Najszybsze ładowanie uzależnia. Test realme GT Neo 3

Strona głównaNajszybsze ładowanie uzależnia. Test realme GT Neo 3
23.06.2022 07:57
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Miron Nurski

realme GT Neo 3 jest pierwszym smartfonem, który obsługuje ładowanie o zawrotnej mocy 150 W. To rozwiązanie, które zmienia zasady gry. Czy warto jednak wydać na ten telefon 3299 zł?

Choć 150 W to aktualny rekord, warto odnotować, że realme GT Neo 3 nie wyprzedza konkurencji o lata świetlne. A przynajmniej nie całej. Kilka smartfonów Xiaomi – na czele z konkurencyjnym POCO F4 GT – obsługuje ładowanie 120 W, więc realnie mówimy o różnicy w czasie ładowanie na poziomie 2–3 minut.

Jak szybko ładuje się realme GT Neo 3?

Odpowiedź brzmi – to zależy. Czas ładowanie mierzyłem kilkakrotnie i wyniki nie były idealnie powtarzalne, na co wpływ może mieć chociażby temperatura panująca w pomieszczeniu.

Najszybciej baterię realme GT Neo 3 napełniłem od 1 do 100 proc. w 15,5 minuty. Najwolniej w nieco ponad 19 minut. To wyniki absolutnie kapitalne, a zdecydowana większość dostępnych na rynku smartfonów nawet się do nich nie zbliża.

Największego kopa bateria dostaje na początku ładowania (pod warunkiem, że nie jest całkowicie rozładowana – aby zainicjować szybkie ładowanie, wskaźnik musi pokazywać przynajmniej 1 proc.). 5 minut wystarczy, by dobić do 43–50 proc., co przekłada się na kilka godzin pracy z dala od gniazdka.

Zasilacz do realme GT Neo 3 waży ok. 190 gramów
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Miron Nurski
Zasilacz do realme GT Neo 3 waży ok. 190 gramów

Po tak szybkim ładowaniu realme GT Neo 3 robi się ciepły, ale nie gorący. Jestem więc skłonny uwierzyć w zapewnienia producenta, że zastosowana technologia nie degraduje akumulatora w ekspresowym tempie.

Prędkość ładowania realme GT Neo 3 jest uzależniająca

Przywykłem już do tego, że na co dzień raczej nie schodzę z baterią poniżej 30–40 proc. (co skądinąd nie jest dla niej zdrowe). Często zdarza się, że muszę nagle wyjść z domu, więc mój smartfon musi być cały czas gotowy na kilka godzin pracy.

Gdy jestem poza domem, często wykorzystuję każdą wolną chwilę w hotelu czy pociągu, by choć trochę podładować telefon. Oprócz tego w plecaku zazwyczaj i tak ląduje powerbank.

realme GT Neo 3 pozwala całkowicie zmienić nawyki. Telefon nie musi być cały czas gotowy na długie działanie, bo wiem, że w skrajnych sytuacjach dam radę go naładować zanim zdążę się ubrać i zawiązać buty.

Źródło zdjęć: © Licencjodawca

Jadąc za miasto nie muszę spędzać podróży przyklejony do powerbanka, bo wystarczy mi kilka minut w hotelu, by ponownie ujrzeć 100 proc.

Jeśli czyjś tryb życia wymaga ciągłego doładowywania telefonu z doskoku, 150 W w realme GT Neo 3 będzie dla niego prawdziwym zbawieniem. Raczej nikt nie będzie miał problemów z wygospodarowaniem 15 minut w domu, hotelu, na lotnisku, w knajpie czy na festiwalu muzycznym.

Do niedawna myślałem, że 30 minut do pełna to wynik w zupełności wystarczający, ale jednak skrócenie tego czasu o połowę robi robotę.

Bateria o pojemności 4500 mAh sama w sobie spisuje się ponadto bardzo dobrze. Podczas użytkowania sprowadzającego się głównie do komunikacji, przeglądania sieci, słuchania muzyki i robienia zdjęć można wyciągnąć 7–8 godzin na ekranie i dwie doby średniointensywnej pracy.

OK, a co poza baterią?

Aparat realme GT Neo 3 jest bardzo dobry. Ale.

Smartfon ma aparat główny 50 Mpix (IMX766) z optyczną stabilizacją obrazu, 8 Mpix z obiektywem ultraszerokokątnym i 2 Mpix z soczewką makro. Takie połączenie może się niektórym wydawać znajome, bo podobną konfigurację ma choćby realme 9 Pro+.

Aparat główny spisuje się bardzo dobrze, pokazując pazur zwłaszcza w nocy. Jest w stanie wydobyć masę szczegółów z ciemnych partii i skutecznie zniwelować przepalenia. Robi bardzo dobre zdjęcia nawet w głębokiej ciemności.

Paradoksalnie realme GT Neo 3 gorzej radzi sobie w dzień, kiedy to zdjęcia bywają – jak na mój gust – zbyt kontrastowe. Od telefonu za ponad 3000 zł można też oczekiwać wyższej rozpiętości tonalnej.

Aparat z obiektywem ultraszerokokątnym wyraźnie udstępuje głównemu pod względem szczegółowości, odwzorowania kolorów czy ilości światła przechwytywanego w trudniejszych warunkach.

Czy realme GT Neo 3 jest złym smartfonem do zdjęć? Bynajmniej. O ile jednak w przypadku wycenionego na 1599 zł modelu 9 Pro+ byłem zastosowanymi aparatami zachwycony, o tyle od dwukrotnie droższego smartfonu można by oczekiwać czegoś więcej. Teleobiektywu, lepszej soczewki ultraszerokokątnej lub czegokolwiek, co uzasadniałoby cenową przepaść. realme GT 2 Pro jest niewiele droższy, a ma chociaż bardzo fajny mikroskop.

Wydajność realme GT Neo 3 bardzo mnie zaskoczyła

Dimensity 8100 5G nie jest flagowym układem MediaTeka, a jednak realme GT Neo 3 działa jak flagowiec. Benchmarki wykazują co prawda relatywnie niską wydajność pojedynczego rdzenia, ale w testach wielordzeniowych czip przebija ubiegłoroczne flagowce ze Snapdragonem 888 i dorównuje tegorocznym.

Źródło zdjęć: © Licencjodawca

Aby nie posiłkować się wyłącznie benchmarkami, wrzuciłem na 3 różne smartfony 30–minutowe wideo 4K i wyrenderowałem je z użyciem apki YouCut. Oto czas, w którym zadanie zostało ukończone:

  • realme GT Neo 3 (Dimensity 8100) – 22 minuty i 25 sekund;
  • realme GT 2 Pro (Snapdragon 8 Gen 1) – 22 minuty i 21 sekund;
  • OnePlus 9 Pro (Snapdragon 888) – 23 minuty i 52 sekundy.

Wynik godny telefonu z najwyższej półki.

Również podczas codziennej pracy realme GT Neo 3 spisuje się na medal, wykonując wszystkie operacje w okamgnieniu i utrzymując wysoką płynność animacji.

Na pamięci producent także nie oszczędzał, bo smartfon dostępny jest w konfiguracji 12/256 GB.

Zaplecze multimedialne jest solidne

Wysoka wydajność zachęca choćby do grania w gry, a reszta komponentów realme GT Neo 3 na szczęście także dowozi.

Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Miron Nurski

120–hercowy ekran AMOLED o przekątnej aż 6,7 cala wyświetla piękny, płynny obraz, a towarzyszą mu głośniki stereo. Te nie grają wybitnie (dźwięk jest lekko przytłumiony, sopranowy), ale zadowalająco.

Jakość wykonania realme GT Neo 3 mogłaby być lepsza

Obudowę niebieskiej wersji kolorystycznej wykonano z matowego szkła, które jest przyjemne w dotyku, elegancko odbija światło i jest odporne na zabrudzenia. Rama jest niestety plastikowa, co w cenie ponad 3000 zł może rozczarowywać. Od smartfonów tej klasy cenowej zwykło się już oczekiwać metalu.

Oszczędność ta dziwi tym bardziej, że – wyjąwszy ładowanie 150 W – praktycznie żaden inny parametr nie został na maksa wyśrubowany. Certyfikatu wodoszczelności także brak.

Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Miron Nurski

Gdyby realme GT Neo 3 miał najwydajniejszy czip, najlepszy aparat lub najbardziej zaawansowany wyświetlacz na rynku, plastik można by przełknąć. A tak nie rozumiem, dlaczego producent tnie w taki sposób koszta produkcji, skoro na dobrą sprawą nie daje nic w zamian.

Sam wygląd inspirowany jest sportowymi autami i może się podobać, ale raczej głównie młodszym osobom. Na szczęście w sprzedaży dostępny jest także bardziej stonowany wariant czarny, który jest pozbawiony rzucających się w oczy pasków.

Będąc przy designie, napomknę jeszcze tylko o silniku wibracyjnym, który jest bardzo dobrej jakości.

Czy warto kupić realme GT Neo 3?

Przede wszystkim jest to smartfon skierowany do osób, dla których wysoka prędkość ładowania to absolutny priorytet. Jeśli ktoś nie musi koniecznie ładować telefonu w 15 minut, osobiście zerknąłbym raczej w stronę realme GT 2 Pro, OnePlusa 9 Pro czy Samsunga Galaxy S21 FE. Patrząc na całokształt, są to w mojej ocenie telefony ciekawsze i bardziej kompletne.

Co nie zmienia jednak faktu, że 150 W to ogromny atut i pewnie niejedną osobę przekona. Konkurencyjny POCO F4 GT ładuje się co prawda niewiele wolniej i kusi fajnymi rozwiązaniami dla graczy, ale realme GT Neo 3 ma od niego lepszy aparat.

Choć moim zdaniem realme GT 3 nie jest absolutnie najlepszą propozycją do 3300 zł, ma na tyle unikatowy zestaw cech, że pewnie znajdzie swoich zwolenników. Jeśli ktoś chce spędzać przy ładowarce jak najmniej czasu, a przy tym mieć telefon, który nie wykłada się w innych aspektach, będzie zadowolony.

Zobacz również:

Miron Nurski, redaktor prowadzący Komórkomanii

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (2)