Amerykanie oficjalnie zapowiedzieli, że od lutego na terenie wybranych europejskich krajów dostępny będzie ich flagowy smartfon. Moto X trafi do sprzedaży w Wielkiej Brytanii, Francji i Niemczech.
Jako fana tego urządzenia i podejścia Motoroli do tworzenia smartfonów bardzo ucieszyła mnie ta wiadomość. Firma nad wyśrubowaną do granic możliwości specyfikację przedłożyła ułatwiające życie funkcje, które są sprzężone z autorskim układem. Za flagowcem Motoroli przemawia również świetny ekran AMOLED, dobra jakość wykonania i szybkie aktualizacje (smartfon działa już na Androidzie 4.4 KitKat). Więcej o Moto X napisałem w miniteście, do którego odsyłam zainteresowanych tą komórką.
Wejście smartfona do Europy to więc nie tylko dobra wiadomość dla Brytyjczyków, Niemców czy Francuzów. Mieszkańcy innych państw będą mogli zamówić Moto X z sąsiednich krajów, a nie jak dotąd kombinować ze sprowadzaniem jej ze Stanów Zjednoczonych. Jest tylko jeden problem: cena urządzenia.
Moto X w Stanach można kupić od połowy 2013 roku, obecnie kosztuje (bez abonamentu) około 400 dolarów (lub trochę więcej, w zależności od podatku stanowego). Na brytyjskim rynku jej cena ma wynosić 380 funtów, co w przeliczeniu daje około 620 dol. Na terenie Francji i Niemiec za flagowca Motki trzeba będzie z kolei zapłacić około 430 euro, czyli 590 dol. Na Starym Kontynencie smartfon jest więc o połowę droższy niż w Stanach.
Cena jest dużo wyższa, niż można było przypuszczać, nawet jeśli doliczy się do tych 400 dol. nasze podatki. Zadowolony z tego faktu nie jest podobno Dennis Woodside (szef Motoroli), który zwrócił uwagę, że gdy firma ustaliła cenę urządzenia na poziomie 400 dol. w USA, udało się sprzedać dziesiątki tysięcy egzemplarzy w ciągu parunastu minut. W Europie będzie trudno o podobne wyniki, tym bardziej że nie wiadomo, czy użytkownicy na Starym Kontynencie będą mogli korzystać z opcji personalizacji oferowanych przez usługę Moto Maker.
Zanosi się więc na to, że Moto X w Europie będzie tylko drogą ciekawostką. Szkoda. Motorola nie ma większych szans na podreperowanie sprzedaży modelu, który na rynku amerykańskim nie cieszy się wielką popularnością.
Źródło: Globalpost, The Verge