Apple Watch to chyba jedyne urządzenie, którego używam codziennie i którego nie mam ochoty wymieniać na nowszy model

Jako rasowy gadżeciarz z chęcią wymieniałbym wszystkie urządzenia co kilkanaście miesięcy. Oczywiście w większości przypadków rozsądek wygrywa z gadżeciarstwem i tego nie robię, ale widząc możliwości nowszego sprzętu czuję lekki niedosyt. Chyba jedyny wyjątek stanowią smartwatche.

Apple Watch

Apple Watch (Apple)

Smartfony to moja najukochańsza i jednocześnie najdynamiczniej rozwijająca się kategoria produktów, dlatego je wymieniam relatywnie często. Notebooki, tablety czy czytniki ebooków odchodzą u mnie na emeryturę raz na kilka lat.

Nie mogę jednak powiedzieć, że nie chciałbym przesiadać się na nowszy sprzęt częściej. Taki iPad Pro kusi wydajnością i funkcjami, więc gdyby nie absurdalnie wysoka cena, już dawno wymieniłbym na niego mojego leciwego już iPada mini 2.

Tymczasem nowe Apple Watche w ogóle mnie nie interesują

Serio — w ogóle. Zero. Nic. Chyba nawet przez sekundę w mojej głowie nie pojawiła się myśl, żeby wymienić Apple Watcha pierwszej generacji na "dwójkę" lub "trójkę".

Co najistotniejsze, bynajmniej nie wynika to z faktu, że Apple Watch sam w sobie jest moim zdaniem zbędny. Wręcz przeciwnie.

Ciężko byłoby dziś funkcjonować bez smartwatcha

Mój telefon "wypluwa" setki powiadomień dziennie. Przyzwyczaiłem się do tego, że nie muszę wyciągać go z kieszeni, by sprawdzić, czy dostałem pilną wiadomość, czy też daje o sobie znać zwykły spam na redakcyjnym mailu.

Raz wyjeżdżając za miasto zdażyło mi się zapomnieć o ładowarce do Watcha i dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, jak bardzo ułatwia mi życie. Gdyby — odpukać — uległ zniszczeniu, pewnie jeszcze tego samego dnia pobiegłbym do sklepu po nowy egzemplarz.

Apple Watch póki co jest dla mnie urządzeniem kompletnym

Póki co, bo nie odrzucam od siebie myśli, że za rok czy dwa pojawi się jakaś przełomowa funkcja i będę się zastanawiał, jak mogłem bez niej funkcjonować. Na razie Watch — wiele innych smartwatchów — mają wszystko, czego potrzebuję. A czego potrzebuję?

Zobacz również: Nokia: moja miłość

Moja lista smartwatchowych wymagań jest dość krótka:

  • wyświetlanie powiadomień;
  • wbudowany głośnik umożliwiający prowadzenie rozmów telefonicznych;
  • możliwość głosowego dyktowania wiadomości;
  • możliwość sterowania odtwarzaczem muzyki;
  • liczenie pokonanych kroków.

I tyle. OK, fajnie byłoby też móc używać zegarka do dokonywania płatności zbliżeniowych, ale technicznie pierwszy Apple Watch i to potrafi. Problemem jest niedostępność usługi Apple Pay w Polsce.

Nowsze generacje wnoszą rzeczy, które mnie kompletnie nie przekonują. Do "dwójki" doszedł szybszy procesor, wyższy stopień wodoszczelności i funkcje pływackie. W "trójce" najważniejszą nowością jest obsługa sieci komórkowych. Nic, co mogłoby mnie zachęcić do zakupu.

Z jednej strony się cieszę, z drugiej obawiam o przyszłość tej kategorii produktów

Cieszę, bo kompletne urządzenie, które wystarcza na lata, to miła odskocznia od pogoni za nowościami i świata planowanego postarzania produktów. Jednocześnie obawiam się tego, że w niedalekiej przyszłości produkcja smartwatchów zwyczajnie przestanie być opłacalna.

Jak wynika z raportu IDC, w drugim kwartale 2017 na rynek trafiło raptem 26,3 mln urządzeń wearables. Co istotne, kategoria ta obejmuje nie tylko smartwatche, ale i opaski fitness czy zegarki sportowe.

Aby mieć pojęcie, o jak niewielkich liczbach mówimy, wspomnę tylko, że smartfonów w tym samym czasie rozeszło się 341,6 mln egzemplarzy.

Nie dość, że inteligentne zegarki kupuje o wiele mniej osób, to są one jeszcze bardziej długowieczne. Dlatego coraz więcej firm wycofuje się z tego rynku. Boję się, że za kilka lat nie zostanie żaden liczący się gracz.

Prawdę mówiąc nie wiem, skąd tak znikoma popularność smartwatchów

Często krytykuje się smartwatche za to, że nie potrafią niczego specjalnego i tylko dublują funkcjonalność smartfonów. To prawda, ale — w moim odczuciu — to nie wada, lecz zaleta. Wszystko, czego oczekuję, to przeniesienie podstawowych funkcji telefonu na nadgarstek, żebym mógł rzadziej wyciągać go z kieszeni.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Artykuły:

Telefon na wakacje - jaki wybrać? 2017 będzie dla Polaków wyjątkowo słabym rokiem na zakup nowego flagowca Samsung, Xiaomi i Huawei stawiają na ceramikę. Co w niej niezwykłego? Modemy w ofercie Play - przegląd Telefon zamiast budzika Magia iPhone'a - ogromna sprzedaż 4S, horrendalna cena w Polsce KGI Securities: "Google optymalizuje Androida 5.0 pod kątem notebooków". Czy koncernowi uda się w ten sposób podbić rynek PC? Jaka jest przyszłość smartfonów HTC z Androidem? Deezer o tym, jakiej muzyki słuchają Polacy, i nie tylko Androidowe flagowce 2013 okiem redakcji - Komórkomania.TV Pierwszy Samsung Galaxy Note, czyli ni smartfon, ni tablet [Podróż w czasie] Za SMS’y erotyczne – do więzienia

Popularne w tym tygodniu:

Smartfony sprzedawane bez ładowarek? Trochę na to... za późno (opinia)