pisałem o o połowę tańszym chińczyku, który wyrabia się w 12 minut, więc taki wynik to w dzisiejszych czasach nieśmieszny żart.

Co poza tym?

iPhone 14 Pro ma solidny ekran 120 Hz, który zachwyca jasnością; widoczność w słońcu jest naprawdę imponująca. Panel jest jednak skalibrowany pod kątem wyświetlania maksymalnie naturalnych barw i niezmiennie brakuje mi trybu, który pozwoliłby na opcjonalne podsycenie kolorów.

iPhone 14 Pro
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Miron Nurski
iPhone 14 Pro

Głośniki stereo należą do najlepszych na rynku, zwłaszcza jak na tak kompaktowe urządzenie. Dźwięk jest głośny i mięsisty. Coś pięknego.

iPhone 14 Pro jest relatywnie mały (6,1 cala), ale jednocześnie mało ergonomiczny. Połączenie dużych ramek otaczających ekran, płaskich krawędzi i śliskich plecków to kombinacja przekładająca się na wyjątkowo niepewny chwyt. Myślę, że dla wielu klientów upuszczenie tego telefonu nie będzie kwestią "czy", ale "kiedy".

Wydajność jest absolutnie topowa, co - w połączeniu z ultrapłynnymi animacjami - pozytywnie wpływa na komfort korzystania z telefonu.

Czy warto kupić iPhone'a 14 Pro?

Poprzednie trzy generacje iPhone'ów robiły na mnie bardzo dobre wrażenie. Po raz pierwszy od czasu modelu XS jestem rozczarowany i uważam, że iPhone'a 14 Pro kupować nie warto. Z przynajmniej trzech powodów.

Po pierwsze - jest drogo. Przez słabą złotówkę Apple podniósł w Polsce ceny wszystkich iPhone'ów, przez co 14 Pro startuje z poziomu aż 6199 zł. To o 1000 zł więcej niż przed rokiem kosztował 13 Pro, mimo że w USA ceny się nie zmieniły.

iPhone 14 Pro
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Miron Nurski
iPhone 14 Pro

Po drugie - iPhone 14 Pro ma złącze Lightning, którego - w myśl unijnych przepisów - Apple musi się pozbyć do 2024 roku. Ptaszki ćwierkają, że już przyszłoroczny iPhone 15 będzie miał port USB-C, co jest problemem bez względu na to, jak długo ktoś zamierza z "czternastki" korzystać. Jeśli ma to być smartfon na lata, niefajnie będzie utknąć z nieaktualnym portem ładowania. Jeśli ktoś myśli o sprzedaży za rok lub dwa, musi się liczyć z tym, że z uwagi na brak USB-C wartość tego modelu zapewne zauważalnie spadnie.

Po trzecie - większość z kluczowych nowości zostało zaimplementowanych w tak nieprzemyślany sposób, że w mojej ocenie nie są warte dopłaty.

Moim zdaniem aktualnie najrozsądniejszym smartfonem w ofercie jest linia iPhone 13 Pro. Apple co prawda w swoim sklepie podniósł jej ceny, ale w popularnych elektromarketach można je upolować za 1000 zł mniej niż "czternastki".

Miron Nurski, redaktor prowadzący Komórkomanii

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (27)