Huawei przyłapany na oszustwie? No nie wiem

Huawei przyłapany na oszustwie? No nie wiem13.03.2019 13:20
Jeden z plakatów zapowiadających Huaweia P30
Jeden z plakatów zapowiadających Huaweia P30

Huaweiowi oberwało się za rzekome oszukiwanie konsumentów. Moim zdaniem niesłusznie.

Żeby nie było - mam uczulenie na marketingowe przekręty producentów i chętnie je na łamach Komórkomanii wytykam. Firmy często dopuszczają się do perfidnych wręcz manipulacji, celowo wprowadzając konsumentów w błąd.

Czasem zdarza się jednak przegięcie w drugą stronę. Jak pozwanie Red Bulla za to, że popularny napój po wypiciu nie dodaje skrzydeł (serio, była taka sprawa). I tak też moim zdaniem jest w przypadku reklamy Huaweia P30.

Huawei P30: czy plakaty promujące nowy smartfon naprawdę wprowadzają w błąd?

Szef Huaweia - Richard Yu - opublikował na chińskiej społecznościówce Weibo kilka plakatów zapowiadających smartfony z serii Huawei P30. M.in. taki:

Jeden z plakatów zapowiadających Huaweia P30
Jeden z plakatów zapowiadających Huaweia P30

Zachodnie media - prawdopodobnie pierwszy był serwis GadgetMatch - zauważyły, że widoczne na plakatach fotki pochodzą z popularnych banków zdjęć. Po przeanalizowaniu danych EXIF okazało się, że przynajmniej część z nich zrobiono lustrzankami.

Inne serwisy szybko podłapały temat i oskarżyły Huaweia o oszustwo. Ten wydał oświadczenie, że "plakaty powstały po to, by zapowiedzieć unikatowe funkcje nowych smartfonów".

I ja tłumaczenie Huaweia kupuję

Wspólny mianownik każdego plakatu to soczewka, która przybliża środek kadru. To pokrywa się z przeciekami, według których Huawei P30 Pro ma mieć peryskopowy teleobiektyw, mający zapewnić duże przybliżenie optyczne.

I - w mojej ocenie - wyłącznie to komunikują te grafiki. Patrząc na nie myślę "o, P30 będzie miał zoom", a nie "ale P30 robi super zdjęcia". I nie sądzę, by zamysł Huaweia (a konkretnie agencji, która przygotowała plakaty) był inny.

Przecież te grafiki są tak skonstruowane, że samą jakość zdjęć ocenić jest trudno. Wszystko poza przybliżonym środkiem kadru jest rozmyte. Nie mówiąc już o tym, że firma sięgnęła po zdjęcia mocno, hmm, oczywiste. Wybuchający wulkan bardziej przypomina grafikę komputerową niż coś, co ma udawać fotkę zrobioną telefonem.

Oczywiście może pojawić się argument: "Huawei mógł użyć zdjęć z P30 i nie byłoby problemów". Sęk jednak w tym, że to nie takie proste, bo przecież ten telefon nie miał jeszcze premiery. Tych plakatów nie robił inżynier, który nad P30 pracuje od dwóch lat, tylko grafik, który najpewniej nie widział go na oczy.

Warto też znać treść haseł promocyjnych

Dość znamienny jest fakt, że akcja promocyjna ma miejsce w Chinach, a afera wybuchła na Zachodzie. Tak, sprawdziłem kilka popularnych chińskich serwisów i nie udało mi się znaleźć wzmianki o rzekomym oszustwie.

Prawdopodobnie dlatego, że Chińczykom - którzy potrafią odczytać slogany z plakatów - łatwiej jest zrozumieć przekaz. Sprawdźmy je więc. Posłużyłem się Tłumaczem Google, więc wybaczcie za niedokładne i niepełne tłumaczenia, ale i tak najważniejszy jest kontekst.

A wspomnianym wcześniej plakacie z wulkanem znajduje się hasło o "nieskończonej energii". Zdjęcie z wyspą w kształcie serca to coś w stylu "miej czyste serce". Pod fotką z wieżą Eiffla widnieje jedynie informacja, że premiera Huaweia P30 odbędzie się w Paryżu. I tak dalej, i tak dalej.

Jeden z plakatów zapowiadających Huaweia P30
Jeden z plakatów zapowiadających Huaweia P30

Mówiąc krótko, każdy plakat zawiera:

  • wzniosły i pseudointeligentny slogan;
  • pasujące do klimatu zdjęcie w tle;
  • soczewkę wskazującą na coś związanego z zoomem;
  • datę premiery serii Huawei P30.

Czy tylko ja nie dostrzegam tu nic więcej niż sugestię dotyczącą kluczowej funkcji?

Zdjęcia zrobione smartfonem - źle. Zdjęcia niezrobione smartfonem - też niedobrze

Zawsze w takich sytuacjach przypomina mi się afera, której bohaterem stało się swego czasu HTC. Firma w swojej reklamie użyła niezbyt atrakcyjnego, aczkolwiek autentycznego, zdjęcia zrobionego smartfonem. Media nazwały to "wpadką".

Po tym wydarzeniu nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego kogokolwiek jeszcze dziwi, że producenci do promowania funkcji (a nie jakości fotografii) wolą używać profesjonalnych zdjęć.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (44)