Najbardziej uzależniające funkcje smartfonów. Jaki mają na nas wpływ?

Najbardziej uzależniające funkcje smartfonów. Jaki mają na nas wpływ?21.08.2013 14:33
Najbardziej uzależniające funkcje smartfonów. Jaki mają na nas wpływ?
Jan Blinstrub

Jakiś czas temu pytałem was, z których funkcji smartfonów nie chcielibyście zrezygnować. Pora na podsumowanie. Które rozwiązania są najbardziej uzależniające i czy mają one na nas jakiś wpływ?

Jakiś czas temu pytałem was, z których funkcji smartfonów nie chcielibyście zrezygnować. Pora na podsumowanie. Które rozwiązania są najbardziej uzależniające i czy mają one na nas jakiś wpływ?

Komunikacja

Jednymi z najczęściej wskazywanych funkcji, z których nie chcielibyście zrezygnować, są komunikatory, serwisy społecznościowe i mail. Rafał Gawlowski napisał:

Facebook, jestem uzależniony,budzę się i drugie co robię to wbijam na fb :) [...] Hangouty ,messenger fb bez tych komunikatorów to masakra :)

Trudno nie zauważyć, że coraz chętniej korzystamy z nowych kanałów komunikacji. W Wielkiej Brytanii na liście najpopularniejszych funkcji smartfonów wykonywanie połączeń głosowych jest dopiero na piątym miejscu. Na drugim jest natomiast korzystanie z sieci społecznościowych. W Polsce wciąż używamy smartfonów w tradycyjny sposób: IAB podaje, że najczęściej wysyłamy SMS-y i rozmawiamy. Sądzę jednak, że gdyby o najpopularniejsze aktywności zapytać wyłącznie użytkowników ze stałym dostępem do Sieci, wyniki byłyby zbliżone do tych w Wielkiej Brytanii.

Dzięki smartfonom jesteśmy stale w kontakcie. Komunikatory, maile i sieci społecznościowe są darmowe, działają sprawnie i mają większe możliwości niż leciwe SMS-y czy MMS-y. Wykorzystujemy je, by kontaktować się ze znajomymi, ale także po to, by zabić nudę. Smartfony sprawiają, że cały czas jesteśmy w wirtualnym świecie. Zdarza się, że jesteśmy bardziej online niż offline. Nierzadkim widokiem są ludzie siedzący przy jednym stoliku w kawiarni, którzy w milczeniu wrzucają posty na Facebooka o tym, jak fajnie spędzają czas. W Sieci wszyscy jesteśmy inteligentni, dowcipni i błyskotliwi. W realu komunikacja wymaga czegoś więcej niż lajk czy dwuzdaniowy komentarz pod statusem, a my jesteśmy po prostu sobą. Nic więc dziwnego, że część z nas wybiera łatwiejszą ścieżkę. Problem zaczyna się wtedy, gdy wykreowane internetowe ja oraz znajomi z sieci społecznościowych stają się ważniejsi od rzeczywistych relacji.

Internet

xadrian85 napisał:

Najczęściej korzystam z Internetu a dokładnie wyszukiwania potrzebnych mi informacji. [...]

Tego samego zdania jest Martin:

[...] A chyba najważniejszy jest dostęp do internetu - lubię wiedzieć i lubię wiedzieć natychmiast.

Także moim zdaniem stały dostęp do gigantycznych zasobów Sieci jest największą zaletą smartfonów. Wystarczy chwila, bym uzyskał odpowiedź na niemal każe pytanie. Smartfon to kieszonkowy słownik, encyklopedia, wielobranżowy poradnik, przewodnik turystyczny i baza raportów. Stały dostęp do informacji ma jednak wysoką cenę.

Przyswajamy wiedzę w zupełnie inny sposób niż dawniej. Indeksujemy, zapamiętujemy miejsca, w których dostępne są informacje, ale zwykle nie rejestrujemy samych informacji - zwłaszcza tych, których nie musimy na co dzień wykorzystywać. Jakie będą konsekwencje w zmianie trybu pracy umysłu? Tak naprawdę będziemy mogli ocenić to dopiero za jakiś czas. W mniejszym lub większym stopniu odczuwamy jednak to, o czym niegdyś pisał Jacek Dukaj na łamach Tygodnika Powszechnego:

Multimedia i rozrywka

W zasadzie pisząc ten komentarz spostrzegłem, że smartphone służy mi jedynie do dzwonienia i SMS. Z pozostałych rzeczy korzystam jedynie gdy się nudzę, np. jadąc autobusem (do szkoły dojeżdżam 45 min.)

Czy jednak nuda jest zawsze zła? Jakub Spyra, neuroimmunolog, w artykule Andrzeja Fedorowicza w magazynie "Focus" udzielił zaskakującej odpowiedzi:

Zbawienne dla zdrowia psychicznego są pustka, nuda i monotonia. Oczywiście od czasu do czasu. Dawne kultury wyżej doceniały ten pogląd. W staroindyjskich księgach znajduje się zbiór ośmiu tysięcy strof wykładających doktrynę o pustce, czyli o mądrości doskonałej (pradżnia paramita). Już wówczas wiedziano, że psychika jest jak Feniks, który odradza się z popiołów. Trzeba tylko dać jej na to szansę.

W tym samym artykule autor przywołuje wypowiedź Nicolasa Carra, który napisał książkę o wpływie Internetu na mózg: "The Shallows: What the Internet Is Doing to Our Brains". Carr twierdzi, że "stan nadmiaru informacji prowadzi do cywilizacyjnego i ewolucyjnego cofnięcia się naszego gatunku". Podkreśla, że dzięki książkom nauczyliśmy się refleksji, koncentracji i zdyscyplinowanego myślenia, które to są fundamentem cywilizacji. Fundamentem, który obecnie się chwieje.

Mając smartfona z dostępem do Sieci, zwykle każdą wolną chwilę poświęcamy na konsumowanie mniej lub bardziej pożytecznych informacji. Jest ich tak dużo, że nie jesteśmy w stanie ich w pełni przyswoić i przeanalizować. Nasze mózgi stają się wielozadaniowe, śledzą wiele kanałów równocześnie, co z jednej strony może skutkować poprawą produktywności, a z drugiej utratą zdolności do refleksji i koncentracji. Carr zauważa, że nadmiar informacji jest przyczyną spłycenia kultury i życia politycznego: "dyskusję o skomplikowanych zagadnieniach zastąpią działania obliczone na spektakularny efekt".

Złe nowe technologie?

Badania potwierdzają, że Sieć i korzystanie z urządzeń mobilnych nie są obojętne dla pracy mózgu. Zresztą nie mogą być, skoro informacje, które dotychczas były trudno dostępne i które musieliśmy powtarzać i zapamiętywać, mamy na wyciągnięcie ręki. Psycholog, socjolog i lekarz powiedzą zapewne, że technologie nie są złe, ale trzeba zachować umiar, by normalnie funkcjonować. Czy nie jest to jednak walka z postępem?

Nasze mózgi mają zadziwiającą zdolność do adaptacji. Gdy pojawiło się pismo, umiejętność wiernego zapamiętywania długich treści przestała być kluczowa, więc nasi przodkowie zaczęli rozwijać inne zdolności. Upowszechnienie się druku, w wyniku którego informacje stały się łatwiej dostępne, także skutkowało odciążeniem pamięci człowieka i zwolnieniem zasobów, które szybko zostały zagospodarowane w inny sposób.

Z tej perspektywy wejście w erę cyfrowych danych jest po prostu kolejnym korkiem w rozwoju informacyjnym cywilizacji. Zmiany dopiero się zaczęły i gdy proces się zakończy, zapewne utracimy wiele cech, które dotychczas wydawały się kluczowe. Ogólny bilans powinien być jednak korzystny.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)