Huawei Mate 10 Pro - gdy serce przegrywa z głosem rozsądku [TEST]

Ten artykuł ma 3 strony:

Oprogramowanie; inteligentny układ; łączność; multimedia

Oprogramowanie jest bardzo funkcjonalne

[/b]Już po wyjęciu z pudełka smartfon pracuje pod kontrolą Androida 8.0 Oreo. Za to plus. Nakładka producenta została nazwana EMIUI 8.0, by zrównać numerację z Androidem. Za to również plus.

Zacznę od tego, że oprogramowanie jest kompletne; już na starcie znaleźć można cały zestaw mniej i bardziej przydatnych narzędzi: pogodynkę, kalkulator, dyktafon, latarkę, lustro (aplikacja wykorzystuje przedni aparat), pilot do domowych urządzeń, kompas, apkę do robienia kopii zapasowych, apkę do przenoszenia danych ze starego telefonu, menedżer plików, odtwarzacz filmów, odtwarzacz muzyki, kalendarz, notatnik czy monitor zdrowia. W większości przypadków są to aplikacje bardzo udane.

Nie zabrakło również funkcji pozwalających usuwać śmieciowe pliki, monitorować zużycie danych i energii, blokować połączenia z konkretnych numerów telefonu czy skanować telefon w poszukiwaniu wirusów.

Jeśli ktoś lubi poustawiać wszystko pod siebie, również nie będzie zawiedziony, bo dostosować można niemal wszystko; włącznie z rozdzielczością ekranu czy rozkładem i kolejnością przycisków nawigacyjnych. Pasek z nimi można też w razie konieczności ukryć, aby treści wypełniały cały wyświetlacz.

Warto wspomnieć o preinstalowanym Translatorze, który tłumaczy tekst (również ze zdjęć). Wykorzystuje on inteligentny procesor, dzięki czemu działa szybko nie wymagając dostępu do sieci.

Translator obsługuje ponad 20 języków (w tym polski), a tłumaczenie faktycznie jest ekspresowe. Wykorzystuje on jednak technologię Microsoftu, która w mojej ocenie skutecznością ustępuje Tłumaczowi Google'a.

Zobacz również: Jesteśmy na premierze Huawei P30 i P30 Pro

Korzystać można także z dobrodziejstw samego Androida 8.0, w tym bardzo przydatnej funkcji Picture-in-Picture pozwalającej minimalizować niektóre apki do ruchomych okien. Na ekranie 18:9 wygodnie obsługuje się ponadto dwie apki na współdzielonym panelu.

Od strony wizualnej jest w porządku. Nakładka jest minimalistyczna, spójna i wyraźnie inspirowana iOS-em.

Huawei mógłby jednak popracować nad nieładem w interfejsie

Funkcji jest sporo, ale inna jest sprawa, że Huawei — na co zwracałem uwagę już we wcześniejszych testach - ma problemy z takim upchnięciem tych wszystkich funkcji, by zachować porządek.

Przede wszystkim dotyczy to przekombinowanej, jak na mój gust, nomenklatury. Mój ulubiony przykład to funkcja "tryb małej przysłony" w aparacie. Osoba niezaznajomiona z fotograficznym nazewnictwem ma prawo nie wiedzieć, że to nic innego jak popularne rozmywanie tła. Można było nazwać to jakość bardziej przyjaźnie.

Do tego niektóre funkcje poupychane są w nieoczywistych miejscach. Przykładowo:

  • ciemny motyw graficzny można włączyć w ustawieniach w zakładce "Bateria";
  • zegar na wygaszonym ekranie jest bardzo głęboko zakopany w sekcji "Bezpieczeństwo i prywatność";
  • rozkład przycisków na pasku nawigacyjnym można zmienić w sekcji nazwanej… "Inteligentna pomoc" (WTF?).

Jak się tak głębiej zastanowić, da się to wybronić jakąś logiką; ciemny motyw graficzny wpływa na niższe zużycie energii (stąd "Bateria"), a treści wyświetlane na zablokowanym ekranie są powiązane z prywatnością. Tego typu funkcje spodziewałem się jednak znaleźć w ustawieniach wyświetlacza.

Może się przesadnie czepiam, bo to tylko kwestia przyzwyczajeń i dokładnego zaznajomienia się z interfejsem telefonu, ale przez takie detale EMUI jest mniej przyjazne niż mogłoby być. Nawet wiedząc, że jakaś przydatna funkcja istnieje (np. zegar na zablokowanym ekranie) musiałem poświęcić dobrych kilka minut, by ją odnaleźć. Gdybym nie wiedział, pewnie nie dokopałbym się do niej nigdy.

Inteligentna maszyna?

Huawei nazywa swój telefon "inteligentną maszyną". Firma traktuje to tak poważnie, że jej przedstawiciele nawet w prywatnych rozmowach unikają słowa "smartfon" twierdząc, że jest krzywdzące. Moim zdaniem to tylko marketingowy bełkot.

Mate 10 Pro niektóre czynności może i robi w sposób — powiedzmy — inteligentny, to robienie inteligentnych rzeczy jest przecież domeną smartfonów i właśnie dlatego nazywamy je SMARTfonami. Nawet jeśli jeden telefon pracuje trochę inteligentniej od drugiego, to nie powód, by obwieszczać narodziny nowej kategorii produktów.

Kirin 970 zbudowany jest nie tylko z procesora i układu graficznego, ale i dodatkowej jednostki NPU odpowiedzialnej za przetwarzanie algorytmów sztucznej inteligencji. Co ta jednostka dokładnie robi? Cóż, tu sprawa nie jest taka prosta.

W teorii telefon ma się nieustannie uczyć, by w sposób optymalny zarządzać pracą wszystkich podzespołów. Dotyczy to wydajności, pracy modułów łączności czy poboru energii. Sztuczna inteligencja wspiera także mikrofon, aby poprawić jakość połączeń. Innymi słowy — smartfon ma robić w tle magiczne sztuczki, by telefon działał jak najszybciej, jak najlepiej i jak najdłużej nawet po wielu miesiącach użytkowania.

Jeśli chodzi o jakieś bardziej namacalne zastosowania, podczas robienia zdjęć Mate 10 Pro potrafi rozpoznawać obiekty w kadrze, aby odpowiednio dostosować wszystkie parametry. Gdy w obiektywie aparatu znajdzie się człowiek/zwierze/roślina/krajobraz, w rogu wyświetla się stosowna ikonka, a balans bieli czy saturacja kolorów ulegają zmianie.

Problem w tym, że skuteczności tych inteligentnych algorytmów nie sposób jest zmierzyć. Owszem, Mate 10 Pro jest szybki, ma świetną baterię, zasięg nie sprawiał mi problemów, a aparat jest bardzo dobry. To samo mogę jednak powiedzieć o wielu innych telefonach, których nikt inteligentnymi maszynami nie nazywa. Mnie — użytkownika — interesuje efekt, zaś "inteligencja" jest tylko podjętym środkiem, który nie powinien mnie obchodzić.

Lekkie braki w łączności

Od telefonu premium można oczekiwać, że wspiera wszystkie najnowsze standardy łączności. Tymczasem Mate'owi 10 Pro brakuje modułu Bluetooth 5.0, który zapewniłby większy zasięg, szybszy przesył danych czy możliwość sparowania telefonu z dwoma głośnikami/parami słuchawek jednocześnie. Nie wiem, czy jeszcze jakiś smartfon z tej klasy cenowej (ponad 3000 zł) nie ma nowego Bluetootha. Szkoda.

Zabrakło również gniazda słuchawkowego, co uważam za jeden z najgorszych trendów od lat.

Reszta modułów pracuje bez zarzutu

Zasięg Wi-Fi i LTE jest bardzo dobry. Dzięki znanej z huaweiów technologii Wi-Fi+ telefon potrafi zresztą na bieżąco oceniać jakość sieci i płynnie przełączać się między Wi-Fi a LTE, aby utrzymać stabilne połączenie.

Zaskakująco dobrze działa GPS. Precyzyjnie wskazuje pozycję nawet wewnątrz budynków i tuneli, gdzie znacznie droższy iPhone X zaczyna kompletnie wariować.

Z ponadprogramowego wyposażenia warto wspomnieć o porcie podczerwieni, który pozwala sterować domowymi urządzeniami. Baza kompatybilnych urządzeń jest ogromna i funkcja działa wzorowo.

Głośniki są w porządku, ale mogłoby być lepiej

Podczas odtwarzania multimediów Mate 10 Pro wykorzystuje 2 głośniki: ten na dolnej krawędzi (tony średnie oraz niskie) oraz nad wyświetlaczem (tony wyższe). Lubię takie rozwiązanie, choć tutaj nie zostało rozwiązane idealnie.

Dysonans między głośnością dźwięku wydobywającego się z obu głośników jest ogromny. Ten nad wyświetlaczem jest cichy i — choć faktycznie wzbogaca brzmienie o wyższe tony — nie czuć, że dźwięk wydobywa się z dwóch stron ekranu. W dodatku dolny głośnik łatwo jest zasłonić palcem.

Gdy już jednak oba głośniki są odsłonięte, dźwięk jest przyzwoity i da się wyczuć nawet niższe tony. Brzmienie jest bardzo głośne i nawet przy maksymalnym poziomie wolne od trzasków i innych zakłóceń.

Złego słowa nie powiem również o jakości rozmów. Głos dobiegający z głośnika jest czysty i głośny, a i rozmówcy nie skarżyli się na żadne zakłócenia czy niepożądane odgłosy. Według Huaweia, to właśnie wspomniana wcześniej sztuczna inteligencja dba o to, by wzmacniać odpowiednie dźwięki i filtrować niechciane.

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

HTC One X - pierwsze wrażenia Huawei Mate S - test i recenzja HTC One vs HTC One m8 Global Technology Mayor - telefon dla seniora [test] Wideoprezentacja HTC One M8 i porównanie z HTC One m7 Nokia X7 - test cz. 2 [oprogramowanie] Czy 500 zł wystarczy na telefon "premium"? Minitest MyPhone'a City XL LG G3 - test wydajności Goclever Insignia 5X - jest nieźle, ale byłoby świetnie, gdyby nie... FullHD [test] Alcatel Idol 4 i Idol 4S - test i recenzja iPhone 5S - nie wszystko złoto, co się świeci Samsung Galaxy Note Edge - pierwsze wrażenia

Popularne w tym tygodniu:

Samsung Galaxy Z Flip udaje zwykły smartfon skuteczniej niż Motorola razr. Tak, to ogromna zaleta