Jedna uwaga: dla uproszczenia będę nazywał Moto Z smartfonami "modułowymi", choć to daleko idący skrót myślowy. Smartfony Lenovo nie mają bowiem żadnych wymiennych części, a jedynie rozszerzające funkcjonalność magnetyczne klapki. Z technicznego punktu widzenia Moto Modsy od setek akcesoriów podłączanych do gniazda Micro USB odróżnia jedynie złącze.
Ok, skoro kwestie semantyczne mamy za sobą, przejdźmy do omówienia tego, co Lenovo zrobiło dobrze.
Brak konieczności wyłączenia urządzenia w celu doczepienia modułu
W LG G5 podpięcie modułu wymaga wyciągnięcia baterii. Jako że urządzenie nie ma małego akumulatorka, który utrzymałby urządzenie przy życiu na czas wymiany modułu, trzeba każdorazowo wyłączać i włączać telefon. Jeśli robisz to raz na kilka tygodni - nie ma problemu. Częste żonglowanie modułami może być jednak upierdliwe.
Poza tym w G-piątce już sama wymienność elementów może rodzić problemy. Jesteś w górach i dorzucasz moduł moduł fotograficzny - super. Ale coś musisz zrobić z elementem, który właśnie odczepiłeś. Łatwo go zgubić lub uszkodzić.
W Moto Z nie trzeba niczego wymieniać. Moduły w razie potrzeby po prostu się dokłada, co nie wymaga wyłączania urządzenia. Minusem takiego rozwiązania jest oczywiście zauważalny wzrost grubości urządzenia, ale cóż - coś za coś. W ogólnym rozrachunku takie podejście do tematu uważam za lepsze.
Zapowiedziana kompatybilność z kolejnymi smartfonami
Topowe smartfony są drogie. Akcesoria do nich są drogie. Konieczność pożegnania się z zachomikowanymi akcesoriami w chwili wymiany smartfona to zawsze spory problem. Czy LG G6 będzie kompatybilny z modułami do G5? Czy G6 w ogóle będzie modułowy? To wie chyba tylko samo LG.
Tymczasem Lenovo gra w otwarte karty. W informacji prasowej pojawiło się jasne zapewnienie, że wszystkie Moto Modsy będą kompatybilne z kolejnymi generacjami smartfonów z rodziny Moto Z.
Niezłe moduły na start
Od premiery LG G5 minęło już kilka miesięcy, a w kwestii modułów klienci mogą wybierać jedynie między guzikami do obsługi aparatu a chipem DAC, który - jak pokazał LG V10 - równie dobrze mógłby się znaleźć w obudowie w standardzie.
Co więcej, można być pewnym, że dodatków będzie przybywać. Perspektywa zachowania kompatybilności z przyszłymi smartfonami już sama w sobie jest niezłą zachętą dla producentów akcesoriów, a na to wszystko Lenovo wykłada milion dolarów dla twórców najciekawszego modułu.
W takiej formie "moduły" mają sens
Smartfony stricte modułowe pokroju zbudowanej z klocków Ary mnie nie przekonują, o czym szczegółowo pisałem tutaj. Pomysł Lenovo jak najbardziej do mnie trafia. Zamiast bawić się w wymienne części, Chińczycy po prostu stworzyli smartfona, którego możliwości można w łatwy sposób rozbudować nie martwiąc się o to, że za rok wszystkie akcesoria trzeba będzie wyrzucić do kosza.
Póki co, jestem na tak i nie mogę się doczekać testów.
Miron Nurski
Od 2024 roku pełni funkcję szefa działu Mobile w serwisie benchmark.pl. W latach 2012–2023 związany był z Komórkomanią, gdzie od 2015 roku sprawował rolę redaktora prowadzącego.
Swoją wiedzę i pasję do technologii rozwijał również prowadząc oficjalne blogi dla takich globalnych marek jak Nokia, Microsoft i LG. Studiował na kierunku reklama i promocja na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Poza technologią, jego zainteresowania obejmują kino, gry wideo, fizykę kwantową i astronomię.