Samsung Galaxy S8+ - przedostatni przystanek w drodze do doskonałości? [Test]

Galaxy S8 to smartfon wyjątkowy. Samsung po siedmiu latach od debiutu pierwszego urządzenia z tej linii zrywa z wypracowanym przez lata wzornictwem. Nowy design ma sporo zalet, ale nie obyło się bez wad, o czym miałem okazję się przekonać, testując go przez ostatnie trzy tygodnie.

Specyfikacja; wygląd i wykonanie; wyświetlacz; wydajność

Test przeprowadziłem na modelu Galaxy S8+. Różnice względem Galaxy S8:

  • większy ekran (6,2 zamiast 5,8 cala);
  • większa bateria (3500 mAh zamiast 3000 mAh);
  • nieco wydajniejszy układ (lekko podkręcone rdzenie).
Pozostałe cechy są wspólne dla obu modeli.

Samsung Galaxy S8+
ProducentSamsung
RodzinaSamsung Galaxy S
SegmentSmartfon flagowy
System operacyjnyAndroid 7.0 Nougat
Data premiery2017
Ekran
Przekątna ekranu6.2 cali
Rozdzielczość ekranu2960 x 1440 pikseli (Quad HD+)
Rodzaj matrycySuper AMOLED
Zagęszczenie pikseli529 ppi
Procesor
Model procesoraSamsung Exynos 8895
Liczba rdzeniośmiordzeniowy, 4 x Samsung M2 2,35 GHz i 4 x Cortex-A53 1,9 GHz
Układ graficznyARM Mali-G71 MP20
Pamięć
Maksymalna pamięć operacyjna4 GB RAM
Maksymalna pamięć wewnętrzna64 GB
Obsługa kart microSDtak, do 256 GB
Aparat główny
Rozdzielczość matrycy12 Mpix
Jasność przysłonyf/1,7
Optyczna stabilizacja obrazutak
Dioda doświetlającatak, podwójna dwutonowa
Autofokustak, Dual Pixel
Aparat przedni
Rozdzielczość matrycy8 Mpix
Jasność przysłonyf/1,7
Łączność
LTEtak, kategoria 16
WiFia, b, g, n, ac, dwuzakresowe (2,4 GHz/5 GHz), VHT80 MU-MIMO, 1024-QMA
Bluetooth5, A2DP, LE, aptX
GPSGPS/A-GPS/GLONASS/BDS/Galileo
NFCtak
USBUSB 3.1 typu C
Dual SIMnie
Zabezpieczenia i czujniki
Czytnik linii papilarnychtak
Skaner tęczówki okatak
Czujnikiakcelerometr, żyroskop, zbliżeniowy, cyfrowy kompas, barometr
Wymiary i waga
Wymiary159,5 x 75,4 x 8,1 mm
Waga173 g
Bateria
Pojemność akumulatora3500 mAh
Wymienna baterianie
Rodzaj ogniwaLi-Ion
Szybkie ładowanietak
Inne
Stopień ochronyIP68

Genialne wzornictwo

Co tu dużo mówić - Galaxy S8 i S8+ to w mojej opinii najładniejsze smartfony na rynku. Wąskie ramki, zaokrąglone rogi wygiętego wyświetlacza, idealnie symetryczny kształt — coś pięknego. Ogromny wyświetlacz rozciągnięty na niemal cały front robi wrażenie. Dawno nie zdarzyło mi się, by podczas testów jakiś smartfon wzbudzał tak duże zainteresowanie.

Nic dziwnego, że wąskie ramki są główną lokomotywą marketingową. Tyle naprawdę może wystarczyć, by ten telefon sprzedać, bo na żywo S8 robi piorunujące wrażenie. Na półkach sklepowych będzie wybijać się z tłumu.

Każdy wariant kolorystyczny ma czarny przód. Trochę szkoda, bo użytkownik podczas korzystania z telefonu widzi głównie front, więc jeśli ktoś preferuje biel czy błękit, i tak skazany jest na używanie telefonu, który w połowie jest czarny. Taka decyzja jest jednak zrozumiała — projektantom zależało zapewne, by sensory i otwory na froncie nie rzucały się w oczy, a wygaszony ekran zlewał się z ramką. Ma to swój urok.

Zobacz również: Appshaker 2 #5 - gry i aplikacje na Androida

Obiektyw aparatu z generacji na generację wystaje z obudowy coraz mniej, a w S8 został niemal zrównany z pleckami. Niemal, bo obwódka na ułamek milimetra wystaje z obudowy. Nie jest to jednak kwestia technologicznego kompromisu, lecz przemyślana decyzja. Dzięki temu obiektyw nie trze o podłoże, gdy telefon leży na płaskiej powierzchni. Jednocześnie obwódka jest na tyle mała, że smartfon nie giba się na boki.

Gdybym miał ocenić wygląd według skali szkolnej, wystawiłbym szóstkę z małym minusikiem. Minusik za to, że Samsung nie wziął przykładu z Apple'a czy Huaweia i otwory na dolnej krawędzi urządzenia nie są rozłożone symetrycznie wzdłuż jednej linii. Detal, ale osobiście takie przywiązanie do detali lubię.

Jakość wykonania Galaxy S8 także jest pierwszorzędna

Dwie tafle zaokrąglonego przy krawędziach szkła idealnie wtapiają się w metalową ramę. Trzymając telefon w ręce, ma się wrażenie, że cała obudowa jest jednoczęściowa. Nie ma tu żadnych szpar czy wyczuwalnych pod palcami łączeń.

Bardzo dobrze osadzone są także przyciski regulacji głośności, wyłącznik oraz guzik aktywujący wirtualnego asystenta Bixby. Nie latają na boki, nie grzechoczą i mają przyjemny skok. Ostatni przycisk jest jednak ulokowany trochę za blisko przycisków regulacji głośności, przez co często je myliłem. Problem mogłyby rozwiązać stosowane przez konkurencję żłobienia na przyciskach, które pozwoliłyby je organoleptycznie odróżnić. W S8 wszystkie przyciski są idealnie gładkie.

Zastosowane szkło to Gorilla Glass 5. W tej generacji producent skupił się na odporności na stłuczenia, ale odbiło się to na twardości materiału. S8 powinien przetrwać upadek z niewielkiej wysokości, ale obudowa może dość szybko pokryć się mikrozarysowaniami (choć po kilkunastu dniach testów nie ma tragedii). Coś za coś.

Warto dodać, że sam obiektyw aparatu pokryty jest szkłem Gorilla Glass 3 o dokładnie odwrotnych właściwościach. Jest ono bardziej kruche, ale odporniejsze na zarysowania niż reszta obudowy. Dobór materiałów uważam zatem za rozsądny.

Galaxy S8 — podobnie jak poprzednik — spełnia także normę iP68, co oznacza, że obudowa jest odporna na pyły, zachlapania i zanurzenia w wodzie.

Ergonomia względem S7 edge uległa poprawie

W S7 edge dość problematyczny był zagięty ekran, na którym łatwo było coś niechcący kliknąć. Jako że S8 nie ma płaskiego odpowiednika, Samsung musiał ten problem rozwiązać. I rozwiązał.

Zagięcie ekranu jest po prostu subtelniejsze, a ramka delikatnie wypukła, dzięki czemu odseparowuje palce od wyświetlacza. Podczas testów ani razu nie zdarzyło mi się dotknąć ekranu niechcący.

Testowany przeze mnie egzemplarz to Galaxy S8+ z aż 6,2-calowym wyświetlaczem. Takie cyferki mogą przerażać, ale smartfon leży w dłoni zaskakująco dobrze. Dzięki wąskim ramkom i nietypowym proporcjom ekranu (18,5:9) jest węższy i tylko odrobinę dłuższy od 5,5-calowego iPhone'a 7 Plus.

Niestety przy tak wysokim ekranie pojawia się jeden problem — bardzo ciężko jest dosięgnąć kciukiem górnej krawędzi ekranu. Tyle dobrego, że przeciągając palec od któregoś z dolnych rogów wyświetlacza, można błyskawicznie zmniejszyć obszar roboczy.

Osobiście mimo wszystko skłoniłbym się jednak ku mniejszemu modelowi z 5,8-calowym ekranem. Te 0,4 cala więcej nie sprawia, że przeglądanie stron internetowych staje się diametralnie bardziej komfortowe, a jednak mniejszy model jest dużo poręczniejszy. I tańszy.

Wyświetlacz Galaxy S8 jest fantastyczny

To już zresztą standard, do którego Samsung nas przyzwyczaił. Pod względem jakości wyświetlanego obrazu jego Super AMOLED-y są absolutnie bezkonkurencyjne. Ostrość jest wzorowa, kolory żywe, kąty widzenia praktycznie nieskończone, a czerń idealna.

Nowe proporcje zdają egzamin

Zamiast standardowych proporcji 16:9 Samsung postawił na nietypowy panel 18,5:9. Dzięki temu na wyświetlaczu mieści się więcej treści, o czym szczegółowo pisałem w tym wpisie.

Przeglądarka Internet

Taki panel świetnie nadaje się do grania, bo pole widzenia jest szersze.

Angry Birds 2

Galaxy S8 to także świetny odtwarzacz filmów, bo te wyglądają na tym ekranie obłędnie. Gdy ogląda się kinowe produkcje 21:9, czarne pasy na górze i na dole są niewielkie. Warto zresztą wspomnieć, że niektórzy dostawcy treści — np. Netflix — tworzą już filmy w formacie 18:9, które wypełniają niemal cały wyświetlacz telefonu.

Galaxy S7 edge i Galaxy S8+

Gdy na YouTubie ogląda się film 16:9, po bokach pojawiają się czarne pasy. Można jednak rozciągnąć wideo na cały wyświetlacz, choć wówczas górna i dolna część kadru zostaje lekko ucięta.

Tak wygląda film 16:9 na ekranie Galaxy S8

Smartfon obsługuje także technologię HDR Mobile

Gdy ogląda się film kompatybilny z mobilnym HDR-em (sporo wideo HDR mają Netflix czy Amazon Prime Wideo) ekran wyświetla więcej szczegółów w najjaśniejszych i najciemniejszych obszarach.

Samsung coś jednak namieszał w profilach barw

Software — podobnie jak w poprzednich modelach — pozwala dostosować profil barw w zależności od tego, czy ktoś preferuje naturalne czy mocno nasycone kolory. W S7 edge cały czas używałem trybu "kino AMOLED", który podbija barwy. Z jakiegoś powodu w S8 ten sam profil sprawia, że biel staje się nieprzyjemnie szara, a kolory dziwacznie przekłamane. W bezpośrednim porównaniu S7 wygrywa.

Na razie jedynym sensownym wyjściem jest używanie "trybu adaptacyjnego", w którym kolory są nieco bardziej stonowane, ale biel pozostaje biała. Piszę "na razie", bo wierzę, że ktoś się walnął podczas kalibrowania panelu i problem ten zostanie naprawiony przy okazji aktualizacji oprogramowania. Egzemplarz testowy otrzymałem bowiem miesiąc przed sklepową premierą.

Część wyświetlacza reaguje na siłę nacisku

Nacisk wykrywa obszar, w którym wyświetlany jest wirtualny przycisk Home. Fizycznego — znanego z poprzednich Samsungów — nie ma.

Gdy jakaś aplikacja czy film wyświetlany jest w trybie pełnoekranowym, wystarczy mocniej docisnąć to miejsce, by powrócić do ekranu głównego. Nie trzeba więc specjalnie rozwijać paska funkcyjnego. Świetna sprawa.

Wirtualny przycisk Home reaguje na naciśnięcie nawet wtedy, gdy ekran jest wygaszony. Nie trzeba więc używać przycisku zasilania, by wybudzić telefon. Dodam jeszcze, że siłę wymaganego nacisku można regulować. Dodatkowo wirtualny przycisk można wyłączyć w grach.

Gdy ekran jest wciskany, telefon imituje fizyczne kliknięcie za pomocą silniczka wibracyjnego. Silniczek nie jest tak dobry, jak ten zastosowany w iPhonie 7, ale wśród androidowych telefonów konkurencji prawdopodobnie nie ma. Nie czuć bowiem tandetnych wibracji, lecz przyjemne kopnięcia. Są one także doskonale wyczuwane, gdy telefon znajduje się w kieszeni.

Układ pozostałych wirtualnych przycisków — wstecz i wielozadaniowości — można zmienić. W końcu, bo dotychczas przycisk cofania znajdował się z samsungach po prawej stronie, co było niezbyt logiczne i intuicyjne.

Nie zabrakło także funkcji Always On Display

Ekran może być cały czas aktywny, wyświetlając godzinę, datę, czy ikonki informujące o nieodczytanych powiadomieniach.

Wydajność jest bardzo wysoka, ale…

Europejski wariant Galaxy S8 napędzany jest przez najnowszy autorski układ Samsunga - Exynos 9 Series (8895). Ośmiordzeniowa jednostka w połączeniu z szybką pamięcią UFS 2.1 świetnie radzi sobie z bardziej wymagającymi zadaniami takimi jak nagrywanie i edycja wideo w wysokiej rozdzielczości czy gry.

Dodam, że S8+ w porównaniu z S8 ma odrobinę wyższe taktowanie rdzeni, ale wielkich różnic w wydajności obu modeli się nie spodziewam.

Telefon błyskawicznie reaguje na polecenia, a spowolnienia się nie zdarzają. Animacje są w 99 proc. płynne, ale podczas nagłego uruchamiania asystenta Bixby — o którym za chwilę — interfejs lubi zgubić kilka klatek.

Trzeba mieć świadomość, że układ nie jest jednak diametralnie szybszy od ubiegłorocznych jednostek. Nie uważam więc, by w zestawieniu z LG G6 czy HTC U Ultra, które mają nieco starsze procesory, SoC Galaxy S8 był jakąś olbrzymią kartą przetargową.

Złego słowa nie mogę napisać na temat temperatury pracy. Telefon nawet pod dużym obciążeniem staje się ciepły, ale nie gorący. To mnie zresztą specjalnie nie dziwi, bo podejrzewam, że po wpadce z Note'em 7 wyeliminowanie wszystkich czynników, które mogłyby doprowadzić do samozapłonu, było absolutnym priorytetem.

Niestety RAM-u jest troszkę mało

4 GB pamięci operacyjnej w przypadku tak zaawansowanego urządzenia nie wystarczają do naprawdę komfortowej pracy. Po wyczyszczeniu pamięci, gdy załadują się wszystkie domyślne procesy w tle, do dyspozycji użytkownika zostaje niecały 1 GB pamięci.

Galaxy S8 ubija ostatnio używane apki częściej, niż można by oczekiwać od telefonu kosztującego blisko 4000 złotych. Wystarczy zminimalizować grę, spędzić kilka minut w przeglądarce i już do rozgrywki powrócić się nie da; trzeba grę załadować od nowa.

Niestety nie miałem jeszcze okazji dokładnie przetestować przystawki DeX, która zamienia Galaxy S8 w komputer. Obawiam się jednak, że 4 GB RAM-u mogą nie wystarczyć, by zapewnić komfortową pracę w wielu oknach.

Zabezpieczenia biometryczne; łączność; dźwięk; oprogramowanie

Największa wada Galaxy S8

Podczas prezentacji telefonu Samsung mocno chwalił się zastosowanymi zabezpieczeniami biometrycznymi, których są aż trzy: czytnik linii papilarnych, skaner tęczówki oka oraz funkcja rozpoznawania twarzy. Każdemu z nich daleko do ideału.

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że w celu zmniejszenia ramek Samsung planował zintegrować ze skanerem linii papilarnych wyświetlacz. Najprawdopodobniej jednak dostawca komponentów nawalił, przez co Koreańczycy musieli przejść do planu B i umieścić skaner na pleckach telefonu. Wylądował on tuż przy aparacie, czyli w tragicznym miejscu.

Czytnik umieszczony jest bardzo wysoko, a S8+ do małych telefonów nie należy. Trzeba chwilę żonglować nim w ręku, by w ogóle dosięgnąć do skanera palcem wskazującym (prawej ręki, z lewą jest jeszcze gorzej), a i to nie gwarantuje sukcesu.

Płytka skanująca jest malutka i ledwo wyczuwalna pod palcami. Strasznie trudno jest odblokować telefon bez patrzenia na czytnik. W najlepszym razie palec wyląduje lekko z boku i trzeba będzie powtórzyć skanowanie. W najgorszym zostawi się piękny odcisk palca na obiektywie aparatu. Samsung najwidoczniej jest zresztą świadomy problemu, bo w oprogramowaniu aparatu nie bez przyczyny zaszyto funkcję, która sprawdza, czy obiektyw jest czysty. Jeśli nie jest, po uruchomieniu kamery wyświetla się komunikat z prośbą o przetarcie obiektywu.

Szczęście w nieszczęściu jest takie, że czytnik linii papilarnych jest cały czas aktywny, więc można do niego przyłożyć palec nawet wtedy, gdy ekran jest wygaszony. Działa on także jak gładzik i może służyć do zsuwania belki powiadomień. Łatwiej jest jednak ogarnąć kciukiem górę ekranu niż palcem wskazującym skaner, więc w ogóle z tej funkcji nie korzystałem.

Zaznaczam, że te wszystkie problemy dotyczą modelu Galaxy S8+. S8 jest nieco mniejszy, więc wygląda to trochę lepiej.

Alternatywne zabezpieczenia są skuteczniejsze, ale też nie idealne

Zacznijmy od skanera tęczówki, który działa bardzo sprawnie. Wykorzystuje on diodę emitującą światło podczerwone, więc skanowanie działa nawet w ciemności.

Niestraszne mu ani okulary korekcyjne, ani nawet przeciwsłoneczne (o ile oczywiście podświetlone szkło pozwala ujrzeć znajdujące się za nimi oczy). Proces skanowania trwa od ułamka do ok. dwóch sekund, ale ciężko stwierdzić, skąd wynika taka rozbieżność. Czasem skanowanie przebiega pomyślnie od razu, a czasem trzeba wytrzeszczyć oczy i delikatnie zbliżyć je do skanera.

Niestety ta metoda rodzi jeden problem — na telefon trzeba patrzeć idealnie na wprost, a w codziennym życiu nie zawsze jest to komfortowe. Dość wspomnieć chociażby o próbie odblokowania telefonu leżącego na stole. Mimo trzech różnych zabezpieczeń biometrycznych, trzeba wówczas skorzystać z wzoru.

Najlepsze i jednocześnie najgorsze jest skanowanie twarzy

Najlepsze, bo mimo że trzeba patrzeć prosto w telefon, skanowanie przebiega błyskawicznie. Mówimy o dosłownie ułamku sekundy. Ekran wydziela wystarczająco dużo światła, by doświetlić twarz nawet w całkowitych ciemnościach.

Jednocześnie jest to rozwiązanie najmniej bezpieczne. W sieci pojawiły się filmy udowadniające, że skanowanie twarzy można oszukać… zdjęciem. Mnie mimo licznych prób z różnymi fotkami mojej "facjaty" nie udało się tego powtórzyć, ale mimo wszystko na miejscu prezesa Coca-Coli raczej nie zabezpieczyłbym w ten sposób znajdującej się w pamięci telefonu receptury napoju.
Podsumowując:

  • skanowanie twarzy — szybkie, ale mało bezpieczne i nie zawsze wygodne;
  • skanowanie tęczówki — bardzo bezpieczne, ale nie zawsze wygodne i czasem za wolne;
  • skanowanie palca — dramat.

Dodam jeszcze, że jednocześnie aktywne mogą być dwie metody: skanowanie palca i skanowanie twarzy albo skanowanie palca i skanowanie tęczówki.

Moduły łączności sprawują się bardzo dobrze

Sieci LTE i Wi-Fi działają wyśmienicie. Nie miałem problemów z zasięgiem nawet w miejscach, w których część testowanych przeze mnie telefonów wymięka. To w połączeniu z dobrym głośnikiem i mikrofonem daje nam idealny telefon do prowadzenia rozmów głosowych.

Istotną informacją jest to, że Galaxy S8 to pierwszy telefon wyposażony w moduł Bluetooth 5. Standard ten w porównaniu ze wcześniejszymi wydaniami zapewnia znacznie szybszy transfer danych oraz większy zasięg.

Na razie technologia ta raczkuje; akcesoria wykorzystujące Bluetooth 5 dopiero zaczną się pojawiać, a innych telefonów niż S8 nie ma. Pełnię możliwości tego standardu będzie można jednak wykorzystać w przyszłości, ale dzięki temu Galaxy S8 staje się tzw. urządzeniem "futore-proof".

Głośnik multimedialny jest niezły, ale ulokowany w niefortunnym miejscu

Znowu. Wydobywający się z głośnika dźwięk jest głośny, mocny i klarowny, ale co z tego, skoro trzymając Galaxy S8 poziomo łatwo zasłonić go dłonią i niemal całkowicie wytłumić.

Strasznie żałuję, że Samsung nie zastosował głośników stereo, Głośnik nad ekranem spokojnie mógłby pełnić także funkcję multimedialną.

Do Galaxy S8 Samsung dorzuca słuchawki AKG

Mobilny oddział Samsunga zrobił użytek z przejęcia firmy Harman. Koreańczycy chwalą się, że znajdujące się w zestawie słuchawki warte są 99 dolarów, czyli równowartość 390 zł.

Jak na słuchawki od telefonu te dokanałówki grają naprawdę nieźle, ale mając w pamięci wspomnianą cenę spodziewałem się czegoś więcej. Przede wszystkim brakuje mi tutaj porządnego dołu. Zamiast soczystego basu czuć tylko puste dudnienie. Detale giną także w wyższych pasmach.

Pozytywne wrażenie robi za to design oraz jakość wykonania. Przede wszystkim solidny kabel pokryty tworzywem zapobiegającym plątaniu to miła odskocznia od tandetnych, gumowych przewodów, jakie zazwyczaj wyciąga się z pudełka z telefonem.

Oprogramowanie Galaxy S8 jest naprawdę udane

Pracę wszystkich podzespołów kontroluje Android 7.0 Nougat przykryty autorską nakładką Samsunga. Naprawdę dobrą nakładką.

Przede wszystkim interfejs jest bardzo ładny i schludny. Kolory są stonowane, animacje przyjemne dla oka, a wszystkie elementy spójne. Możliwe jest nawet nałożenie na ikony specjalnego obramowania, dzięki czemu nawet aplikacje zewnętrzne mają ikony w takim samym kształcie. Poza tym S8 obsługuje motywy graficzne

.

Jeśli chodzi o walory estetyczne, odbiór telefonu psuje trochę fakt, że w aplikacjach niesystemowych pasek nawigacyjny i pasek stanu są czarne. Trochę gryzie się to z bezramkowym wzornictwem.

Telefon jest bardzo przyjemny w użytkowaniu, bo na każdym kroku można się natknąć na funkcje, po których widać, że ktoś nad tym posiedział. Przykłady:

  • przeciągając palec w dół lub górę na ekranie głównym, można od razu przejść do listy wszystkich zainstalowanych aplikacji;
  • oglądając film 16:9 na YouTubie, można go rozciągnąć, aby wypełniał cały ekran;
  • fragment interfejsu jakiejś aplikacji można na stałe przykleić do ekranu (np. by spisać w notatniku jakąś informację ze zdjęcia);
  • przytrzymanie palca na jakiejś ikonie skutkuje wyświetleniem menu pozwalającego m.in. odinstalować apkę czy przenieść ją do folderu chronionego hasłem;
  • aplikacje obsługujące tryb współdzielenia ekranu można zminimalizować do ruchomych okien;
  • Game Launcher to specjalny katalog, w którym lądują wszystkie zainstalowanie gry i z poziomu którego można zmienić rozdzielczość obrazu czy też nagrać rozgrywkę na wideo;
  • na belce z przełącznikami znajduje się przycisk aktywujący filtr niebieskiego światła, dzięki czemu ekran nie męczy wzroku w nocy;
  • funkcja Smart stay zapobiega wygaszaniu ekranu, dopóki użytkownik się na niego patrzy;
  • podczas robienia zrzutu ekranu pojawiają się zaawansowane opcje edycji pozwalające uwiecznić na jednym obrazku np. całą stronę internetową lub długą listę.

Oczywiście wiele tych funkcji pojawiło się już we wcześniejszych modelach, bo w gruncie rzeczy nowości jest tu niewiele. Zmiany względem oprogramowania Galaxy S7 edge to głównie kosmetyka.

Nie zabrakło tutaj także znanych z S7 edge aplikacji krawędziowych. Jako że nowości w tej kwestii brak, zainteresowanych odsyłam tutaj.

Niektórym aplikacjom trzeba pomóc wykorzystać potencjał dłuższego ekranu

Większość instalowanych apek domyślnie działa w proporcjach 16:9, co oznacza, że na górze i na dole ekranu pojawiają się czarne pasy. Oprogramowanie potrafi je jednak rozciągnąć.

Wystarczy kliknąć przycisk wielozadaniowości, a następnie ikonkę rozciągania. Galaxy S8 sam spróbuje wypełnić treściami cały ekran i — choć wyświetla ostrzeżenie, że może to nie działać poprawnie — nie trafiłem na ani jedną aplikację, z którą taki zabieg by się nie powiódł. Jest to czynność jednorazowa, ale trzeba ją powtórzyć z każdą kolejną aplikacją dopóki deweloperzy nie zaczną masowo robić aplikacji kompatybilnych z nietypowymi proporcjami.

Na Galaxy S8 świetnie korzysta się z dwóch aplikacji jednocześnie

Jako że Android 7.0 Nougat wspiera to rozwiązanie natywnie, w ten sposób można teraz korzystać z większości aplikacji.

Jak wspomniałem wcześniej, proporcje 18,5:9 sprawiają, że na ekranie mieści się więcej treści. Jest to nieocenione podczas wyświetlania dwóch apek na współdzielonym ekranie. Na górze można umieścić okno z filmem, a obszaru roboczego zostaje na tyle dużo, że spokojnie wystarcza np. na komunikator i klawiaturę.

Jedna z najważniejszych nowości to Bixby, który jest w Polsce praktycznie bezużyteczny

Bixby to nowy asystent głosowy, którego największą zaletą ma być ścisła integracja z aplikacjami. Jeśli coś da się zrobić dotykowo, da się i głosowo.

Niestety wsparcia dla języka polskiego nie ma i nie wiadomo, czy kiedykolwiek będzie. Na razie Bixby rozumie tylko język koreański, a w najbliższej przyszłości ma się nauczyć angielskiego.

Na obudowie znalazł się specjalny przycisk, który uruchamia asystenta. Aby ten nie świecił pustkami, wyświetla się specjalny ekran z "przydatnymi" treściami. Są to jednak zwykłe zapychacze: ostatnie zdjęcia z galerii, prognoza pogody, polecane artykuły z agregatora newsów upday, nadchodzące wydarzenia z kalendarza. Nuda.

Bixby potrafi także rozpoznawać obiekty na zdjęciach. Świetnie działa to np. z architekturą. W galerii wystarczy wybrać opcję Bixby Vision, wskazać jakiś obiekt, a telefon znajdzie w sieci podobne fotki, które pozwolą go zidentyfikować.

Niestety przycisku odpowiedzialnego za uruchamianie Bixby nie da się przeprogramować. Samsung zablokował nawet niezależne aplikacje, które to umożliwiały. Absurdalna decyzja biorąc pod uwagę znikomą użyteczność Bixby w Polsce.

Aparat; bateria; podsumowanie

Aparat jest świetny, ale przepaści względem S7 nie ma

Galaxy S8 ma nową, 12-megapikselową matrycę wspomaganą przez obiektyw o jasności f/1,7 oraz optyczną stabilizację obrazu. Hardware'owo względem poprzednika zmieniło się niewiele, ale Samsung dopieścił software.

Nowością jest funkcja, którą Samsung nazywa Multi-Frame Image Processing. Pod tą skomplikowaną nazwą kryje się technologia polegająca na łączeniu kilku zdjęć zrobionych pod rząd. W trudnych warunkach oświetleniowych oprogramowanie ma wykonać błyskawicznie kilka zdjęć, wybrać najstabilniejsze i dobrać dane pochodzące z pozostałych fotografii w celu podbicia jakości.

Funkcja ta nie działa w żaden widowiskowy sposób. W gruncie rzeczy jest całkowicie niezauważalna, nie da się jej wyłączyć i nie wiadomo, w których momentach jest aktywowana. Wygląda jednak na to, że działa.

Galaxy S8 pokazuje pazur w nocy

Już S7 robił w trudnych warunkach bardzo dobre zdjęcia, a S8 zaskakuje dodatkowo szczegółowością. Nocne zdjęcia są ostre jak żyleta, a ilość szumów jest przy tym niewielka. Nawet poruszające się obiekty pozostają ostre.

Porównywałem bezpośrednio S7 i S8 i tam, gdzie ubiegłoroczny model zaczyna rozmywać, S8 wciąż zachowuje detal. Nawet jeśli czas naświetlania jest w obu modelach identyczny, więc S-ósemka faktycznie musi w jakiś sprytny sposób łączyć zdjęcia.

W dzień przewaga tegorocznego modelu się kończy

W dzień S8 robi tak samo dobre zdjęcia jak S7, o czym możecie się przekonać zerkając na porównanie aparatów Galaxy S8, Galaxy S7 i iPhone'a 7 zrobione z pomocą Krzyśka Basela z WP Fotoblogii. To komplement, bo S7 wciąż jest jednym z najlepszych fotograficznych smartfonów na rynku, ale jednocześnie brak wyraźnego skoku jakościowego może rozczarować. Mówimy bowiem o smartfonie nowszym o rok, który jest obecnie prawie dwukrotnie droższy.

Sporo zmieniło się za to w aparacie przednim

Rozdzielczość wzrosła z 5 do 8 Mpix, co przełożyło się na wzrost szczegółowości. Przednia kamerka wsparta jest ponadto wspomnianą wcześniej funkcją Multi-Frame Image Processing.

Najważniejsze jest jednak to, że w przednim aparacie pojawił się autofokus, który świetnie radzi sobie z ustawianiem ostrości na fotografowanych twarzach. Pozwoliło to także Samsungowi zaimplementować znaną z głównych aparatów funkcję "wybiórcze pole ostrości". Podczas robienia selfie oprogramowanie może rozmyć tło. Działa to nieźle, a więcej na ten temat pisałem tutaj.

Nowe jest także oprogramowanie aparatu

Interfejs aplikacji aparatu został delikatnie odświeżony względem tego z Note'a 7 czy S7 z Androidem 7.0. Wirtualny przycisk spustu migawki jest pływający i można go umieścić w dowolnym miejscu na ekranie. Działa on także jako kontroler zoomu - przeciągnięcie palca od spustu migawki w górę pozwala przybliżyć obraz.

Apka jest wygodna w użytkowaniu, ma tryb manualny i obsługuje intuicyjne gesty pozwalające przełączać się między trybami i wybierać filtry. Można ją uruchomić w dowolnym momencie wciskając dwukrotnie przycisk zasilania. Szkoda tylko, że aplikacja nie robi użytku z powiększonego ekranu. LG G6 ma kilka trybów wykorzystujących większą przestrzeń roboczą, a tutaj tego zabrakło.

Nie zabrakło natomiast efektów rozszerzonej rzeczywistości. Na obraz z kamery nałożyć można filtry podobne do tych ze Snapchata.

Żałuję, że Samsung nie wpakował do S8 podwójnego aparatu

Sensownie wykorzystane podwójne aparaty ma wielu bezpośrednich konkurentów na czele z iPhone'em 7 Plus, LG G6 oraz Huaweiem P10. Samsung obrał inny kierunek.

Jeszcze przed premierą Galaxy S8 Samsung chwalił się, że jego nowy procesor obsługuje podwójne aparaty. Do sieci wyciekły nawet zdjęcia prototypów Galaxy S8+ z dwiema kamerkami na plecach. Ostatecznie jednak dodatkowego obiektywu zabrakło. Szkoda, bo dzięki drugiemu aparatowi przeskok jakościowy względem ubiegłorocznego modelu mógłby być większy.

Nie zrozumcie mnie źle — nie narzekam na aparat Galaxy S8 dlatego, że jest zły, bo nie jest. Wręcz przeciwnie. Problemem jest to, że jest tylko trochę lepszy od tego w S7.

Bateria nie zachwyca

Po przygodach z Note'em 7 Samsung odpuścił sobie upychanie na siłę pierdylionów miliamperogodzin, a zamiast tego skupił się na bezpieczeństwie. Decyzja jak najbardziej zrozumiała, ale ostatecznie w Galaxy S8 wylądował akumulator 3500 mAh. To niewiele jak na takie monstrum.

Wyjątkowo energooszczędny układ robi swoje, ale duży wyświetlacz też. Po wyłączeniu trybu Always On Display, przy moim codziennym użytkowaniu sprowadzającym się do przeglądania sieci, korzystania z komunikatorów, oglądania filmów na YouTubie i słuchania muzyki, S8+ wyciągał u mnie w ciągu dnia ok. pięć godzin na włączonym ekranie. Gdy dochodziło do tego robienie zdjęć czy granie w gry, zjeżdżałem poniżej czterech godzin. Mowa tu o sytuacji, gdy rozdzielczość ekranu ustawiona jest na 1080p (oprogramowanie pozwala zmienić rozdzielczość w celu zaoszczędzenia energii).

Przy umiarkowanym wykorzystywaniu można wyciągnąć na jednym ładowaniu pełną dobę, ale na weekend bez ładowarki bym nie liczył. Zwłaszcza że procenty uciekają dość szybko nawet wtedy, gdy telefon leży nieużywany. Nakładka Samsunga jest dopracowana i funkcjonalna, ale wiele pracujących w tle procesów przekłada się niestety na wysokie zużycie energii.

Galaxy S8 wspiera jednak szybkie ładowanie

Korzystając z dołączonej do zestawu ładowarki można naładować telefon do pełna w nieco ponad 80 minut. Pod tym względem jest zatem przyzwoicie. Kupując specjalną ładowarkę telefon można ładować także bezprzewodowo.

Tak czy inaczej, baterii do listy zalet Galaxy S8 nie dopiszę. Zwłaszcza że testowałem model S8+ z większą baterią. W mniejszym wariancie (3000 mAh) może być jeszcze gorzej.

Podsumowując

Mam wrażenie, że Galaxy S8 to przedostatni przystanek w drodze Samsunga do doskonałości. W tym jednym zdaniu zamknąłem bilans wad i zalet S-ósemki.

Samsung naprawił mniejsze i większe wady poprzednika (duże ramki, wystający aparat i ergonomia), ale pojawiły się nowe problemy. Przede wszystkim fatalnie ulokowany czytnik linii papilarnych i nie najlepsza bateria. Trochę brakuje także podwójnego aparatu, zwłaszcza że Samsung sam ogłaszał, że jest gotowy na zaimplementowanie takiego rozwiązania.

Galaxy S8 to naprawdę fantastyczny telefon, ale używając go cały czas po głowie chodziło mi: "kurczę, tak niewiele brakowało i nie miałbym się do czego przyczepić". To pozwala mi sądzić, że za chwilę Samsung dopieści swoje dziecko i naprawdę nie będę miał się do czego przyczepić. Tak, mam na myśli Galaxy Note'a 8, który powinien się pojawić za jakieś pół roku.

Jednocześnie moja geekowska dusza zazdrości każdemu, kto wkrótce wypakuje S8 z pudełka, bo to najlepszy i prawdopodobnie najpiękniejszy telefon jakiego kiedykolwiek używali. I jedno jest pewne — dzień rynkowej premiery S8 będzie międzynarodowym dniem zbierania szczęki z podłogi.

Ogólna ocena9z 10

Plusy:

  • świetne wzornictwo i jakość wykonania
  • pyło- i wodoszczelność
  • duży ekran w obudowie o rozsądnej wielkości
  • praktyczne proporcje ekranu
  • świetna jakość wyświetlanego obrazu
  • funkcjonalne oprogramowanie
  • niezłe słuchawki AKG w zestawie
  • bardzo dobry aparat
  • Bluetooth 5

Minusy:

  • fatalnie ulokowany czytnik linii papilarnych
  • głośnik łatwo jest zasłonić dłonią
  • sztandarowa funkcja — głosowy asystent Bixby — nie działa po polsku

Zobacz także:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Motorola Atrix – niewykorzystany potencjał [test] Nokia Lumia 620 to naprawdę udany smartfon! [pierwsze wrażenia] Nowe Nexusy poddane wnikliwej analizie. Benchmarki zaskakują Co zostało z Predatora po strzale z AK-47 Moto 360 - test i recenzja inteligentnego zegarka Motoroli Meizu m2 note - test i recenzja Sony Xperia Z - potężna specyfikacja, świetne wykonanie i wodoodporność [test] HTC One - najlepszy smartfon na rynku? [wideo] Manhattan Flyte, bezprzewodowe słuchawki, które można kupić... jak będą w promocji [test] Samsung Monte S5620 - pierwsze wrażenia Honor View20: pierwsze wrażenia i przykładowe zdjęcia z aparatu Qualcomm Snapdragon 800 - będą problemy z thermal throttlingiem?

Popularne w tym tygodniu:

Honor 9X z wysuwanym aparatem wreszcie w Polsce. Czy warto go kupić?