Sercem smartfona jest 10-rdzeniowy układ MediaTeka zbudowany z dwóch wydajnych Cortex-ów-A72, czterech Cortex-ów-A53 oraz czterech dodatkowych Cortex-ów-A53 o niższym taktowaniu. W zależności od wariantu jest to Helio X20 lub nieco mocniejszy Helio X25.
Cieszy obecność 5,5-calowego ekranu OLED oraz naprawdę sporej baterii (4050 mAh). Zwłaszcza że nie odbiło się to zbytnio na gabarytach urządzenia (8,15 mm grubości). Wszystkie podzespoły upchnięto w obudowie wykonanej ze szczotkowanego aluminium. Front pokryty jest natomiast zaoblonym przy krawędziach szkłem 2,5D.
Nie zabrakło i podwójnego aparatu
To, że Redmi Pro będzie miał dodatkowy aparat wiadomo było już z oficjalnych zapowiedzi,ale zagadką pozostawało to, jaka będzie jego rola. Wszak możliwych zastosować podwójnych aparatów jest mnóstwo. Xiaomi - podobnie jak kiedyś HTC - postawiło na bokeh.
13-megapikselowy aparat główny wsparty jest 5-megapikselowym sensorem, którego zadaniem jest zbieranie informacji o głębi i odległości między obiektami. Całość dopełnia specjalny chip ImagiQ analizujący głębię. Efekt? Punkt i głębię ostrości można zmienić po zrobieniu zdjęcia.
Producent chwali się, że za pomocą Redmi Pro da się wyciągnąć bokeh o poziomie porównywalnym z lustrzankami cyfrowymi. Poniżej przygotowane przez Xiaomi porównanie z Canonem 5DS R, choć - jak wiadomo - na tym polu producentom nigdy wierzyć nie można.
Zapowiada się nie ale, ale jeśli chodzi o podwójne aparaty, moim faworytem wciąż jest rozwiązanie z LG G5.
Stosunek jakości do ceny - jak zawsze - wyśmienity
Smartfon dostępny będzie w trzech konfiguracjach różniących się zastosowanym procesorem oraz ilością pamięci:
wersja standardowa - 3/32 GB, Helio X20 (2,1 GHz) i Mali T880 MP4 (700 MHz) - 1499 juanów (ok. 890 zł)
wersja wyższa - 3/64 GB, Helio X25 (2,3 GHz) i Mali T880 MP4 (780 MHz) - 1699 juanów (ok. 1010 zł)
Exclusive Edition - 4/128 GB, Helio X25 (2,5 GHz) i Mali T880 MP4 (850 MHz) - 1999 juanów (ok. 1190 zł)
Xiaomi oficjalnie nie sprzedaje swoich smartfonów w Europie, ale zainteresowanie nimi jest na tyle duże, że nawet w Polsce sprowadza je na własną rękę wiele sklepów. Ceny sa na tyle niskie, że nawet po doliczeniu podatków i marż Redmi Pro może być świetną opcją.
Cóż, Xiaomi znowu to zrobiło.
Miron Nurski
Od 2024 roku pełni funkcję szefa działu Mobile w serwisie benchmark.pl. W latach 2012–2023 związany był z Komórkomanią, gdzie od 2015 roku sprawował rolę redaktora prowadzącego.
Swoją wiedzę i pasję do technologii rozwijał również prowadząc oficjalne blogi dla takich globalnych marek jak Nokia, Microsoft i LG. Studiował na kierunku reklama i promocja na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Poza technologią, jego zainteresowania obejmują kino, gry wideo, fizykę kwantową i astronomię.