OnePlus 5T wydaje się w porządku, ale wciąż jest co poprawiać. Oto 6 rzeczy, które chciałbym zobaczyć w modelu OnePlus 6

OnePlus 5T to model, którym chiński producent wkomponował się w rynkowy trend na ekrany o formacie 18:9. Firma poprawiła również kilka elementów w smartfonie wprowadzonym na przełomie czerwca i lipca, ale wciąż jest kilka elementów, które można było zmodyfikować. Mam nadzieję, że te 5 rzeczy pojawi się w OnePlusie 6.

Zmiany w 5T są na plus, ale nie wszystkim muszą się podobać

Chińczycy tym razem nie żądają więcej za ulepszoną wersję swojego flagowca, a do tego w modelu 5T wprowadzili istotne usprawnienia. Ekran o formacie 18:9, który udało się upchnąć w obudowie o niemal tych samych rozmiarach, to niewątpliwa zaleta. Cieszy mnie przeniesienie czytnika linii papilarnych na tylny panel, szczególnie, że do odblokowywania ekranu służy też funkcja Face Unlock.

OnePlus 5T

Położenie czytnika nie każdemu musi się podobać. Pewne kontrowersje budzi też rezygnacja z teleobiektywu i wykorzystanie nowego modułu z technologią nawiązującą do Ultrapikseli HTC, który służyć ma do robienia zdjęć przy słabym oświetleniu. Wydaje się, że dodawanie drugiego obiektywu w tym celu nie ma większego sensu, ale jeżeli zdjęcia w nocy rzeczywiście będą dzięki temu lepsze, to czemu nie. Zresztą, moduł z teleobiektywem w OnePlusie 5 nie zachwycał

Jest jednak kilka innych rzeczy, które OnePlus mógł poprawić w modelu 5T. Oto 6 rozwiązań, które sprawiłyby, że nowy model chińskiej firmy byłby według mnie jeszcze lepszy, a które z otwartymi ramionami powitam w OnePlusie 6, który zapewne pojawi się w pierwszej połowie 2018 roku.

Ekran z zagiętymi bokami byłby świetny

Cieszyć może to, że OnePlus postawił na ekran o formacie 18:9, ale 5T nie różni się wyglądem przedniego panelu nie tylko od Oppo R11s, ale i całej masy innych chińskich smartfonów, które firmy prezentują w drugiej połowie tego roku. O wiele bardziej wolałbym, aby firma poszła w ślady Samsunga.

Samsung Galaxy S8

Idealnym rozwiązaniem dla mnie byłyby nie tylko bardziej zaokrąglone rogi wyświetlacza, ale również wyraźne wyprofilowane boczne krawędzie. Nie miałbym nic przeciwko temu, aby OnePlus 6 był podobny do modeli Galaxy S8.

Wodoszczelność

To w zasadzie jasne. Wodoszczelne konstrukcje, które spełniają normę IP67/68 to już standard w smartfonach najbardziej znanych graczy. Pora więc, aby i mniejsze firmy przyłożyły się do odpowiedniego uszczelniania obudów swoich produktów.

Zobacz również: Nokia: moja miłość

Obiektyw aparatu, który nie wystaje

Tył OnePlusa 5 jak i OnePlus 5T wyraźnie nawiązuje do iPhone'a 7 Plus. Dotyczy to niestety również wyraźnie wystającego modułu podwójnego aparatu. Ok, może delikatnie wystawać, ale o wiele lepiej wygląda rozwiązanie z Mate'ów 10 i 10 Pro niż smartfonów Apple'a.

LG V30

Oczywiście firma może sięgnąć także po szereg innych rozwiązań. LG w G6 i V30 w zgrabny sposób wkomponowało podwójny moduł w tylny panel. Rozwiązanie to sprawdziłoby się także w przypadku metalowej obudowy i z pewnością w znaczny sposób odróżniło OnePlusa 6 od innych modeli z Państwa Środka.

Optyczna stabilizacja obrazu

Optyczna stabilizacja obrazu (OIS) jeszcze całkiem niedawno była dodatkiem we flagowych modelach, ale wraz z upowszechnianiem się podwójnych modułów część producentów odeszła od tego rozwiązania. Mechanizm ten byłby idealnym uzupełnieniem podwójnego modułu z OnePlusa 5T.

Przydałby się szczególnie w przypadku dodatkowego modułu z Inteligent Pixel Technology, gdyż zapewniłby nieco dłuższy czas naświetlania, dzięki czemu piksele wyłapałyby więcej światła. OnePlus mógłby pójść do tego w ślady Google'a i zadbać o hybrydowy mechanizm stabilizacji (OIS i EIS) przy nagrywaniu wideo.

Standard USB 3.1

Układ Qualcomm Snapdragon 835, kości RAM LPDDR4X i szybka pamięć UFS 2.1 zapewniają błyskawicznie działanie OnePlusa 5, więc i w przypadku jego wersji "T" powinno być podobnie. Szkoda, że firma pozostała przy starszym standardzie USB 2.0. Dodając złącze typu C firma z Chin powinna zadbać, aby użytkownicy mogli wykorzystać nowszy standardu transmisji danych.

Dash Charging firmy OnePlus

USB 3.1 to coś, co powinno być już standardem. Dość dodać, że sprzęt z pamięcią UFS 2.0, który obsługuje USB 3.1 może przesyłać dane na dysk komputera czy zewnętrzny nośnik szybciej niż ten z UFS 2.1 i złączem USB 2.0.

Dedykowany układ audio

Telefony z roku na rok stają się coraz lepszymi playerami audio, a LG czy Samsung całkiem mocno starają się zapewnić użytkownikom obsługę dźwięku na bardzo dobrym poziomie. OnePlus 5 nie gra źle, ale firma mogłaby pójść o krok dalej.

vivo X5 Max

Producent należy w końcu do tej samej grypy BBK co marka vivo. Jej smartfony uważane są za jedne z najlepiej grających na rynku, w czym zasługa m.in. dobrych przetworników cyfrowo-analogowych (m.in. firm ESS Technology i Asahi Kasei Microdevices). I na tym w zasadzie bym poprzestał.

A jakie zmiany wy zasugerowalibyście OnePlusowi, aby model z szóstką w nazwie był ciekawszym urządzeniem niż 5T?

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Artykuły:

iPhone 11: oto 8 rzeczy, których od niego oczekuję Były dyrektor generalny Google'a: Android wyprzedził już iPhone'a Tizen wkrótce oficjalnie, a wraz z nim nowe smartfony Samsunga Honor 7X oficjalnie w Polsce. To tańszy odpowiednik Huaweia Mate 10 Lite Samsung Galaxy Note II z 5,5-calowym elastycznym wyświetlaczem AMOLED? Dlaczego na wyjazd do lasu zabieram ze sobą hybrydę i 4 telefony? Samsung Monte czy Corby Pro - porównanie Koniec Ery na polskim rynku! - komentarz Sony, dlaczego? Gdybym dopiero wydał 3600 zł na Xperię XZ2, czułbym się wyrolowany Samsung ujawnia prototypy urządzeń sprzed czasów iPhone'a. Jeśli to nie wystarczy... [zdjęcia] Czy HTC ma problemy? Pora powiedzieć to otwarcie: usuwanie gniazd słuchawkowych ze smartfonów to najgorszy trend od lat

Popularne w tym tygodniu:

Nasz czytelnik chciał zabezpieczyć w serwisie ekran Galaxy Note'a 10. Efekt? Spalony rysik Jak wygląda składany ekran Samsunga Galaxy Fold po 10 dniach? Mateusz Morawiecki i jego potłuczony smartfon. Wiemy, jaki to model. I czemu powinien go zmienić Xiaomi Mi Note 10 wcale nie jest za drogi