MuVChat – powód by nigdy już nie pójść do kina

muvchat
muvchat
Sabina

21.04.2009 15:00, aktual.: 21.04.2009 17:00

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Nie ma to jak pójść do wielkiego multipleksu i pławiąc się w oparach popcornu i coli oglądać ciekawy film, za plecami mając porykującą ze śmiechu i rzucającą niewybrednymi komentarzami sól tej ziemi (czyli młodzież polską w ubraniu sportowym*). Dzięki nowej, testowanej w USA usłudze SMSowej MuVChat, wizyta w kinie może stać się jeszcze większą traumą.

Nie ma to jak pójść do wielkiego multipleksu i pławiąc się w oparach popcornu i coli oglądać ciekawy film, za plecami mając porykującą ze śmiechu i rzucającą niewybrednymi komentarzami sól tej ziemi (czyli młodzież polską w ubraniu sportowym*). Dzięki nowej, testowanej w USA usłudze SMSowej MuVChat, wizyta w kinie może stać się jeszcze większą traumą.

Na pewno kojarzycie nową modę telewizyjną, polegającą na wysyłaniu w trakcie popularnych programów typu „Jak oni śpiewają" (lub „Na Boga, kto ich ubiera?") SMSów, które następnie prezentowane są na ekranie telewizorów ku uciesze gawiedzi i rozentuzjazmowanego tłumu telewidzów. Najczęściej, w SMSach tych pojawiają się komentarze typu „Kocham Cię Misiaczku", „Twój na wieki Zbyszek" lub „Mamo - podaj wreszcie obiad". Teraz wyobraźcie sobie, że tego typu (i inne) komentarze prezentowane mogą być na wielkim ekranie podczas projekcji filmu. Właśnie taką usługę proponuje MuVChat. Według twórców oprogramowania umożliwiającego taką interaktywną, kinową „zabawę" usługa ma pozwolić widzom na czerpanie jeszcze większej przyjemności z oglądanego filmu.

Innymi słowy - każdy będący w kinie widz,  może podzielić się z innymi widzami swoimi odczuciami na temat oglądanego filmu. Plusem jest to że komentarz będzie wyświetlony, a nie wykrzyczany...

Jak na razie, testy odbywały się na repertuarze komediowym. W ramach usługi, widzowie mogli na bieżąco komentować taką „perłę" amerykańskiej kinematografii komediowej jak „Zoolander". W przyszłą niedzielę - „Dodgeball"

Jak to działa? Otóż siedzimy w kinie, oglądamy film i jeśli chcemy coś przekazać reszcie oglądających, wysyłamy SMS na centralny numer systemu, a następnie nasz SMS prezentowany jest na dole ekranu w ramach trzylinijkowej projekcji. SMSy są moderowane, istnieje więc delikatne opóźnienie w ich prezentacji. Średnio, podczas projekcji każdy widz wysłał około 40 SMSów.

Na razie, usługa obecna jest w zaledwie jednym kinie w Illinois, ale jej twórca Rien Heald wierzy, że szybko dobra zabawa rozprzestrzeni się na inne kina. (Tak sobie myślę, że zabawa będzie szczególnie dobra na thillerach i kryminałach, kiedy jakiś życzliwy widz w pierwszej minucie zaspoiluje nam rozwiązanie zagadki)

Istnieje grupa kulturalnej młodzieży w odzieży sportowej, której powyższy opis nie dotyczy. Potraktowanych stereotypowo miłośników fitnessu proszę o wybaczenie. *

Źródło: switched.com

Źródło artykułu:WP Komórkomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)