"iPhone'y na mrozie po prostu przestają działać". Czy problem jest tak poważny, jak go malują?

"iPhone'y na mrozie po prostu przestają działać". Czy problem jest tak poważny, jak go malują?
13.12.2017 12:12
"iPhone'y na mrozie po prostu przestają działać". Czy problem jest tak poważny, jak go malują?

Od redakcyjnego kolegi dostałem link do tekstu INNPoland "Wystarczy lekki mróz, by iPhone stał się bezużyteczny. To, jak tłumaczy się Apple, jest po prostu śmieszne" z pytaniem, czy warto to ograć u nas. Odparłem, że nie warto, bo autor na siłę powiązał niepowiązane ze sobą fakty, by rozkręcić aferę. "Tym lepiej" - dostałem w odpowiedzi.

Dziwnie się czuję z tym, że już drugi raz w tygodniu staję w obronie giganta z Cupertino, bo - mimo iż prywatnie używam produktów tej marki - staram się NIE prowadzić życia zgodnie z poradnikiem "Jak być fanboyem Apple'a". Nie mniej niż fanboystwa nie znoszę jednak niezdrowego hejterstwa. Zwłaszcza jeśli bazuje ono na dezinformacji.

Dobra, to po kolei.

INNPoland.pl:

[... ] Gdy temperatura oscyluje wokół zera, na ulicach można spotkać wiele osób, bezradnie wpatrujących się w martwy ekran telefonu, próbujących wybudzić go z letargu. To nie przypadek, że przestają działać akurat iPhone’y. Telefony rodem ze słonecznej Kalifornii znane są z tego, że na mrozie po prostu przestają działać. [...]

Ciężko mi się do tego fragmentu odnieść, bo autor nie przywołuje żadnych konkretnych danych, żadnego konkretnego przypadku. Ot "niezależnie od modelu" iPhone'y "na mrozie po prostu przestają działać".

Mogę tylko odnieść się do moich doświadczeń. Przez ponad rok używałem iPhone'a 7 i nigdy nie miałem z nim problemów na mrozie. Gdyby pod wpływem zimna "po prostu przestawał działać", nie wrzuciłbym na Instagrama poniższego zdjęcia. Bo zrobiłem je w środku zimy. W Norwegii. Na szczycie skoczni mamuciej Vikersundbakken.

Nie twierdzę jednak, że problem w ogóle nie istnieje. Owszem, w sieci nietrudno natknąć się na opinie ludzi, których iPhone'y wyłączały się na mrozie. Dotyczyło to przede wszystkim iPhone'a 6s, w przypadku którego na rynek trafiła partia z wadliwymi bateriami. Apple uruchomił nawet program darmowej wymiany akumulatorów.

To karygodna wpadka, ale w moim odczuciu eskalacja problemu we wspomnianym tekście jest mocno przesadzona. Czytając, że "niezależnie od modelu" iPhone'y "na mrozie po prostu przestają działać" można dojść do wniosku, że telefonów z jabłkiem na obudowie w ogóle nie da się używać zimą, a to nieprawda.

INNPoland.pl:

[... ] Najgorsze jest to, że ta kwestia jest znana od lat, a Apple jeszcze nie nauczyło się robić telefonu tak, by już lekki mróz nie robił na nim wrażenia. Serwis Fortune.com donosi, że problem dotyka nawet użytkowników najnowszego modelu X, kosztującego lekko licząc od 5 do 6 tysięcy złotych. [...]

Problem z iPhone'em X był jeszcze inny, bo ten trafił na rynek ze źle skalibrowanym ekranem, który w kontakcie z zimnymi palcami niekiedy błędnie reagował na dotyk. Mogę potwierdzić, że dotyczyło to także mojego egzemplarza.

To kolejna karygodna wpadka, ale gdy usterka wyszła na jaw, Apple szybko zaktualizował oprogramowanie i od tamtej pory iPhone X działa bez zarzutu. Co ciekawe, cytowany przez INNPoland tekst na Fortune.com dotyczy właśnie wspomnianej łatki, o czym autor nie raczył wspomnieć. Ot przytoczył wzmiankę o nieistniejącym już problemie, byle podeprzeć czymś tezę, że "niezależnie od modelu" iPhone'y "na mrozie po prostu przestają działać".

INNPoland.pl:

[... ] Wielu użytkowników nie wie, co w takiej sytuacji robić. W internecie pojawiają się też teorie spiskowe, dotyczące tego, że Apple celowo "psuje" swoje telefony, by użytkownicy kupowali nowe.

Jest w tym pewne drobne ziarno prawdy, bo – jak czytamy na blogu firmy applemobile.pl, zajmującej się serwisem telefonów tej marki, wszystko jest winą baterii. [...]

Chwila, zaczynam się gubić. Podsumujmy:

  1. iPhone'y \niezależnie od modelu\ pod wpływem zimna \po prostu przestają działać;
  2. \Apple jeszcze nie nauczyło się robić telefonu tak, by już lekki mróz nie robił na nim wrażenia;
  3. w teorii, że Apple psuje telefony, by ludzie kupowali nowe, które rzekomo też są popsute, jest \drobne ziarno prawdy.

Brzmi logicznie.

Pomijam już to, że INNPoland pisząc "wszystko jest winą baterii" na siłę łączy niepowiązane fakty, bo problem z iPhone'em X nie miał żadnego związku z baterią.

Podsumowując

Nie zrozumcie mnie źle; nie chcę zakłamywać rzeczywistości i udawać, że problem w ogóle nie istnieje, bo - jak wspomniałem - Apple zaliczył przynajmniej dwie karygodne wpadki związane z działaniem iPhone'ów na mrozie.

Zwracam tylko uwagę na to, że INNPoland na siłę nagina fakty, by podeprzeć zawartą w tytule tezę, jakoby "wystarczył lekki mróz, by iPhone stał się bezużyteczny". Czytając ten tekst można dojść do wniosku, że gdy temperatura spada poniżej zera, tych telefonów w ogóle nie da się używać. To mocna przesada.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)