Słuchawki Nothing Ear (stick) to definicja zdrowego kompromisu [TEST]

Słuchawki Nothing Ear (stick) to definicja zdrowego kompromisu [TEST]28.10.2022 18:22
Nothing Ear (stick)
Nothing Ear (stick)
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Miron Nurski

Nothing Ear (stick) nie są może najlepszymi słuchawkami TWS na rynku, ale są wyjątkowo dobrze wyważone. I mam na myśli nie ich niewielką wagę.

Cena nowych słuchawek to 559 zł. Nothing przekonuje, że Ear (stick) zostały "zaprojektowane do noszenia przez cały dzień". Wszystko dlatego, że cechują się douszną, bezgumkową konstrukcją, dopracowanym kształtem i relatywnie niską wagą (4,4 g na słuchawkę).

Spotkałem się już ze słuchawkami mającymi zapewnić ultrawysoki komfort noszenia, ale z tymi, które testowałem, zawsze było coś nie tak.

Huawei FreeBuds 4 faktycznie są bardzo wygodne w noszeniu, ale zostało to okupione bardzo słabą baterią. Na jednym ładowaniu z trudem dobijały u mnie do 3 godzin odtwarzania muzyki, co uznaję za dyskwalifikujący wynik.

Samsung Galaxy Buds Live baterię mają dużo lepszą, ale strasznie irytują mnie ich dotykowe panele. Ciężko jest poprawić słuchawkę w uchu w taki sposób, by niechcący nie wstrzymać lub przełączyć odtwarzanego otworu.

Są też AirPodsy 3, ale ich cena to ponad 1000 zł. Słuchawki bezgumkowe już ze względów konstrukcyjnych cechują się mało konkurencyjną jakością dźwięku, więc w mojej ocenie wydawanie takich pieniędzy wyłącznie z uwagi na komfort noszenia nie ma wiele sensu. Poza tym AirPodsy 3 dobrze współpracują jedynie z iPhone'ami.

Słuchawki Nothing Ear (stick) mimo niewielkiej wagi mają bardzo dobrą baterię

Dopiero po nieco ponad 3 godzinach słuchania muzyki przy głośności ustawionej na 80 proc. wskaźnik baterii spadł u mnie do 50 proc. Spokojnie można więc wyciągnąć 6-7 godzin na jednym ładowaniu.

Nothing Ear (stick)
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Miron Nurski
Nothing Ear (stick)

Jeśli chodzi o prowadzenie rozmów głosowych, Nothing Ear (stick) wytrzymały u mnie 2,5 godziny. To także solidny wynik jak na 4,4-gramowe słuchawki.

Konkurencyjne FreeBudsy 4 ważą co prawda o prawie 10 proc. mniej (4,1 g), ale moim odrobinę wyższa waga to cena, którą warto ponieść za 2-krotnie dłuższy czas pracy.

W solidny akumulator wyposażono także etui, bo to pozwala na dodatkowe 3-krotne naładowanie słuchawek. Łącznie da się więc wyciągnąć ponad dobę pracy z dala od gniazdka. Nieźle.

Nothing Ear (stick) to słuchawki wygodne nie tylko w noszeniu, ale i obsłudze

Połączenie niskiej wagi i opływowego kształtu faktycznie sprawia, że jestem w stanie nosić Nothing Ear (stick) przez kilka godzin bez żadnego dyskomfortu. To poziom nieosiągalny dla jakichkolwiek słuchawek dokanałowych, które testowałem.

Podoba mi się także sposób obsługi, wzorowany na AirPodsach Pro. Słuchawki mają "ogonki" wykrywające nacisk. Domyślne ustawienia (które można zmienić) prezentują się tak:

  • pojedyncze ściśnięcie - pauza/wznowienie odtwarzania lub odebranie połączenia;
  • podwójne ściśnięcie - następny utwór lub odrzucenie połączenia;
  • potrójne ściśnięcie - poprzedni utwór;
  • dłuższe ściśnięcie lewej słuchawki - głośność w dół;
  • dłuższe ściśnięcie prawej słuchawki - głośność w górę;
  • podwójne ściśnięcie i przytrzymanie - gest do skonfigurowania samemu.

Moim zdaniem to najlepszy sposób obsługi słuchawek TWS jaki istnieje. Gdy chcę wykonać jakąś akcję, działa to absolutnie bezproblemowo. Jednocześnie taki mechanizm skutecznie niweluje przypadkowe kliknięcia, które są poważnym problemem w przypadku słuchawek z panelami dotykowymi.

Co z mobilnością? Tu sprawa jest skomplikowana. Etui Nothing Ear (stick) jest na tle konkurencji wyjątkowo długie i grube, więc zdecydowanie nie jest to lider kompaktowości. Wymiary 8,71 x 2,9 x 2,9 cm w dalszym ciągu nie są jednak na tyle duże, by noszenie słuchawek w kieszeni stanowiło jakiś wielki problem.

Słuchawki Nothing Ear (stick) wyróżniają się z tłumu
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Miron Nurski
Słuchawki Nothing Ear (stick) wyróżniają się z tłumu

Szkoda tylko, że na tak dużym etui producent nie umieścił precyzyjnego wskaźnika baterii. Ten sygnalizowany jest jedynie przez pojedynczą diodę.

Słuchawki Nothing Ear (stick) wyróżniają się wzornictwem, które może się podobać

Zacznijmy od etui, które ma formę przezroczystego, obracanego cylindra.

Pozycja zamknięta i otwarta blokowana jest przez magnesy, dzięki czemu samo wyciąganie i chowanie słuchawek jest satysfakcjonujące. Nothing Ear (stick) to słuchawki uroczo "gadżeciarskie".

Przezroczystość etui ma także walory praktyczne - nie trzeba go otwierać, by upewnić się, że słuchawki znajdują się w środku.

Nothing Ear (stick)
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Miron Nurski
Nothing Ear (stick)

Przezroczyste są także same słuchawki. Są one maleńkie, więc nie rzuca się to w oczy jakoś bardzo, ale frajdę sprawiało mi samo patrzenie, jak starannie upchnięto w środku wszystkie komponenty.

Jakość dźwięku w Nothing Ear (stick) jest OK. Gorzej z mikrofonem

Ocena brzmienia słuchawek dousznych jest trudna, bo bardzo duży wpływ na wrażenia odsłuchowe ma... kształt ucha. Widzę to po sobie, bo wystarczy, że obrócę słuchawkę w uchu o milimetr i dźwięk staje się bardziej mięsisty.

Na pewno w porównaniu ze słuchawkami gumkowymi słabszy jest bas, co jest jednak nie tyle wadą, co po prostu cechą zastosowanej konstrukcji. Nie jest jednak tak, że nie ma go wcale - podczas słuchania muzyki klubowej uderzenia stopy czuć bardzo wyraźnie, ale nie towarzyszy im przyjemne dudnienie.

Poza tym jakość dźwięku Nothing Ear (stick) ni grzeje, ni ziębi. Jest wystarczająco dobra, by słuchanie muzyki było przyjemnością, ale nie są to słuchawki, które pozwalałyby odkrywać ulubione utwory na nowo. Kompromisy wynagradzane są jednak przez wygodę noszenia i konkurencyjną cenę.

Nie najlepiej wypadają jednak wbudowane mikrofony. Co prawda do prowadzenia rozmów są wystarczające, ale do nagrywania dźwięku niekoniecznie, bo ten jest nieprzyjemnie metaliczny. Jeśli ktoś szuka wygodnych słuchawek z myślą o nagrywaniu podcastów czy tiktoków, powinien szukać dalej.

Sporym minusem Nothing Ear (stick) jest brak ładowania indukcyjnego

Co prawda zastosowana konstrukcja utrudnia implementację ładowania indukcyjnego, ale myślę, że przy odrobinie chęci dałoby się upchnąć cewkę w płaskiej podstawie.

Nothing Ear (stick)
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Miron Nurski
Nothing Ear (stick)

Brak ten boli tym bardziej, że jedyny telefon tegoż producenta - Nothing Phone (1) - obsługuje bezprzewodowe ładowanie zwrotne. Aż się prosi o możliwość dopełnienia akumulatora po ułożeniu słuchawek na pleckach smartfonu.

Do ładowania Nothing Ear (stick) trzeba jednak użyć przewodu USB-C. Ten jest oczywiście dołączony do zestawu.

Biorąc pod uwagę konstrukcję, brak ANC nie uznaję za minus

W słuchawkach za ponad 500 zł brak aktywnej redukcji szumów może razić. Trzeba jednak pamiętać, że Nothing Ear (stick) mają bezgumkową konstrukcję, więc praktycznie w ogóle nie blokują dźwięków otoczenia.

To słuchawki z definicji przeznaczone dla osób, które chcą je wsadzić do uszu, słuchać komfortowo muzyki przez kilka godzin i wciąż słyszeć wszystko, co dzieje się dookoła. Jeśli ktoś szuka słuchawek, które zapewnią mu odcięcie od świata, powinien rozejrzeć się za dokanałówkami. Choćby poprzedni model tej marki - Nothing Ear (1).

Nothing Ear (stick) nie ma żadnego ekosystemowego kagańca

Nothing chwali się, że Ear (stick) najlepiej współpracują z telefonem Phone (1). W przypadku tego smartfonu:

  • aplikacja do obsługi słuchawek integruje się z ustawieniami systemowymi;
  • tryb grania (niwelujący opóźnienia w przesyle dźwięku) włączany jest automatycznie po włączeniu jakiejś gry.
Nothing Ear (stick) integrują się z Nothing Phone'em (stick) na poziomie systemu
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Miron Nurski
Nothing Ear (stick) integrują się z Nothing Phone'em (stick) na poziomie systemu

I to tyle. Aplikacja do obsługi słuchawek jest jednak dostępna na wszystkie smartfony z Androidem (od 5 w górę) i iOS-em (od 11 w górę), więc - bez względu na preferowaną markę - wszystkie funkcje są dostępne.

Nothing Ear (stick) obsługują także protokoły Google Fast Pair oraz Microsoft Swift Pair, więc przed sparowaniem wystarczy wystarczy otworzyć je w pobliżu telefonu czy laptopa.

Nothing Ear (stick)
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Miron Nurski
Nothing Ear (stick)

Przełączanie się między urządzeniami, z którymi słuchawki zostały sparowane, także działa bezproblemowo.

Czy warto kupić Nothing Ear (stick)?

Jak wspomniałem, zdecydowanie nie są to słuchawki pozbawione wad, ale w zasadzie wszystkie są w jakiś sposób rekompensowane.

Dobra, ale niezachwycająca jakość dźwięku jest wynagradzana przez wygodę noszenia i użytkowania. Jednocześnie mimo niskiej wagi słuchawki zachowują solidny czas pracy na baterii.

Etui nie jest najmniejsze na świecie, ale rekompensuje to swoim atrakcyjnym i wyróżniającym się z tłumu wzornictwem oraz dużą baterią.

Dla mnie jedynym poważnym minusem jest brak ładowania bezprzewodowego.

Przede wszystkim Nothing Ear (Stick) to akcesorium wyjątkowo "gadżeciarskie". Myślę, że świetnie sprawdzi się jako prezent, bo zadziała z każdym smartfonem i laptopem, a samo rozpakowanie i pierwszy kontakt dają masę frajdy.

Miron Nurski, redaktor prowadzący Komórkomanii

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Komentarze (3)