"Ewenement na światową skalę". Rozmawiamy o fanach Xiaomi

Fani Xiaomi spotkali się na warszawskim Mi Fan Festivalu
Fani Xiaomi spotkali się na warszawskim Mi Fan Festivalu
Źródło zdjęć: © Mi Polska / Facebook
Miron Nurski

07.07.2018 10:25, aktual.: 09.07.2018 10:44

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

"Są na sali jacyś zadeklarowani fani Xiaomi? Miałbym kilka pytań" - zagaiłem na Twitterze. Gdy przez pierwsze dwie godziny nie zgłosił się żaden z 1900 obserwujących, wiedziałem, że przygotowanie materiału o fanach Xiaomi nie będzie łatwe.

Bynajmniej nie dlatego, że fanów Xiaomi w Polsce brakuje. Co to to nie. Dość wspomnieć, że 3 największe grupy Xiaomi Polska na Facebooku mają łącznie ponad 70 000 członków. Tylko do pierwszej z nich zapisało się niemal 50 000 osób.

  • Zdajesz sobie sprawę, że ta grupa społeczeństwa jest bardzo wrażliwa? - spytał mnie jeden z rozmówców. I faktycznie, kilku zadeklarowanych fanów Xiaomi, do których dotarłem, z jakiegoś powodu odmówiło komentarza. Ot nie chcą afiszować się ze swoimi zamiłowaniami.

Jako jednak, że Xiaomi wchodzi na giełdę, uznałem, że to dobra okazja, by porozmawiać o fenomenie tej firmy.

"Użytkownicy Xiaomi dzielą się na trzy grupy"

O polskich klientach Xiaomi opowiedział mi Marcin Tymków, administrator grupy Xiaomi Polska na Facebooku. - Część osób to klienci używający tych produktów dlatego, że pojawiły się w Polsce w dobrej cenie, oferując przy tym wysoką, jak na cenę, jakość - stwierdza. - Druga część, mniejszość, to osoby, które korzystają z telefonów Xiaomi od kilku lat, sprowadziły je z Azji, bo w cenie średniaka z Polski mogą mieć flagowca z Chin - wylicza Tymków. - Trzecia grupa to zapaleńcy, czyli fani, którzy Xiaomi znają od podszewki, w ich domach nie brakuje urządzeń tej marki oraz korzystają z produktów Chińczyków od wielu, wielu lat - dodaje.

Pytam, czy słyszał o najbardziej zapalonych fanach, którzy są np. w stanie polecieć do Chin, by mieć nowy telefon przed innymi. - O takich przypadkach nie słyszałem, ale znam osoby, których cały dom oparty jest o urządzenia smart Xiaomi. Są także tacy, którzy kupują każdy gadżet, który jest dostępny z dostawą do Polski, byle tylko mieć. Parasolki, długopisy, itd. - wspomina.

Wyjątkowa relacja

Na temat podejścia samego Xiaomi do społeczności swoich miłośników miałem okazję porozmawiać z Szymonem Solnicą, Regional PR Managarem w ABC Data. - Samo słowo fan jest tutaj kluczem, bo ile firm może z czystym sumieniem nazwać tak swoich klientów? - pyta przedstawiciel polskiego dystrybutora.

Czym się różni fan od klienta? Przede wszystkim tym, że ten pierwszy chce mieć i ma realny wpływ na rozwój produktów. - Dwa lata temu Xiaomi przestało umieszczać logo "Mi" na froncie swoich smartfonów. Dlaczego? Bo chcieli tego fani. - stwierdza Solnica. - To oni mieli także istotny wpływ na finalny wygląd i specyfikację flagowca Mi 6. Producent przeprowadził ankietę pośród fanów i zastosował się do ich wskazówek - dodaje. W jego ocenie taka społeczność to "ewenement na światową skalę".

Fani mieli wpływ na wygląd i specyfikację Xiaomi Mi 6
Fani mieli wpływ na wygląd i specyfikację Xiaomi Mi 6

Mój rozmówca podkreśla, że o wyjątkowości tej relacji świadczy fakt, że związana z marką społeczność w zasadzie istnieje dłużej od samej marki. - Początkowo 100 osób pracowało nad opartym na Androidzie systemem operacyjnym MIUI. Następnie nowo powstała firma Xiaomi kupiła prawa do systemu, a jej założyciel, Lei Jun, zatrudnił niektórych spośród jego twórców - wspomina Solnica.

Xiaomi dba także o fanów z Polski

Polska to jeden z nielicznych krajów w Europie, w których produkty Xiaomi są dostępne globalne. Działania polskiego dystrybutora podejmowane są więc w ścisłej współpracy z chińskim gigantem, a jego globalna strategia polega na utrzymywaniu dobrych relacji z fanami.

  • Właśnie dlatego jesienią ubiegłego roku ABC Data i Xiaomi wspólnie zorganizowały w Warszawie wydarzenie o nazwie Mi Fan Festival - wspomina Solnica. Podczas imprezy miłośnicy marki mogli chociażby zapoznać się z całym arsenałem produktów chińskiej marki. Również takich, których w Europie jeszcze wówczas nie było.

Stale w kontakcie

W trakcie poszukiwań fanów marki, z którymi mógłbym porozmawiać, polecono mi skontaktować się z Kingą "Rudą" Wąsowicz. 20-latka regularnie pisuje na łamach poświęconego gadżetom z Chin serwisu GizChina Polska oraz prowadzi na Facebooku grupę Złomowisko Rudej skupiającą miłośników Xiaomi.

  • Zaczęło się od szukania telefonu dla siebie i dla jednego z członków rodziny - opowiada Kinga, gdy zapytałem, skąd się wzięło jej zamiłowanie do akurat tej marki. - Nie należę do osób mających problemy finansowe, absolutnie pod tym względem nie narzekam. Ale też nie jestem osobą, co wyrzuci luźno pieniądze w błoto i przepłaci, mogąc mieć to samo, albo i więcej, za niższą cenę - dodaje.

Co ją przekonało Kingę akurat do tej marki? - Spodobała mi się wtedy jeszcze malutka społeczność i fani na forum MIUI Polska, stosunek jakości do ceny, no i MIUI oraz długość wsparcia aktualizacjami - wylicza.

Podobne pytanie zadałem kolejnemu z rozmówców. - Skąd się wzięło zamiłowanie, sam nie wiem. Ich produkty, podejście do klienta... - mówi mi Borys, który także używał produktów Xiaomi jeszcze przed debiutem tej marki w Polsce. - Choć też nie jestem całkowicie bezkrytyczny - dodaje.

Zdaniem Kingi, popularność Xiaomi w Polsce wystrzeliła w górę po premierze modelu Redmi Note 3 Pro. - Pamiętam, że gdy zaczynałam udzielać się na jakiś grupkach czy stronach, to po wspomnieniu o Xiaomi wtedy jeszcze prawie wszyscy reagowali "co to jest?" - wspomina. - Teraz będąc nawet na grupach typowo "babskich" widzę, że potrafi przewinąć się temat Xiaomi - dodaje.

Obecnie prowadzona przez Kingę grupa zrzesza ponad 2000 miłośników Xiaomi, którzy każdego dnia wymieniają się opiniami i wskazówkami na temat produktów, doradzają sobie przy zakupach czy rozmawiają o niczym. "Jest ktoś z Wrocławia, kto miałby ochotę na piwko?" - pyta Sławomir w jednym z ostatnich postów, jasno dając do zrozumienia, że Xiaomi nie musi wychodzić z inicjatywą, by społeczność miała ochotę spotkać się i porozmawiać.

Społeczność z mikrospołecznością

Po zapytaniu moich rozmówców o spotkania fanów, prawie wszyscy jednogłośnie wskazywali na nieoficjalne zloty użytkowników pojazdów elektrycznych Xiaomi, przede wszystkim hulajnóg oraz ninebotów. - To co się działo na Allego Tech Days to piękny widok - wspomina Kinga, po czym pokazuje mi film, na którym kilkadziesiąt osób mknie wspólnie przez miasto na swoich elektrykach.

Allegro TechDays 2018 - Przejazd pojazdów elektrycznych z Kubą Klawiterem + zlot Hulajnóg Xiaomi

Fani hulajnogi mają na Facebooku oddzielną grupę, do której należy ponad 1200 osób. Ci nie tylko umawiają się na wspólne przejazdy, ale i wymieniają wskazówkami. Odpowiednio modyfikując pojazd można np. zwiększyć osiągane prędkości.

Jak to jest z tą niechęcią do Apple'a?

Mówi się, że wielu fanów Xiaomi jest jednocześnie antyfanami Apple'a. Marcin Tymków potwierdza, że faktycznie takich osób nie brakuje. - Nie są w stanie zrozumieć, dlaczego oferują urządzenia w tak wysokich cenach, podczas gdy urządzenia Xiaomi często nie ustępują wiele konkurencji - wyjaśnia.

Gdy zapytałem o to Kingę, argumentowała, że ta niechęć działa w dwie strony. - W każdej grupie fanów zdarzają się jednostki absolutnie pochłonięte daną marką - stwierdza. - Fani Apple będą śmiać się z użytkowników androidów że są biedni, na co fani zielonego robocika będą dogryzać użytkownikom iOS-u, że są prymitywni i dają robić z siebie głupków przez przepłacanie za produkty z logiem Apple - dodaje.

Podobnego zdania jest Borys. - Xiaomi tez ma wielu zagorzałych amtyfanów, którzy bynajmniej nie posługują się konkretnymi argumentami - twierdzi.

Xiaomi to firma, która powstała w kwietniu 2010 roku. Jak wynika z raportu IDC, w pierwszym kwartale 2018 była czwartym co do wielkości dostawcą smartfonów na świecie, ustępując jedynie Huaweiowi, Apple'owi oraz Samsungowi. Od października 2016 przedsiębiorstwo oficjalnie działa na polskim rynku.

Źródło artykułu:WP Komórkomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (0)
Zobacz także