Rok 2018 będzie rokiem tanich smartfonów

Spokojnie, nie twierdzę, że w przyszłym roku do sklepów nie trafią żadne telefony ze średniej i wyższej półki. Wygląda jednak na to, że nadchodzą czasy, gdy kupując telefon za mniej niż 500 zł nie trzeba będzie się obawiać, że ten zacznie niemiłosiernie zamulać po kilku tygodniach używania.

Wielkie firmy technologiczne interesują się tanimi smartfonami nie od dziś. Lekkość systemu Windows Phone sprawiała, że Microsoft swego czasu zdawał się przywiązywać większą wagę do budżetowców niż flagowców, które skądinąd do niedawna radziły sobie nie najgorzej w krajach rozwijających się.

Samsung próbuje swoich sił z Tizenem. Na wybranych rynkach (głównie Indie) wciąż pojawiają się nowe telefony z tym praktycznie nieznanym w naszej części świata systemem. Powód? Tizen jest mniej zasobożerny niż Android.

Google przed kilkoma laty także wziął na celownik niższą półkę cenową, ale rezultaty jego działań nie były zadowalające.

Android One — dobry pomysł, który przegrał w starciu z rzeczywistością

Android One to program, który wystartował w 2014 roku. Google w ścisłej współpracy z wybranymi producentami wypuścił na rynek serię smartfonów za mniej niż równowartość 500 zł, które dzięki dobranym przez giganta podzespołom i wolnemu od śmieci oprogramowaniu miały działać sprawnie.

I faktycznie działały. Przynajmniej do momentu pierwszej wizyty w Google Play… Co bowiem z tego, że po wyjęciu z pudełka telefon ma lekkie oprogramowanie, jeśli po chwili użytkownik instaluje jakiś kombajn pokroju Messengera, który bardziej przypomina dziś system operacyjny w systemie operacyjnym niż komunikator.

Z czasem linia Android One ewoluowała. Obecnie obejmuje ona głównie telefony za 1200–1500 zł pokroju Xiaomi Mi A1 czy HTC U11 Life, a na stronie projektu Google zachwala jedynie "czystego" Androida czy dobre wsparcie aktualizacyjne.

Xiaomi Mi A1

W przypadku serii Android One budżetowce zostały zepchnięte na dalszy plan, ale to nie znaczy, że Google całkiem o nich zapomniał.

Zobacz również: Techgadka: rozczarowania 2014 roku

Nastaje era aplikacji "lite"

W grudniu 2017 roku zadebiutował Android (Go edition) - lżejsza wersja systemu stworzona z myślą o najtańszych telefonach. Nie sam system jest jednak najważniejszy, lecz to, jak kompleksowo Google podszedł do tematu.

Przede wszystkim Google zatroszczył się o aplikacje, czyli najważniejszy układ całej układanki, bo to głównie zbyt zasobożerne apki odpowiadają za zamulanie systemu. Rewolucję firma zaczęła od siebie — zapowiedziano lżejsze odpowiedniki popularnych programów takie jak Google Go, YouTube Go, Files Go, Google Maps Go czy Gmail Go. Odchudzeniu poddana ma zostać także przeglądarka Chrome czy klawiatura Gboard.

Sklep Play na urządzeniach Android One zasugeruje pobranie lekkich aplikacji

Na tym nie koniec. Zmodyfikowany został także Sklep Play. Ten na urządzeniach z platformą Android (Go edition) będzie wyświetlał specjalną zakładkę z aplikacjami, które — w ocenie Google'a — działają dobrze na słabszych urządzeniach. To powinno zmobilizować programistów do przygotowywania odchudzonych wersji własnych apek.

Liczby nie kłamią — na lekkie aplikacje jest popyt

Kojarzycie aplikację Messenger Lite, czyli odchudzony komunikator Facebooka? Liczba pobrań w Google Play przekroczyła 100 milionów w ciągu zaledwie 14 miesięcy, przy czym na niektórych rynkach (m.in. USA czy Wielka Brytania) apka zadebiutowała dopiero w październiku tego roku.

YouTube'owi Go wystarczył niecały miesiąc na przekroczenie bariery 10 milionów pobrań, a na razie dostępny jest tylko w Indiach i Indonezji.

Przy aplikacji Skype Lite licznik pobrań wskazuje obecnie zakres 5–10 milionów, a wylądowała ona w Sklepie Play raptem 10 miesięcy temu.

Cóż, chyba kady woli, by aplikacja miała trochę mniej zaawansowanych (i niekoniecznie potrzebnych) funkcji, niż żeby uruchamiała się godzinę i klatkowała przy prostych czynnościach.

Obok takich liczb nie można przejść obojętnie

Programiści mają podwójną motywację, by pracować nad lekkimi programami:

  • po pierwsze - w przypadku tańszych telefonów Google będzie je promował w Sklepie Play;
  • po drugie - firmy, które przetarły szlaki, udowodniły, że takie apki cieszą się ogromnym zainteresowaniem.

Wygląda więc na to, że gdy Android Go wyląduje już na pierwszych urządzeniach, co powinno nastąpić w ciągu kilku miesięcy, zacznie się budżetowa rewolucja. Tym razem na serio.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Aktualności:

Huawei Y7 oficjalnie. Jego wygląd nie powala, ale ma sporą baterię Tenisistki, pustynia i chłopcy od piłek Z simlockiem czy bez? Podsumowanie ankiety "Jaki typ komórki jest najlepszy?" #wSkrócie: koniec sporu Ericssona i Apple'a, wyniki sprzedaży Meizu oraz daty premier nowych flagowców Operatorzy będą utylizować komórki Tydzień w krzywym zwierciadle: plastikowy metal LG i ideał HTC UKE walczy o darmowy Internet, Play umarza rachunki za płatny 30 mln sprzedanych LG KP100! Jaki powinien być Twój wymarzony smartfon? - konkurs Komórkomanii i RTV EURO AGD Średniobudżetowa Motorola z obsługą sieci 3G Alcatel 3L (2020) wchodzi do Polski. Ma potrójny aparat, NFC i niską cenę

Popularne w tym tygodniu:

Microsoft Surface Duo jako telefon z Androidem? To nie ma prawa się udać (opinia) eSIM teraz także w T-Mobile. Jest jednak haczyk Huawei Mate 40 i Mate 40 Pro: wycieka wygląd. Szykujcie się na gigantyczną wyspę z aparatami Google twierdzi, że powinieneś kupić Pixela 4a, bo ma czytnik linii papilarnych i wideorozmowy W gry z Xboksa zagrasz na smartfonie. xCloud startuje w Polsce! Xiaomi na szczycie. Oto najpopularniejsze marki smartfonów w Polsce w czasach zarazy TikTok i WeChat w tarapatach. Trump banuje transakcje z chińskimi gigantami Szybko poszło. Google wycofuje Pixela 4 ze sprzedaży Twój smartfon właśnie został sejsmografem. Będzie wykrywał trzęsienia ziemi, by ratować życie Ranking smartfonów do 1000 złotych. Oto propozycje na sierpień Mi 10 Ultra, czyli Xiaomi może popełnić błąd Samsunga Apple może oberwać z powodu bana na WeChata. Sprzedaż iPhone'ów niższa o nawet 30 proc.