Nie mam przesadnego hopla na punkcie bezpieczeństwa danych przechowywanych w smartfonie. Wystarczy mi proste zabezpieczenie, które zagwarantuje mi, że nikt nie przeczyta moich maili i nie przejrzy zdjęć, gdy zgubię telefon lub gdzieś go na chwilę zostawię.
Czytnik linii papilarnych sprawdza się w moim przypadku idealnie. Jest to metoda autoryzacji szybsza niż zabawa w PIN-y czy wzory, a jednocześnie wystarczająco dla mnie bezpieczna.
Samsung ma nieco inne zdanie
Jak donosi serwis etnews, przedstawiciele firmy zorganizowali w Korei Południowej spotkanie poświęcone skanerowi tęczówki oka. Taki moduł - jak zapewne wiecie - został zamontowany w modelu Samsung Galaxy Note7.
Koreańczycy przekonują, że jest to najbezpieczniejszy rodzaj zabezpieczenia biometrycznego jakie można zastosować w przypadku smartfonów. W zapewnienia te wierzę. Pytanie tylko, czy poziom zabezpieczenia powinien być priorytetem dla kogoś, kto nie jest prezydentem Stanów Zjednoczonych. Dla mnie równie ważna jest wygoda obsługi, a tutaj czytnik odcisków palca sprawdza się lepiej i wolę to rozwiązanie nawet jeśli jest trochę mniej bezpieczne.
Ze Note'a 7 i jego skanera tęczówki korzystam od wczoraj i już wiem, że się nie polubimy
Najpierw przyszła oczywiście fala geekowskiej fascynacji, bo skanowanie oka wciąż jest czymś, co kojarzy mi się z filmami sci-fi. Nie mam też żadnych zastrzeżeń co do skuteczności tego modułu, bo działa wyśmienicie w każdych warunkach (również w całkowitej ciemności). Co jednak z tego, skoro odblokowywanie w ten sposób smartfona jest jednak strasznie niewygodne.
W teorii super - patrzysz się na telefon i gotowe. Problem w tym, że trzymanie telefonu prostopadle do twarzy nie zawsze jest naturalne. Wiecie - a to chwyta się za telefon w pośpiechu pod dziwnym kątem, a to w ogóle nie podnosi się go ze stołu, by tylko zerknąć na wiadomość. Tymczasem Note'owi 7 wystarczy lekkie odchylenie, by oczy wypadły z pola widzenia modułu skanującego. Musiałby on mieć 180-stopniowy kąt widoczności i przynajmniej z 70-centymetrowy zasięg, aby można było mówić o wygodzie.
Tymczasem producenci skanerów szykują się do tęczówkowej rewolucji
Jak wiecie już po lekturze tekstu Łukasza, skaner tęczówki Note'a 7 zbudowany jest z diody IR oświetlającej oczy oraz matrycy skanującej.
Firma Dongwoon Anatech chwali się, że udało jej się zintegrować moduł skanujący z przednim aparatem smartfona, co ma znacznie obniżyć koszty produkcji. Wierzy ona, że skanery tęczówki zaczną wkrótce zdobywać popularność i pojawiać się nawet w smartfonach ze średniej półki cenowej.
Pytanie tylko, czy producentom będzie się opłacało stosowanie dwóch rodzajów zabezpieczeń. Oby.
Nie twierdzę oczywiście, że pakowanie skanera tęczówki do smartfona w ogóle nie ma sensu
Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, w której użycie skanera tęczówki będzie wygodniejsze od skanowania palca. Taki moduł doceni każdy, kto pracuje w rękawicach ochronnych lub nosi rękawiczki zimą.
Jako dodatkowe zabezpieczenie skanery tęczówki mają zatem sens. Mam jednak nadzieję, że producenci smartfonów nie potraktują ich jako alternatywy dla sprawdzonych czytników linii papilarnych.