Nie zazdroszczę marketingowcom OnePlusa. 7 Pro dostanie potężny atut, który będzie strasznie ciężko wypromować

Strona głównaNie zazdroszczę marketingowcom OnePlusa. 7 Pro dostanie potężny atut, który będzie strasznie ciężko wypromować
06.05.2019 11:48
Nie zazdroszczę marketingowcom OnePlusa. 7 Pro dostanie potężny atut, który będzie strasznie ciężko wypromować

Premiera modelu OnePlus 7 i 7 Pro zbliża się wielkimi krokami. Producent umiejętnie podgrzewa atmosferę, dzięki czemu już teraz wiadomo, co ma być jego najmocniej promowaną zaletą. Tylko że mowa o zalecie wyjątkowo niewdzięcznej marketingowo.

Premiera serii OnePlus 7 zaplanowana została na 14 maja, ale przedstawiciele firmy regularnie zdradzają kolejne szczegóły na temat nadchodzących

OnePlus 7 i 7 Pro promowane są hasłami "Go Beyond Speed" oraz "Fast and Smooth"

Wiadomo więc, że lokomotywą marketingową OnePlusa 7 (a zwłaszcza wariantu Pro) będzie szybkość oraz płynność. Pewne jest, że flagowiec dostanie:

  • potężny układ Snapdragon 855;
  • szybką pamięć UFS 3.0;
  • ekran OLED HDR10+ z częstotliwością odświeżania 90 Hz.

Największym killer-feature'em ma być właśnie ekran. "Kolejny produkt OnePlusa rozpocznie nową erę szybkości i płynności. Zwłaszcza płynności! Płynność jest bardziej wymagająca od szybkości" - pisał Pete Lau w połowie kwietnia. Podczas rozmowy z serwisem The Verge szef OnePlusa chwalił się "przełomowym" wyświetlaczem, co oczywiście odnosi się do 90-hercowego odświeżania.

Ekran 90 Hz w OnePlusie 7 Pro będzie piekielnie trudno zareklamować

Rynkowy standard to 60 Hz. Pojawiło się już kilka smartfonów dla graczy z panelami 90- czy nawet 120-hercowymi, ale to nisza.

Problem z panelami o wysokiej częstotliwości odświeżania jest taki, że ich zalet nie da się dostrzec na ekranie z niższą częstotliwością odświeżania. Żadna reklama i żadna recenzja nie odzwierciedli tej płynności. Zresztą sam Pete Lau wspomniał, że ekran OnePlusa 7 Pro "trzeba zobaczyć, by uwierzyć".

I tu pojawia się problem

OnePlus to firma, której praktycznie cała sieć sprzedaży opiera się na dystrybucji online. Mało kto ma okazję zobaczyć nowy smartfon przed zakupem. Chyba że w rękach innego użytkownika.

Już teraz widać, jak duże trudności mają marketingowcy OnePlusa w promowaniu nowego flagowca. Gdy największą zaletą telefonu jest aparat, wystarczy pokazać klientowi robione nim zdjęcia. Gdy chce się pochwalić szybkim ładowaniem, wystarczy zrobić film poklatkowy z telefonem podpiętym do ładowarki. Ale gdy mowa o wysokiej częstotliwości odświeżania, trzeba kombinować i wychodzi coś takiego:

OnePlus 7 Series - Life gets smoother on May 14

Tylko że żadne śmieszne filmiki czy filmy slow-motion nie mają prawa odzwierciedlić tego, co naprawdę daje 90 Hz. Tak jak przyznał szef OnePlusa - to po prostu trzeba zobaczyć.

A mówimy o naprawdę potężnej karcie przetargowej

Gdy pierwszy raz zobaczyłem 120-hercowy ekran iPada Pro, byłem pod ogromnym wrażeniem. Gdy ma się oko przyzwyczajone do 60 Hz, taka płynność obrazu na urządzeniu mobilnym wywołuje opad szczęki. Tego się nie da opisać, a po kilku minutach zabawy ekran niemal każdego innego smartfonu i tabletu wydaje się przestarzały.

Warto jednak zauważyć, że Apple jakoś przesadnie się tym wyświetlaczem w reklamach nie chwali. Panel dostał dumnie brzmiącą nazwę ProMotion i tyle. Apple jest jednak w o tyle komfortowej sytuacji, że iPada Pro można zobaczyć w sklepach rozsianych po całym świecie. OnePlus jako sprzedawca internetowy tego komfortu mieć nie będzie.

OnePlus 7 Pro
OnePlus 7 Pro

U OnePlusa dochodzi jeszcze jedna kwestia: udało mu się znaleźć dostawcę, który połączył wysoką częstotliwość odświeżania z matrycą OLED, a to nie jest łatwe. Wszystko wskazuje więc na to, że generowany przez OnePlusa 7 Pro obraz będzie imponujący i uzależniający.

Nie zazdroszczę jednak marketingowcom OnePlusa. No bo jak zachęcić klienta do zakupu, pokazując mu coś, czego pokazać się nie da?

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (77)