Po premierze smartfona Apple'a projekt Google'a został uśmiercony, a na jego miejscu pojawiła się Era G1 - telefon, któremu wizualnie i funkcjonalnie zdecydowanie bliżej było do iPhone'a.
"To nie są trzy urządzenia!"
Choć premiera iPhone'a miała miejsce w styczniu 2007 roku, do sprzedaży trafił on dopiero pół roku później. Dlaczego? W momencie prezentacji telefon nie miał jeszcze nawet stosownych certyfikatów wydanych przez organy regulacyjne. Steve Jobs powiedział wprost, że chciał uniknąć przedpremierowych wycieków.
I faktycznie Apple'owi udało się utrzymać szczegóły na temat nowego iPhone'a w tajemnicy. Nawet w dniu premiery Jobs sugerował, że zaprezentuje trzy urządzenia.
WIDEO
An iPod, a Phone, and an Internet Communicator
"Nikt nie kupi telefonu bez klawiatury"
Dziś wszyscy - zarówno najwięksi miłośnicy, jak i najwięksi hejterzy - doskonale zdają sobie sprawę, że każdy kolejny iPhone będzie hitem, a sprzedaż będzie liczona w milionach. Na samym początku było jednak inaczej. Nawet najwięksi wyjadacze branży IT wróżyli smartfonom Apple'a porażkę. Legendarna jest już wypowiedź ówczesnego szefa Microsoftu - Steve'a Ballmera - który w jednym z wywiadów z 2007 roku ostentacyjnie wyśmiał iPhone'a za brak klawiatury i wysoką cenę.
Trzy lata po premierze iPhone'a serwis Electronista przytoczył wypowiedzi przedstawicieli firmy Research In Motion (obecnie BlackBerry), którzy także byli sceptycznie nastawieni do nowości. Mieli nawet oskarżać Apple'a o kłamstwo twierdząc, że urządzenie z tak dużym ekranem i energożernym procesorem nie może pracować bez zewnętrznego źródła zasilania. W tym akurat było ziarno prawdy, gdyż telefon zaprezentowany przez Steve'a Jobsa 9 stycznia 2007 roku miał niewiele wspólnego z tym, który na półkach sklepowych wylądował 29 czerwca.
Jeden z inżynierów Apple'a - Andy Grignon - zdradził w rozmowie z gazetą "New York Times" kulisy prezentacji iPhone'a. Wyszło na jaw, że cały świat oglądał wtedy wysoce niestabilny prototyp. Steve Jobs kazał w nim zmodyfikować oprogramowanie w taki sposób, by przez całą prezentację wskazywało maksymalny poziom zasięgu i naładowania baterii.
Co więcej, wszystkie aplikacje trzeba było uruchamiać w ściśle określonej kolejności, a odtwarzacz muzyki działał tylko przez kilka chwil po włączeniu. Wszystko zostało zatem zaaranżowane w taki sposób, by niefunkcjonalny prototyp sprawiał wrażenie w pełni sprawnego telefonu.
Kolejki pod Apple Store'ami
Niemal równie kultowe, co same iPhone'y, są już gigantyczne kolejki, które na stałe wpisały się w jesienny krajobraz miast, w których rusza sprzedaż nowych iTelefonów. Fenomen ten został zapoczątkowany przez Grega Packera, który stanął pod Apple Store'em w poniedziałek 25 czerwca 2007 roku o godzinie 5:00 i na zakup czekał aż do piątku. Przez ten czas media chętnie relacjonowały jego pobyt pod sklepem.
WIDEO
Luck of Seven Episode 7: Waiting in line for the iPhone
Warto zaznaczyć, że Greg Packer nie jest zwykłym zjadaczem hamburgerów, choć za takiego ma uchodzić. W Stanach Zjednoczonych jest on znany jako "człowiek z ulicy", a amerykańskie media od 1995 cytują jego wypowiedzi na temat bieżących wydarzeń. Packer jest swoistym symbolem przeciętnego Amerykanina i materiały z jego udziałem stanowią kontrast dla komentarzy analityków i ekspertów. Pytanie, czy Greg Packer dobrowolnie ustawił się jako pierwszy w kolejce po iPhone'a, czy też to Apple świadomie wykorzystał "człowieka z ulicy" do promocji, wydaje się zasadne.
Co w środku?
iPhone
Dziś wiemy, że panowie z Microsoftu i Research In Motion nie mogli się bardziej pomylić, ale w dwóch kwestiach mieli rację: iPhone był niesamowicie drogi i miał bardzo duży - jak na tamte czasy - ekran. Co ponadto otrzymali klienci, którzy zapłacili 499/599 dolarów i podpisali dwuletni kontrakt z AT&T?
W 2007 roku prawdziwym przełomem było zastosowanie technologii Multi-Touch, która pozwalała na wygodną obsługę interfejsu za pomocą kilku palców, bez konieczności korzystania z rysika. iPhone był nie tylko intuicyjny, ale i miał ponadprzeciętnie duży ekran, gdyż liczbę fizycznych przycisków zredukowano do minimum.
Steve Jobs podczas wystąpienia krytykuje smartfony z fizycznymi klawiaturami.
Nie obyło się bez krytyki
Pierwszy iPhone był bez wątpienia smartfonem przełomowym, ale rosnąca fala entuzjazmu była niemal równa z napływającą z drugiej strony falą krytyki. Wszystko dlatego, że telefon pozbawiony był wielu funkcji, które u innych producentów były standardem.
Świeżo upieczeni użytkownicy iPhone'a nie mogli odbierać i wysyłać MMS-ów ani plików przez Bluetooth (moduł służył wyłącznie do komunikacji z akcesoriami). Pliki z komputera trzeba było natomiast przenosić za pomocą oprogramowania iTunes, co było dość problematyczne.
Początkowo oprogramowanie nie pozwalało także na kopiowanie i wklejanie tekstu oraz instalację dodatkowych aplikacji (sklep App Store otwarty został dopiero kilkanaście miesięcy później przy okazji premiery iPhone'a 3G). Użytkownicy nie mogli również własnoręcznie wymienić baterii i rozszerzyć wbudowanej pamięci za pomocą kart microSD. O braku łączności 3G nie wspominając.
Z niezadowoleniem spotkało się także głębsze osadzenie gniazda słuchawkowego, co znacznie utrudniało podłączenie większości słuchawek; na aukcjach internetowych zbijano fortunę na przejściówkach. Można więc powiedzieć, że historia zatoczyła koło, a iPhone powrócił do korzeni.
Od 2024 roku pełni funkcję szefa działu Mobile w serwisie benchmark.pl. W latach 2012–2023 związany był z Komórkomanią, gdzie od 2015 roku sprawował rolę redaktora prowadzącego.
Swoją wiedzę i pasję do technologii rozwijał również prowadząc oficjalne blogi dla takich globalnych marek jak Nokia, Microsoft i LG. Studiował na kierunku reklama i promocja na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Poza technologią, jego zainteresowania obejmują kino, gry wideo, fizykę kwantową i astronomię.