Mężczyzna o nazwisku Tsai - były menadżer wyższego szczebla w fabryce Foxconn w Shenzhen - został oskarżony o kradzież 5700 iPhone'ów 5 i 5s w latach 2013-14. Grozi mu a to 10 lat więzienia.
Oskarżony miał ośmiu współpracowników, którzy wywozili z fabryki egzemplarze przeznaczone do złomowania. Mowa bowiem o smartfonach testowych i używanych m.in. przez dział kontroli jakości.
Jak donosi AsiaOne, Tsai na skradzionych iPhone'ach zarobił 1,5 mln dol., czyli równowartość 6,3 mln zł. Jak nietrudno policzyć, daje to średnio 263 dol. (ok. 1100 zł) na egzemplarz. Biorąc pod uwagę, że najtańsze warianty iPhone'ów 5 i 5s kosztowały wówczas 649 dol., można powiedzieć, że wspomniany Tajwańczyk miał naprawdę konkurencyjną ofertę ;)
To, że smartfony i tak miały zostać zniszczone nie oznacza, że problemu nie ma. Wręcz przeciwnie
Drugi problem - z perspektywy Apple'a zapewne znacznie bardziej poważny - to kwestie wizerunkowe. Jak wspomniałem, chodzi o egzemplarze testowe, które miały zostać zniszczone, bo najpewniej nie nadawały się do codziennego użytkowania.
Kilka tysięcy osób kupiło wadliwe urządzenia (być może nieświadomie), a wiele z nich zapewne wylewało później swoje frustracje w internecie czy podczas rozmów ze znajomymi. Jestem pewien, że z dwojga złego Apple wolałby, żeby skradziono mu egzemplarze sprzedażowe.
Miron Nurski
Od 2024 roku pełni funkcję szefa działu Mobile w serwisie benchmark.pl. W latach 2012–2023 związany był z Komórkomanią, gdzie od 2015 roku sprawował rolę redaktora prowadzącego.
Swoją wiedzę i pasję do technologii rozwijał również prowadząc oficjalne blogi dla takich globalnych marek jak Nokia, Microsoft i LG. Studiował na kierunku reklama i promocja na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Poza technologią, jego zainteresowania obejmują kino, gry wideo, fizykę kwantową i astronomię.