Kupujesz Pixela 4, a Google bierze deklarację, że go nie pozwiesz. Tak to wygląda w USA

Kupujesz Pixela 4, a Google bierze deklarację, że go nie pozwiesz. Tak to wygląda w USA25.10.2019 16:35
Kupujesz Pixela 4, a Google bierze deklarację, że go nie pozwiesz. Tak to wygląda w USA

Nie koniec kontrowersji związanych z Pixelem 4. Google przygotował dla amerykańskich klientów jeszcze jedną niemiłą niespodziankę. Niespodziankę, która może się dla niego okazać wizerunkowym strzałem w stopę.

Zacznijmy od małego tła historycznego. W 2015 roku Google i Huawei wypuścili na rynek Nexusa 6P, który - jak się okazało - miał wadę fabryczną, w wyniku której telefon mógł się zawiesić wpadając w tzw. bootloop. Frustracja użytkowników skończyła się na pozwie zbiorowym, który został złożony w kwietniu 2017 roku.

Po ponad dwuletnim procesie amerykański sąd przyznał klientom rację, w efekcie czego Google oraz Huawei zostali zmuszeni do wypłaty odszkodowań. Ich suma - według szacunków - mogła sięgnąć łącznie nawet 10 mln dolarów.

Google zabezpiecza się przed kolejnymi pozwami. Pixel 4 przybywa do amerykańskich klientów z umową arbitrażową

Jak donosi Android Authority, w USA w opakowaniu Pixela 4 znajduje się umowa arbitrażowa, w ramach której nabywca zrzeka się możliwości wzięcia udziału w pozwie pojedynczym lub zbiorowym zawiązanym z ewentualnymi wadami produktowymi. Zamiast tego rozwiązywaniem sporów mają się zajmować niezależni eksperci.

Jeśli przykładowo pojedynczy egzemplarz eksploduje i wywoła czyjś uszczerbek na zdrowiu, oczywiście poszkodowany będzie mógł w dalszym ciągu szukać pomocy w sądzie. Umowa dotyczy ewentualnych wad obejmujących większe partie produkcyjne, jak miało to miejsce w przypadku Nexusa 6P.

Od umowy można odstąpić, ale raczej mało kto się na to zdecyduje

Brak reakcji klienta w ciągu 30 dni oznacza akceptację warunków umowy. W tym czasie każdy, komu nie podobają się stawiane przez Google'a warunki, może jednak od niej odstąpić.

Taka lektura czeka na amerykańskich nabywców Pixela 4
Źródło zdjęć: © androidauthority.com
Taka lektura czeka na amerykańskich nabywców Pixela 4

Google przygotował nawet specjalną stronę, na której wystarczy podać IMEI oraz dane kontaktowe.

Pytanie tylko, ilu klientów przeczyta wrzucone do pudełka papiery i będzie zdawać sobie sprawę, że ma ma możliwość odstąpienia od umowy. Raczej niewielu.

Za to po amerykańskich mediach z prędkością światła rozchodzi się wieść, że Google dorzuca do swojego nowego flagowca dokumenty chroniące go przed ewentualnym pozwem. Przyznacie chyba, że nie wygląda to dobrze.

Pixel 4 nie ma najlepszej prasy. Już wcześniej był krytykowany m.in. za brak funkcji nagrywania 4K w 60 kl/s czy skaner twarzy, który działa nawet wtedy, gdy użytkownik ma zamknięte oczy.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (66)