Samsung Galaxy Note 10 po 24 godzinach. Pierwsze wrażenia i zdjęcia z aparatu

Samsung Galaxy Note 10 po 24 godzinach. Pierwsze wrażenia i zdjęcia z aparatu23.08.2019 17:48
Samsung Galaxy Note 10 po 24 godzinach. Pierwsze wrażenia i zdjęcia z aparatu

Samsung Galaxy Note10 trafił do sprzedaży, a ja spędziłem już z nim pierwszą dobę. To Note, na jakiego czekałem, choć ma kilka braków.

Na testy trafił do mnie mniejszy wariant smartfonu. Różnice między Note'em 10 a Note'em 10+ omówiliśmy w osobnym materiale.

Samsung Galaxy Note 10 ma dla mnie idealny rozmiar

W Note'ach 8 i 9 przeszkadzało mi to, że Samsung zmniejszył obramowanie, ale jednocześnie zwiększył wyświetlacz do tego stopnia, że były to największe smartfony w historii tej serii. To w połączeniu z kanciastą bryłą mocno psuło ergonomię.

Tymczasem Note10 jest najmniejszym Note'em od lat. Jest krótszy i węższy niż Note'y 7, 5, 4 oraz 3. Jednocześnie - dzięki ekstremalnie małym ramkom - ma duuużo większy wyświetlacz. Skądinąd znakomity wyświetlacz, w którym nie przeszkadza mi nawet, że jego rozdzielczość to "tylko" FullHD. Ostrość w zupełności mi wystarcza.

W ekranie zatopiony jest ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych, który jest szybki i skuteczny. O ile w S10 przeszkadzało mi jego ulokowanie (za nisko), o tyle w Nocie 10 został przesunięty w miejsce, w którym naturalnie ląduje mój kciuk. Wreszcie.

Nowy samsung jest też doskonale wyprofilowany. Jego mocno zaoblone plecki niemal zlewają się z metalową ramą, dzięki czemu znakomicie leży w dłoni. Jego ekran jest przy tym na tyle duży, by oglądanie filmów, przeglądanie sieci czy tworzenie odręcznych notatek z użyciem rysika było czystą przyjemnością.

Galaxy Note10 świetnie leży w dłoni
Galaxy Note10 świetnie leży w dłoni

Pod względem gabarytów Note10 jest dla mnie bliski ideału. Ale.

Niestety kompletnie nie pasuje mi ulokowanie fizycznych przycisków

Przyciski regulacji głośności oraz wyłącznik zostały ulokowane... na lewej krawędzi. Prawa krawędź jest kompletnie pusta.

Jako że jestem osobą praworęczną, bardzo mi to przeszkadza. Trzymając telefon w prawej dłoni lubię mieć klawisze pod kciukiem. A przynajmniej wyłącznik, którego używam dziesiątki (jeśli nie setki) razy dziennie do usypiania smartfonu. Na szczęście przynajmniej wybudzić Galaxy Note'a 10 można klikając w jego ekran.

Konieczność zmiany chwytu w celu wygaszenia ekranu jest potwornie uciążliwa i boję się, że kiedyś skończy się upadkiem telefonu.

Udało mi się częściowo rozwiązać ten problem instalując na Nocie 10 aplikację Samsunga o nazwie One Hand Operation +. Apka ta służy do konfigurowania ekranowych gestów i po prostu utworzyłem sobie gest, który usypia ekran. Wolałbym jednak, by wyłącznik znajdował się po prawej jak w niemal każdym smartfonie na rynku.

Klawisze po lewej stronie doceniam tylko wtedy, gdy używam rysika, a Note10 ląduje w lewej dłoni, ale jednak cześciej korzystam z niego bez S Pena.

Samsung Galaxy Note10 jest ma ładne, ale wtórne wzornictwo

Wersja kolorystyczna, która do mnie trafiła, to Aura Glow, czyli ta, która zdominowała materiały promocyjne. Jest ona trudna do opisania i jeszcze trudniejsza do uwiecznienia na zdjęciach. Mógłbym zrobić 10 000 fotek i na każdej smatfon wyglądałby zupełnie inaczej.

Gdy jest ciemno, smartfon jest zwyczajnie srebrny. W nieco jaśniejszej scenerii zaczyna delikatnie mienić się na różne barwy, w zależności od kąta padania światła. W ostrym świetle tęczowe barwy stają się baaardzo intensywne, wręcz przesadzone.

Mnie ten efekt się podoba. Jest to coś unikalnego i przyciągającego wzrok. Każdemu przed zakupem radzę jednak obejrzeć ten wariant na żywo, bo żaden film i żadne zdjęcie nie oddadzą tego efektu. Trzeba też mieć na uwadze, że ten wariant ma tendencję do zbierania zabrudzeń, które są mocno widoczne.

Sama bryła jest elegancka i ładna, ale to niestety kopia kopii kopii. Galaxy Note10 wygląda jak klon Huaweia P30 Pro, który jest klonem iPhone'a X. W zasadzie jedyna zauważalna różnica to otwór w ekranie zamiast wcięcia, ale aparat znajduje się w tym samym miejscu, więc nie jest to różnica drastyczna.

Galaxy Note10 jest mniejszy niż Huawei P30 Pro
Galaxy Note10 jest mniejszy niż Huawei P30 Pro

Trochę szkoda, bo Galaxy S10 udowodnił, że Samsung potrafi zrobić telefon, który jest ładny i jednocześnie jedyny w swoim rodzaju. Wolę też, gdy otwór na aparat znajduje się w rogu ekranu.

Samsung Galaxy Note10: rysik S Pen potrafi więcej niż kiedykolwiek wcześniej

Jeśli ktoś kupuje Note'y dla rysika, nie zawiedzie się.

Przede wszystkim Samsung genialnie rozwiązał kwestię tworzenia notatek

Galaxy Note10 pozwala tworzyć notatki bezpośrednio na zablokowanym ekranie, które automatycznie zapisują się po schowaniu rysika - to znamy już z wcześniejszych generacji. Nowością jest jednak to, że smartfon automatycznie przeprowadza w tle transkrypcję wszystkich ręcznych notatek.

Dzięki temu mogę wejść do aplikacji Samsung Notes, wpisać słowo kluczowe, a smartfon wyświetli wszystkie notatki, które to słowo zawierają. Treść odręcznych notatek można też oczywiście skopiować.

412202687570445222

Rozpoznawanie pisma działa bezbłędnie. Zrobiłem kilka koślawych notatek jadąc roztrzęsionym pociągiem, a Galaxy Note10 bez najmniejszych problemów radzi sobie z ich przeszukiwaniem.

Dla kogoś, kto lubi robić odręczne notatki, będzie to absolutny killer-feature.

Gesty rysikiem są OK, ale nie jest to raczej coś, co mogłoby mnie przekonać do zakupu

Dużą nowością w rysiku S Pen jest wbudowany żyroskop, który pozwala na wykonywanie gestów w powietrzu. Stylus rozpoznaje:

  • machnięcie w lewo;
  • machnięcie w prawo;
  • machnięcie w górę;
  • machnięcie w dół;
  • obrót w lewo;
  • obrót w prawo;
  • kliknięcie przycisku;podwójne kliknięcie przycisku.

Wystarczy machnąć rysikiem w odpowiedni sposób trzymając jednocześnie ulokowany w nim przycisk.

Gestów tych można użyć do bezdotykowej obsługi wybranych aplikacji takich jak Aparat, Galeria, Samsung Internet, Samsung Notes, AR Doodle, Chrome, Emoji AR, PowerPoint, Zegar czy odtwarzacze multimediów (m.in. Spotify). Wkrótce ma dość do tego YouTube.

Lista możliwych do wykonania akcji uzależniona jest aplikacji. Najwięcej jest ich w apce aparatu, gdzie machając rysikiem można przełączać się między trybami i aparatami, przybliżać i oddalać obraz oraz wyzwalać spust migawki.

W przeglądarce internetowej (Samsung Internet i Chrome) gestami można wykonywać akcje wstecz i dalej oraz przewijać strony w górę i w dół.

W galerii zdjęć czy pokazie slajdów gesty pozwalają na bezdotykowe przełączanie się między kolejnymi grafikami.

W Spotify (lub dowolnym innym odtwarzaczu muzyki) rysik Note'a 10 umożliwia zmianę utworów, wstrzymywanie i wznawianie odtwarzania czy regulację głośności.

Na ile to będzie przydatne w codziennym życiu? Nie wiem. Jestem w stanie sobie wyobrazić sytuację, w której ktoś ustawia telefon na statywie i zdalnie kontroluje aparat lub pokazuje znajomym zdjęcia bez zasłaniania ekranu paluchem, ale sam raczej nie korzystałbym z tego zbyt często. Ot bajer.

Wszystko uzależnione jest jednak uzależnione od osobistych preferencji. Jeśli ktoś często wyświetla prezentacje z telefonu lub z jakiegoś powodu chciałby móc bezdotykowo przeglądać strony internetowe, może tę funkcję doceni. Podejrzewam jednak, że będzie niszowa.

Możliwości rysika jest tak dużo, że poświęcę im osobny materiał

Galaxy Note10 pozwala z użyciem rysika także m.in.:

  • nakładać napisy na filmy;
  • tworzyć maski wirtualnej rzeczywistości na twarz;
  • nagrywać zawartość ekranu wraz z podglądem z kamery i w czasie rzeczywistym nakładać na obraz podkreślenia, podpisy, itp.

W tym tekście chciałem się jednak skupić na pierwszych wrażeniach na gorąco, więc samego S Pena omówimy bardziej szczegółowo w innym materiale.

Głośnik Galaxy Note'a 10 jest zaskakująco dobry

Miałem obawy odnośnie głośników, bo - choć w specyfikacji widnieje informacja o stereo - ten w górnej części ekranu jest niemalże niewidoczny. Z uwagi na bardzo małe obramowanie dźwięk wydostaje się przez mikroskopijną szczelinę nad ekranem oraz otwór na górnej ramie, sąsiadujący z gniazdem na karty SIM.

Note10 ma nieco mniejsze ramki niż P30 Pro
Note10 ma nieco mniejsze ramki niż P30 Pro

O dziwo jednak z dwóch stron telefonu wydobywa się czysty, względnie mocny, bardzo głośny i równomierny dźwięk. Ba, gdy się wsłuchać, okazuje się, że głośnik ekranowy gra nieco głośniej od dolnego. Moje obawy były więc bezzasadne. Jest dobrze.

Samsung Galaxy Note10ma bardzo dobry aparat

Samsung Galaxy Note10 ma potrójny aparat z obiektywem szerokokątnym, ultraszerokokątnym oraz teleobiektywem dającym dwukrotne przybliżenie optyczne. Oto przykładowe fotki z tego zestawu:

  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
[1/35]

W dzień Note10 robi fantastyczne fotki, które wyróżniają się przede wszystkim bardzo dużą rozpiętością tonalną. Telefon wyciąga masę detali zarówno z ciemnych, jak i jasnych fragmentów obrazu i to w przypadku użycia wszystkich obiektywów.

W nocy, o ile światła sztucznego jest dużo, Note10 także trzyma poziom, choć numerem 1 raczej nie zostanie.

Samsung Galaxy Note 10 kontra Huawei P30 Pro: porównanie zdjęć

Jako że miałem przy sobie P30 Pro, strzeliłem kilka zdjęć porównawczych.

412202687572083622
412202687572083622
412202687572149158
412202687572149158
412202687572214694
412202687572214694

Poziom pierwszego przykładu jest bardzo zbliżony. Fotka z P30 Pro jest może delikatnie przeostrzona, ale widać to tylko w bezpośrednim porównaniu.

W tunelu, gdzie warunki były mocno niesprzyjające, bezapelacyjnie wygrał Galaxy Note10, który uniknął przepaleń w najjaśniejszej partii obrazu, jednocześnie dobrze eksponując całą resztę.

Poziom zdjęć stacji benzynowej jest wyrównany, choć w ciemniejszych partiach widać, że fotka z P30 Pro jest mniej zaszumiona i bardziej szczegółowa.

Zrobiłem także fotki w niemal całkowitej ciemności w trybie automatycznym oraz nocnym.

412202687572542374
412202687572542374
412202687572607910
412202687572607910

Jak widać, przy braku światła P30 Pro wciąż rządzi. Nawet bez trybu nocnego fotka jest doskonale naświetlona. Oczywiście na upartego można stwierdzić, że Note10 lepiej oddaje to, co widzą ludzkie oczy, ale osobiście wychodzę z założenia, że im więcej szczegółów na zdjęciu, tym lepiej.

Audio Zoom w Samsungu Galaxy Note 10 naprawdę działa

Tryb Audio Zoom wykorzystuje trzy mikrofony, które podczas przybliżania obrazu mają podbijać głośność tego, co znajduje się w środku kadru.

Spacerując po Warszawie minąłem leżącego przy chodniku grającego boomboksa. Odszedłem na kilkanaście metrów, aż stał się ledwo słyszalny, i włączyłem nagrywanie.

Samsung Galaxy Note10: Audio Zoom

Jak widać (a raczej słychać), na początku nagrywania muzyka jest niemal całkowicie zagłuszona przez szmer otoczenia. Gdy jednak zrobiłem zbliżenie na boomboksa, Note10 wytłumił całą resztę i faktycznie skupił się na muzyce. Nieźle.

Samsung dopracował też stabilizację wideo

Stabilizacja Super Steady, znana m.in. z Galaxy S10 czy Galaxy A80, dotychczas działała tylko z dodatkowym aparatem z ultraszerokokątnym obiektywem. Teraz współpracuje także z aparatem głównym, który jest dużo lepszej jakości.

Na tym nie koniec. Mnie spodobało się najbardziej, że Samsung zintegrował stabilizację Super Steady z trybem Hyperlapse. Pozwala to na robienie efektownych filmów poklatkowych.

Widoczne są drobne artefakty, będące efektem cyfrowego stabilizowania obrazu, ale rezultat i tak jest kapitalny jak na film realizowany z ręki bez jakichkolwiek dodatkowych akcesoriów. Nagrywając takie hyperlapse'y można przywieźć sobie z wakacji naprawdę ciekawą pamiątkę.

No fajny ten Note10, fajny

Galaxy Note'y mają w sobie to coś. Tym czymś jest funkcjonalność, która deklasuje praktycznie całą konkurencję. Duża w tym zasługa potężnego rysika, który - odpowiednio wykorzystany - otwiera przed użytkownikiem ogrom możliwości.

Gdy trzeba przerobić zdjęcie, zmontować film, szybko skopiować pliki - w zasadzie zrobić cokolwiek bardziej zaawansowanego niż przejrzenie strony z memami (choć i to dzięki rysikowi można zrobić na sposoby, których inne telefony nie oferują) - nie ma lepszego smartfonu. I to wszystko - wreszcie - przy zachowaniu rozsądnych wymiarów i atrakcyjnego wzornictwa.

Jaki to kolor?
Jaki to kolor?

Jednocześnie Galaxy Note10 pozostawia lekki niedosyt. Slot na karty pamięci jest zarezerwowany dla Note'a 10+. Gniazda słuchawkowego brak, a - choć już dawno przerzuciłem się na słuchawki Bluetooth - dotychczas miło było czuć, że jest gotowe, by użyć go w awaryjnych sytuacjach. Aparat to może pierwsza piątka na rynku, ale samsungi swego czasu przyzwyczaiły użytkowników do wyprzedzania całej konkurencji. Jeśli natomiast chodzi o fotografię nocną czy zoom - są lepsi. No i te nieszczęsne przyciski na lewej krawędzi...

A mimo wszystko jednak Galaxy Note10 jest telefonem, którego chce się używać. Pierwszy raz od dawna mając w rękach najnowszego Note'a czuję, że chciałbym go mieć.

Źródło artykułu:WP Komórkomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (79)