Smartfony każdego dnia atakują nas niezliczoną liczbą powiadomień. Trudno jest się wśród nich odnaleźć, więc czasami najłatwiej jest po prostu dla świętego spokoju tapnąć przycisk "wyczyść". Problem jednak w tym, że w zalewie powiadomień o polubieniu przez znajomych nowej fotki w jakiejś społecznościówce, nietrudno przegapić jakąś naprawdę ważną wiadomość, bo Android wszystkie powiadomienia segreguje chronologicznie i żadnych nie traktuje priorytetowo. Naprawia to aplikacja Echo.
Echo
Jest to alternatywny ekran blokady, którego najważniejszą cechą jest możliwość wygodnego zarządzania powiadomieniami. Aplikacja uczy się naszych zachowań, dzięki czemu jest w stanie zrozumieć, które są dla nas bardziej, a które mniej istotne i umieścić je w stosownych zakładkach. Mało tego: z czasem Echo zaczyna rozumieć, które powiadomienia są dla nas ważniejsze w określonym miejscu (np. w domu, w szkole lub w pracy).
Echo
Sieci Wi-Fi dla różnych miejsc możemy zdefiniować z poziomu ustawień. Dzięki temu po otrzymaniu powiadomienia w pracy możemy za pomocą prostego gestu je zignorować i sprawić, że zostanie ponownie wyświetlone, gdy wrócimy do domu. Świetna sprawa.
Echo
Do plusów zaliczyć można także całkiem niezły, minimalistyczny i czytelny interfejs oraz pełne spolszczenie.
Warto zaznaczyć, że w chwili pisania tego tekstu aplikacja znajduje się we wczesnej fazie rozwojowej (alfa), więc niekoniecznie wszystko działa już tak jak powinno. Niemniej ja póki co nie napotkałem na żadne irytujące błędy.
Launcher wzorowany na pulpicie głównym systemu Windows Phone 8.
Launcher 8 Pro
Po uruchomieniu apki naszym oczom ukaże się oczywiście kafelkowy interfejs. Większość kafelków - podobnie jak w przypadku oryginału - pełni wyłącznie rolę skrótów do aplikacji, ale część z nich to proste widgety wyświetlające godzinę, datę, informacje pogodowe, kontakty, zdjęcia z galerii itp. Wszystkie można dowolnie personalizować zmieniając ich układ, kolor oraz wielkość.
Cały interfejs okraszony jest znanymi z mobilnych okienek animacjami. Znajdziemy tutaj również mnóstwo gotowych motywów graficznych do pobrania, które zmieniają wygląd interfejsu nie do poznania.
Launcher 8 Pro
Integralną częścią Launchera 8 Pro jest także ekran blokady. Oczywiście wzorowany na tym z Windows Phone'a 8.
Launcher 8 Pro
Wrażenie robi szybkość i płynność działania tego launchera. Podejrzewam więc, że może on być niezłą alternatywą dla użytkowników słabszych smartfonów, bo powinien zdać egzamin również i na nich.
Kolejna apka w zestawieniu, która służy do zarządzania powiadomieniami.
Shush
Telefon o nowym powiadomieniu powinien nas informować za pomocą dźwięku - to oczywiste. Po co jednak smartfon ma wydobywać się siebie dźwięk w momencie, w którym akurat go używamy, więc wszystko i tak na bieżąco widzimy na wyświetlaczu? Takie pytania zadało sobie studio kapsenlogic, a jego odpowiedzią jest aplikacja Shush.
Shush nie robi nic innego, jak tylko automatycznie aktywuje profil Cichy/Wibracje (opcjonalnie), gdy odblokujemy ekran urządzenia. Dźwięk zostanie aktywowany ponownie, gdy tylko zablokujemy ekran. Genialne w swojej prostocie i aż dziwne, że Google do tej pory na to nie wpadło.
Z poziomu programu możemy także zakupić dodatkową funkcję pozwalającą na ustawienie wyjątków, czyli aplikacji, które będą miały aktywne powiadomienia dźwiękowe nawet przy włączonym ekranie. Jej cena to 2,99 zł.
Shush
Shush to narzędzie równie proste, co przydatne, więc z pewnością dla wielu osób będzie zbawieniem.
Plusy:
użyteczność
wnosi funkcję, która w Androidzie powinna być dostępna w standardzie
Scene to narzędzie, które pozwala w wygodny sposób przeglądać, organizować oraz udostępniać znajdujące się w pamięci urządzenia fotki.
Scene
Standardowo galeria oferuje nam widok chronologiczny z czytelnym podziałem na daty. Z łatwością możemy jednak posegregować zdjęcia w folderach za pomocą metody "przeciągnij i upuść", a wielkość miniaturek zmieniamy gestem uszczypnięcia. Rozwiązanie wygodne i intuicyjne.
Scene
Pełny potencjał tej aplikacji będziemy mogli wykorzystać dopiero wtedy, gdy zdecydujemy się na założenie konta. Pozwoli to nam na synchronizowanie wybranych albumów i znajdujących się w nich zdjęć z chmurą. Osobiście wykorzystuję do tego Dropboksa, ale niewykluczone, że dla niektórych z Was lepszą opcją będzie usługa przeznaczona stricte do zarządzania zdjęciami.
Druga odsłona piłkarskiej gry studia Chillingo. Warto na wstępie zaznaczyć, że w Google Play przez dłuższy czas dostępna była wadliwa wersja gry, która wyrzucała użytkownika do pulpitu głównego tuż po wyświetleniu się ekranu startowego. Na szczęścia pojawiła się już aktualizacja, która naprawiła ten problem.
Striker Soccer 2
Ostatnią rzeczą, o którą można by posądzić tę produkcję jest fotorealizm, bo oprawa graficzna jest dość infantylna. W żaden sposób nie wpływa to jednak negatywnie na samą rozgrywkę, bo ta jest wciągająca.
Striker Soccer 2
Niestety twórcy doprowadzili do sytuacji, w której grywalność można spokojnie zaliczyć do wad, gdyż gra umożliwia nam jedynie rozegranie 4 meczów pod rząd, a na każdy kolejny musimy czekać 15 minut. Gdy zdecydujemy się na zapłacenie nieco ponad 12 zł, zapas meczów do rozegrania będzie się sumował do 10, Mówimy zatem o 10 meczach na 2,5 godziny, co w dalszym ciągu jest sporym ograniczeniem.
Striker Soccer 2
Plusy:
grywalność
wygodne sterowanie
Minusy:
mikropłatności zabijające całą frajdę płynącą z rozgrywki
Re-Volt to kultowe wyścigi samochodowe, które na konsolach i pecetach zadebiutowały w 1999 roku. Po kilkunastu latach gra doczekała się portu na urządzenia mobilne.
Re-Volt Classic
Tytuł ten w dniu premiery cechował się dość niekonwencjonalnym podejściem do tematu gier wyścigowych. Klasyczne pojazdy zostały tutaj zastąpione przez zdalnie sterowane zabawki, co otworzyło twórcom drogę do wielu nietypowych rozwiązań. Przede wszystkim rolę torów pełnią przydomowe podwórka, supermarkety, dywany z rozrysowanymi ulicami (w latach 90. każdy dzieciak chciał mieć coś takiego), ogrody botaniczne i inne znane nam z życia codziennego lokacje.
Re-Volt Classic
Grę Re-Volt pamiętam jak przez mgłę, ale zdaje się, że jest to wierny port zawierający wszystkie pojazdy i trasy. Jest to dobra wiadomość dla sentymentalnych graczy, ale zła dla osób, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z tym tytułem. Grafika zdążyła się mocno zestarzeć, ścieżka dźwiękowa brzmi archaicznie, a i pod względem mechaniki gra nie robi już takiego wrażenia jak kiedyś.
Re-Volt Classic
Produkcja ta dostępna jest w dwóch wersjach, przy czym darmowa zawiera reklamy oraz jedynie kilka pojazdów i tras. Za zniesienie tych ograniczeń należy zapłacić 16 zł.
Kolejna piłkarska gra w dzisiejszym zestawieniu. W przygotowanej przez Cartoon Network grze Copa Toon w zawodników wcielają się bohaterowie kreskówek "Pora na przygodę", "Zwyczajny serial", "Niesamowity świat Gumballa" oraz "Ben 10: Omniverse", które emitowane są w tejże stacji.
Copa Toon
Przyznam szczerze, że tytuł ten bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Swoją przygodę z Cartoon Network zakończyłem już dawno temu i gdy zobaczyłem, że stacja wzięła się za produkcję mobilnych gier, byłem przekonany, że będą to oparte o mikropłatności maszynki do wyciągania pieniędzy. Okazuje się jednak, że Copa Toon kosztuje nieco ponad 9 zł i na tym wydatki się kończą, bo gra nie zawiera mikrotransakcji. W ogóle.
Copa Toon
Za wspomniane 9 zł otrzymujemy grę z niezłą oprawą audiowizualną, wygodnym sterowaniem i dynamiczną rozgrywką. Nie zabrakło tutaj również trybu multiplayer, który pozwala rywalizować z graczami z całego świata, a całość została w pełni spolszczona. Brawo, Cartoon Network!
Kojarzycie 2048? Gra logiczna stworzona przez 19-letniego dewelopera z Włoch - Gabriela Cirulli - w krótkim czasie podbiła serca milionów graczy na całym świecie. 2048 Pixels to nasz rodzimy klon tej gry, za stworzenie którego odpowiada Łukasz Majda.
2048 Pixels
Podobnie jak w przypadku oryginału, rozgrywka polega na przesuwaniu i sumowaniu widocznych na ekranie klocków w taki sposób, by ostatecznie na jednym z nich pojawił się tytułowy wynik 2048 punktów. Nie jest to proste, bo po każdym przesunięciu klocków na ekranie pojawia się kolejny, co redukuje liczbę pustych komórek i tym samym ogranicza nasze pole do manewru.
2048 Pixels
Od pierwowzoru gra wyróżnia się przede wszystkim pikselową i milszą dla oka, ale jednocześnie nierozpraszającą grafiką oraz możliwością kontynuowania rozgrywki po zdobyciu 2048 punktów. Twórca zapewnia ponadto, że dzięki dobrej optymalizacji zapotrzebowanie na energię jest minimalne.
WIDEO
2048 Pixels - Android Game
Plusy:
wciąga
przyjemniejsza grafika od tej, którą znajdziemy w oryginalnym 2048
Od 2024 roku pełni funkcję szefa działu Mobile w serwisie benchmark.pl. W latach 2012–2023 związany był z Komórkomanią, gdzie od 2015 roku sprawował rolę redaktora prowadzącego.
Swoją wiedzę i pasję do technologii rozwijał również prowadząc oficjalne blogi dla takich globalnych marek jak Nokia, Microsoft i LG. Studiował na kierunku reklama i promocja na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Poza technologią, jego zainteresowania obejmują kino, gry wideo, fizykę kwantową i astronomię.