Meed Audio Pinnacle P1 (z lewej) i Pinnacle P2 (z prawej)

Meed Audio Pinnacle P1 (z lewej) i Pinnacle P2 (z prawej)

Mee Audio Pinnacle P1 i P2 to audiofilskie granie także ze smartfonów? [TEST]

Jeżeli szukacie naprawdę niezłych słuchawek do telefonów, a przy tym nie chcecie się ograniczać tylko do sprzętu z niższych półek, to warto sprawdzić modele Pinnacle P1 i Pinnacle P2 amerykańskiej firmy Mee Audio.

Ten artykuł ma 2 strony:

Wstęp i Pinnacle P1

Mee Audio to młody producent sprzętu audio ze Stanów Zjednoczonych, który jest coraz lepiej rozpoznawalny. Marka znana jest głównie z rozsądnie wycenianych przewodowych i bezprzewodowych słuchawek sportowych, ale oferuje również inne ciekawe rozwiązania. Jednym z nich są profesjonalne monitory, a drugim słuchawki Pinnacle określane mianem audiofilskich.

Przygotowując dość rozbudowany materiał na temat najlepszych słuchawek do smartfonów miałem okazję bliżej zapoznać się z modelami M6 Pro, M7 Pro, Pinnacle P1 i Pinnacle P2. Szczerze napiszę, że wywarły one na mnie spore wrażenie, a Mee Audio szybko dołączyło do grona moich ulubionych producentów tych bardziej przystępnych cenowo "dokanałówek".

W mojej ocenie za Amerykanami przemawia nie tylko stosunek jakości do ceny, ale również oferowanie dość bogatych zestawów czy dbanie o potrzeby użytkowników smartfonów (każdy model dostępny jest z kablem wyposażonym w pilota). Warto więc, abyście również poznali bliżej Mee Audio.

Mee Audio Pinnacle P1 i P2 — specyfikacja
  Mee Audio Pinnacle P1 Mee Audio Pinnacle P2
Wykonanie: stop cynku, ręcznie polerowana powierzchnia tworzywo sztuczne (ABS), czarne, błyszczące
Odpinany kabel: tak, złącze MMCX tak, złącze MMCX
Przetwornik: dynamiczny 10 mm, wysokoopornościowa cewka drgająza pokryta miedzią, akustyczny dyfuzor dynamiczny 10 mm, aluminiowa cewka drgająca pokryta miedzią
Zakres częstotliwości: 20 Hz do 20 kHz 17 Hz do 20 kHz
Impedancja: 50 omów 16 omów
Czułość: 96 dB (1 mW na 1 kHz) 100 dB (1 mW na 1 kHz)
Kable: dwa, pleciony posrebrzany z OFC (czysta miedź 99,99 proc.), pleciony do smartfonów z pilotem (1 przycisk) jeden, standardowy do smartfonów z pilotem (1 przycisk)
Sposób noszenia: z kablem nad uchem (OTE), tradycyjnie z kablem w dół z kablem nad uchem (OTE), tradycyjnie z kablem w dół

Zacznę od topowych modeli Pinnacle P1 i P2, które w polskich sklepach można kupić odpowiednio za 999 zł i 469 zł. Ich specyfikację techniczną znajdziecie powyżej. Na M6 Pro i M7 Pro przyjdzie jeszcze pora.

Pinnacle P1, czyli topowa propozycja Mee Audio

P1 to najwyższy model w ofercie amerykańskiej firmy, który od samego początku daje użytkownikom odczuć, że jest produktem premium. Dość duże pudełko jest rozsuwane na boki, a w nim można znaleźć ładnie wyodrębnione słuchawki oraz szereg schludnie ułożonych akcesoriów. Wrażenie na pierwszy rzut oka robi etui ze skóry z magnetycznym zapięciem, ale na tym nie koniec.

Mee Audio Pinnacle P1

Mee Audio w zestawie z Pinnacle P1 dodaje również:

Zobacz również: Appshaker 2 #47: A Planet of Mine, Vector Pop, Unlucky 13 i inne

  • 3 pary pianek Comply serii T w różnych rozmiarach;
  • 3 pary standardowych silikonowych tipsów w różnych rozmiarach;
  • 2 pary tipsów bi-flange i 1 para tipsów tri-flange;
  • klips do mocowania kabla do ubrania;
  • standardowy kabel z pilotem z pojedynczym przyciskiem (bez kontrolerów głośności);
  • "audiofilski" kabel z posrebrzanej miedzi o wysokiej czystości (99,99 proc.) bez pilota.
  • przejściówka na dużego Jacka 6,3 mm.

Pisząc krótko — liczba dodatków jest całkiem imponująca. Szczególnie cieszyć może dostępność dwóch kabli. Gdy któryś z nich ulegnie uszkodzeniu zawsze pozostaje rezerwowa opcja (różnice w jakości dźwięku między nimi nie są kolosalne, ale o tym później).

Rewelacyjna jakość wykonania

Zestaw to jedno, ale w tym wypadku same słuchawki trzymają jeszcze wyższy poziom. Mee Audio Pinnacle P1 są po prostu rewelacyjnie wykonane. Kopułki złożone zostały z dwóch wykonanych ze stopu cynku części, które były podobno ręcznie szczotkowane (charakterystyczny wzór). Obudowa nie tylko wygląda świetnie, ale i jest bardzo wytrzymała i zaskakująco lekka.

Mee Audio Pinnacle P1

Pinnacle P1to konstrukcja w kształcie określanym często mianem "łezki". Obudowa ma być tak wyprofilowana, że będzie można ją łatwo dopasować do kształtu ucha i na swoim przykładzie mogę to potwierdzić. P1 mogą być standardowo noszone z kabel puszczonym za uchem (OTE, czyli over the ear), ale można je nosić też z przewodami w dół. Wystarczyć przepiąć kable, na których złącza są informacje o kanałach.

We wnętrzu znalazł się dynamiczny przetwornik 10 mm wsparty cewką drgającą o wysokiej oporności. Mee Audio chwali się ponadto dodaniem dyfuzora akustycznego, który ma zapewnić gładkie, a przy tym szczegółowe wysokie tony.

Jedną z kluczowych zalet konstrukcji stosowanych przez Mee Audio w droższych modelach jest wykorzystanie złącza MMCX. Umożliwia szybką i prostą zmianę kabli. Amerykanie w zestawie dodali dwa przewody, które na zewnątrz są bardzo podobne - plecionka z czterech kabelków do rozdzielacza i podwójny zaplatany przewód do każdej ze słuchawek.

Mee Audio Pinnacle P1 - kable dodawane do zestawu

Jack 3,5 mm ma wyjście przewodu pod kątem prostym. Element ten, jak również rozdzielacz czy osłony wtyków MMCX, wykonano z tworzywa sztucznego. Kabel sprawia wrażenie bardzo wytrzymałego, a do tego nie jest szczególnie sztywny, więc podczas tradycyjnego noszenia słuchawek (kabel w dół) efekt mikrofonowy nie daje o sobie znać.

Niezła jakość połączeń, ale brak kontrolerów głośności

To, jak słuchawki będę spoczywać w małżowinie usznej, zależy od jej budowy, więc jest kwestią, która zmienia się w zależności od użytkownika. W moim przypadku nie miałem z tym problemu. P1 nosi się wygodnie nawet przez dłuższy czas, a przyzwoitą izolację zapewniały mi silikonowe tipsy. Nieco lepsze efekty mogą dać nakładki tri-flange oraz pianki, ale osobiście ich nie lubię.

Mee Audio Pinnacle P1

Pilot, który znajduje się na kablu do smartfonów, nieźle radzi sobie ze zbieraniem dźwięku z otoczenia, ale podczas rozmowy mogą pojawiać się zniekształcenia i wyraźny szum. Sam pilot nie jest do tego wyposażony w przyciski kontroli głośności - pojedynczy klawisz służy do odbierania połączeń, zatrzymywania i wznawiania odtwarzania czy uruchamiania asystenta głosowego.

To naprawdę audiofilska jakość dźwięku

Do testów Pinnacle P1 (a także innych słuchawek) wykorzystywałem nagrania w formacie FLAC i MP3 oraz usługę Tidal w jakości Hi-Fi. Parą dla słuchawek były tym razem smartfony ZTE Axon 7, LG G6, Sony Xperia XZ1 i Huawei P10 Plus oraz zewnętrzne urządzenia DAC/AMP, a konkretnie SMSL Idol+ i bezprzewodowy Astell & Kern AK XB10 (z aptX HD).

Już na wstępie napiszę, że wystarczy chwila, aby przekonać się, że Pinnacle P1 to słuchawki, które zasługują na miano audiofilskich. Cechują się dźwiękiem na planie litery "V", ale podbicie basu w ich wypadku jest bardzo lekkie. Akcent położony jest w środkowej części niskich tonów i mocniejszy w górnej części pasma, które zostało wyraźnie rozciągnięte. Dźwięk jest nieźle zbalansowany, a brzmienie rozjaśnione.

Mee Audio Pinnacle P1

Mimo że nacisk położono na średnią część niskich tonów, to P1 potrafią zejść naprawdę nisko. Mee Audio postawiło jednak na jakość basu, a nie jego ilość. Jest on kształtny, dokładny i całkiem szybki (a z pewności nie za wolny), ale nie ma go dużo, więc ta propozycja nie spodoba się fanom mocnych niskich tonów.

Bas w P1 odzywa się wyraźnie, gdy tego potrzeba, i jest dobrze kontrolowany, dzięki czemu nie przysłania średnich tonów. To pasmo cechuje z kolei gładkość brzmienia, dzięki któremu dźwięk sprawia wrażenie naturalnego. Średnica przy tym prezentuje bardzo dużą liczbę szczegółów. To dość neutralne brzmienie, które całkiem wiernie oddaje zamiary twórców.

Głosy wokalistów prezentowane są czysto i wyraźnie, ale ich zakres został nieco wycofany. Do tego bez większego wsparcia ze strony basu czasami wydawało mi się, że brakuje im nieco masy. Głosy wokalistek są pełne, czytelne i — na moje ucho — zawieszone w optymalnej odległości od słuchacza.

Mee Audio Pinnacle P1 (i Astel & Kern AK XB10)

Górna część pasma została wyraźnie rozjaśniona i rozszerzona, odsłania wiele szczegółów, ale jest jednocześnie pozbawiona szelestów czy sybilantów (syczące dźwięczne głoski jak "ś", "sz"), które potrafią "ukuć w ucho". To szczegółowe i rozwarstwione, ale gładkie pasmo, które wydaje się być naturalnym rozszerzeniem średnicy.

Słuchawki mogą do tego pochwalić się szeroką sceną, dobrym napowietrzeniem i niezłą separacją, co ułatwia odszukiwanie detali i analizowanie dźwięku. Głębia jest do tego całkiem niezła, a słuchawki potrafią popisać się efektowną holografią.

Pinnacle P1 to w mojej ocenie gwarancja angażującego, ale równocześnie dość relaksującego dźwięku. Brzmienie jest muzykalne, ale jednocześnie odsłania, a nawet pozwala analizować, całą masę szczegółów na nagraniach. To sprzęt z najwyższej półki, gdy idzie o słuchanie ze smartfonów.

Tipsy i kable wpływają lekko na jakość dźwięku

Dodane w zestawie pianki Compy gwarantują lepszą izolację, a do tego mogą pomóc osobom, które nie przepadają za rozjaśnionym brzmieniem. Temperują bowiem górę, a do tego lekko podbijają i pogłębiają bas. Wpływ na dźwięk ma również wykorzystany kabel.

Podczas testów nie odczułem dużych różnic, szczególnie podczas korzystania ze słuchawek na Axonie 7. Na Astell & Kern AK XB10 udało się wyłapać jedynie, że na tym do telefonów bas jest nieco mocniejszy niż na "audiofilskim", ale to ten drugi lepiej kontrolował dół. Aby w pełni wykorzystać zalety tego kabla potrzeba lepszego sprzętu.

Pinnacle P1 w starciu z podobnymi produktami?

Od lewej: RHA T20i, 1More Quad Driver, Mee Audio Pinnacle P1 i Klipsch Reference X6i

Mee Audio Pinnacle P1 to produkt droższy. Słuchawki wyceniane są bowiem na 999 zł. Nawet w tym pułapie cenowym nie brakuje jednak dla nich konkurencji. Należą do niej m.in.:

  • RHA T20i - to trochę przeciwieństwo P1. Również grają na planie lekkiego "V" i zapewniają gładki, przyjemny w odbiorze dźwięk, ale nacisk położono na niskich tonach, które są głębsze. Środkowego i niskiego basu jest więcej. Oba modele mogą pochwalić się dobrą sceną i sporą liczbą detali. Wrażenie przestrzenności jest lepsze w T20i, a P1 mają bardziej rozbudowaną górę.
  • Klipsch Reference X6i - to nieco tańsze słuchawki, które grają bardziej liniowo i mają szybszy bas. Propozycja Klipscha ma pełniejszy (nieco ocieplony środek), który gwarantuje naturalne wokale, a góra jest mocniej rozbudowana w modelu Mee Audio.
  • 1More Quad Driver - to propozycja wykorzystująca kilka przetworników, w której postawiono na rozrywkowe granie. Basu i subbusu jest o wiele więcej, a do tego jest on bardziej kształtny. Góra jest podobnie rozciągnięta, ale jest bardziej gładka. Lepsza jest również separacja instrumentów i głębia, ale P1 bronią się tu bardziej relaksującym, jaśniejszym i klarownym, chociaż wciąż angażującym brzmieniem.

Topowa propozycja Mee Audio to wymagający sprzęt

Pinnacle P1 to rewelacyjne słuchawki, ale w przypadku smartfonów mają jedną wadę. Nie chodzi o cenę, bo w tym wypadku uważam, że są warte każdej wydanej na nie złotówki. Sprzęt ten jednak jest po prostu bardzo wymagający.

Modelom jak Huawei P10 Plus, LG G6 czy Sony Xperia XZ1 ledwie udało się poprawnie napędzić te słuchawki (poziom głośności był zazwyczaj niezadowalający). Z P1 lepiej poradził sobie dopiero ZTE Axon 7, który dość poprawnie je napędził i wysterował, ale słychać było, że to nie wszystko na co stać P1. W przypadku większości smartfonów konieczne będzie wsparcie zewnętrznego wzmacniacza.

Dobrze w moim odczuciu sprawdził się AK XB10. Szukając zewnętrznego DAC-a stawiałbym prawdopodobnie na coś mocnego, co gra ciepło lub na planie "V" (równowaga dla rozjaśnionej góry).

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Zobacz więcej artykułów z serii: Najlepsze słuchawki do smartfonu

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Huawei Mate 10 Pro - gdy serce przegrywa z głosem rozsądku [TEST] iFrogz Aurora - test niedrogich słuchawek w wersji bezprzewodowej i przewodowej ASUS ZenFone 4 - test i recenzja Sony Xperia XZ1 to bardzo dobry smartfon, ale do ideału sporo brakuje [TEST] Honor 7X - pierwsze wrażenia LG Q6 - czy warto go kupić po spadku ceny? [TEST] Doogee MIX - minitest niedrogiego "bezramkowca" LG V30 - pierwsze wrażenia. Walka o tytuł najlepszego smartfona będzie w tym roku wyjątkowo wyrównana Plextor EX1 - test zewnętrznego dysku SSD Brainwavz Omega - niezłe słuchawki do smartfonów za 50 zł [TEST] Bose SoundLink Micro - jak sprawdza się niewielki głośniczek Bluetooth za... 500 zł [TEST] Samsung Galaxy Note8 - wielki telefon w dobrym i złym tego słowa znaczeniu [TEST] Xiaomi Mi MIX 2 - wideorecenzja OnePlus 5 to dobry wybór nie tylko dzięki atrakcyjnej cenie [TEST] Asus ZenFone 4 - pierwsze wrażenia i przykładowe zdjęcia z podwójnego aparatu myPhone Hammer Axe M LTE - recenzja i test wytrzymałości Honor 9 - test tańszego brata Huaweia P10 Alcatel Idol 5 i 5S, czyli użytkownicy nie żyją tylko flagowcami [pierwsze wrażenia] Samsung DeX, czyli smartfon jako komputer. To rozwiązanie lepsze niż myślałem, ale gorsze niż powinno Woodstockowy weekend z Galaxy Xcover 4 [minitest] HTC U11 - flagowiec, z którego można wycisnąć wiele [TEST] Z Edge Sense w HTC U11 chce się korzystać! Jest jednak jedno "ale" SoundMagic E10C - dobre i niedrogie słuchawki dokanałowe [Test] Huawei P10 - test i recenzja

Popularne w tym tygodniu:

Optoma NuForce BE Sport3 - sportowe słuchawki Bluetooth dla fanów mocnego basu [TEST] Motorola Moto Z3 Play - pierwsze wrażenia i zdjęcia z aparatu