Xiaomi Mi MIX 2 i iPhone X

Xiaomi Mi MIX 2 i iPhone X

Dlaczego smartfony z małymi ramkami mają "bródkę" i jakim cudem iPhone X jej nie ma?

Wcięcie w ekranie i tzw. "bródka" - dwie przeszkody, które stają na drodze do stworzenia prawdziwie bezramkowych smartfonów. Dziś zajmiemy się tą drugą.

Pierwsze smartfony z bardzo małymi ramkami pojawiły się już w 2013 roku. Dość wspomnieć o modelu Aquos Xx 302Sh.

Aquos Xx 302Sh - "bezramkowy" smartfon z 2013 roku

Ramki są małe, ale tylko z trzech stron. Na dole znalazła się natomiast charakterystyczna "bródka".

To samo dotyczy wielu nowszych smartfonów, choć producenci często starają się jakoś sensownie dolną ramkę zagospodarować. Przykładowo w Xiaomi Mi MIX 2S w tym miejscu znalazł się aparat do selfie…

Xiaomi Mi MIX 2S ma aparat na dolnej ramce

… a w Huaweiu P20 Pro czytnik linii papilarnych.

Huawei P20 Pro ma skaner biometryczny na dolnej ramce

Są to jednak próby zagospodarowania przestrzeni, która i tak musi się znaleźć, a nie powody, dla którego "bródki" są stosowane.

Zobacz również: Przyszłość fotografii. Premiera Huawei P30

Dolna ramka skrywa kontroler ekranu

Większość "bezramkowych" wyświetlaczy dotykowych zwieńczona jest specjalnym modułem sterującym, który chowany jest w "bródce". Potrzebuje on przynajmniej kilku milimetrów dodatkowej przestrzeni.

Zrobić telefon z wąskimi ramkami ze wszystkich stron jest więc bardzo trudno.

iPhone X: jak Apple obszedł ograniczenia technologiczne?

iPhone X to na razie jedyny seryjnie produkowany smartfon, który może się poszczycić jednolicie smukłą ramką ze wszystkich stron. Tak smukłą, że nie byłaby w stanie skryć kontrolera ekranu. Jak jednak mawiał Albert Einstein: "gdy czegoś nie da się zrobić, przychodzi głupek, który nie wie, że się nie da i to robi".

iPhone X

Do stworzenia iPhone'a X Apple wykorzystał elastyczne wyświetlacze Samsunga. Mniej więcej takie, które zdobią zakrzywione boki Galaxy S9 czy Note'a 8.

Przed umieszczeniem w smartfonie, dolna część ekranu — ta zwieńczona kontrolerem — jest zwijana. W taki sposób, by sterownik znalazł się kilkanaście milimetrów od dolnej krawędzi i pod widoczną częścią wyświetlacza.

Dolna część ekranu iPhone'a X jest zwinięta we wnętrzu obudowy

Tym samym dolna ramka iPhone'a X nie skrywa dużego sterownika, lecz niewielkie zgięcie ekranu. Przyznacie chyba, że to bardzo pomysłowe rozwiązanie.

OK, dlaczego więc nikt inny nie stosuje podobnego rozwiązania?

Cóż, gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze. Zawijanie ekranu znacznie komplikuje proces produkcyjny, co odbija się na kosztach i w efekcie cenie. Nie tylko telefonu, ale i naprawy; w autoryzowanych serwisach koszty wymiany ekranu iPhone'a X startują z poziomu 1400 zł.

Dolna ramka iPhone'a X maskuje zagięcie ekranu

Apple zadał sobie wiele trudu tak naprawdę tylko po to, by zaoszczędzić kilka milimetrów. Dlaczego? Bo mógł. Bo chciał zrobić coś, na co nikt inny nie może i pewnie jeszcze długo nie będzie mógł sobie pozwolić.

Dzięki temu miesiące mijają i choć rynek został już zalany klonami iPhone'a X, ten wciąż wyróżnia się jednolicie małymi ramkami ze wszystkich stron i brakiem "bródki".

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Artykuły:

Nexus Q i Google Glass - aktorzy niekoniecznie drugoplanowi Podsumowanie ankiety "Telefon przyszłości powinien mieć przede wszystkim" Komórkomania.TV: Nakładki na Androida - problematyczne czy nie? NFC - co powinniście o niej wiedzieć? Quiz Komórkomanii #9 - tablety (+ podsumowanie quizu o nakładkach systemowych) Krzywe zwierciadło: Fani Androida rozczarowani iPhone'em 6s. Powód? Steve Jobs nigdy nie krytykował technologii 3D Touch iPadOS przypomina mi korzystanie z Androida. Jeszcze nie wiem, czy to dobrze Karty eSIM wchodzą na rynek smartfonów. Co trzeba o nich wiedzieć? Żegnaj, Chromie. Dlaczego po 9 latach zmieniam przeglądarkę? Najbardziej uzależniające funkcje smartfonów. Jaki mają na nas wpływ? Problemy polskiej firmy z Apple Samsung Galaxy Note 6/7 na renderze

Popularne w tym tygodniu:

Senator pyta, dlaczego z telefonów zniknęło gniazdo słuchawkowe. Wyjaśniamy Twój kolejny smartfon może być gorszy od poprzednika